finanse


Przyczyn wpływających na odrzucenie wniosku o kredyt może być wiele oraz mogą być bardzo różne. Najczęstszym powodem odmowy udzielenia kredytu jest zła historia kredytowa oraz podawanie nieprawdziwych informacji. Eksperci z Ekspandera radzą aby dbać o terminową spłatę nawet niewielkich zobowiązań, ponieważ opóźnienia mogą w znacznym stopniu utrudnić nam uzyskanie m. in. kredytu na zakup mieszkania. Ważne też aby nigdy nie oszukiwać banku np. w zakresie wysokości uzyskiwanych dochodów. W skrajnych przypadkach takie postępowanie może się skończyć nawet więzieniem. Jak podaje portale finanse.gospodarka.pl Zła historia kredytowa Czasami zdarza się tak, że wniosek o kredyt jest odrzucany przez bank, mimo że podczas jego składania pracownik informował, że nie powinno być żadnych problemów. Klienci nie zawsze otrzymują szczegółową informację na temat powodu odmowy. Przyczyny w takiej sytuacji bywają bardzo różne. Jeden z najczęstszych to zła historia kredytowa. Jeśli w przeszłości ktoś spóźniał się ze spłatą rat kredytu, nawet udzielonego w innym banku lub firmie pożyczkowej, może to spowodować odrzucenie wniosku. Informacje o takich zdarzeniach trafiają bowiem do bazy BIK. Podobnie będzie w sytuacji, jeśli występowały jakieś zaległości w opłacaniu np. rachunków za media czy alimentów. Wtedy możemy być odnotowani w jednym z rejestrów niesolidnych płatników. Na tej podstawie bank może uznać, że pożyczenie nam pieniędzy jest zbyt ryzykowne. Kłamstwo ma krótkie nóżki Kolejną częstą przyczyną odrzucenia wniosków jest podawanie przez wnioskodawców nieprawdziwych informacji lub takich, których bankowi nie udało się potwierdzić. Dla przykładu, ktoś może zataić fakt posiadania dzieci lub konieczności płacenia alimentów na swoje pociechy. To oczywiście poprawi jegozdolność kredytową. Jednak bank może znaleźć w naszej historii konta liczne wydatki w sklepach z zabawkami lub znaleźć w Internecie nasze zdjęcia z potomkiem. W takim przypadku instytucja finansowa odrzuci wniosek. A co w sytuacji, jeśli te wydatki i zdjęcia dotyczą nie naszego dziecka, lecz takiego którego jesteśmy np. rodzicem chrzestnym? Wtedy bank może wymagać przedstawienia urzędowego dokumentu potwierdzającego, że nie mamy potomków. Kłamstwa dotyczą też wysokości dochodów. Banki zwykle wymagają potwierdzenia ich wysokości poprzez okazanie zaświadczenia od pracodawcy. Niestety zdarza się, że aby zwiększyć swoje szanse na kredyt, wnioskodawcy fałszują takie dokumenty. Czasami dopisują lub przerabiają kwotę na takim zaświadczeniu. Nigdy nie należy tak postępować, gdyż nie tylko nie dostaniemy kredytu, ale jeśli bank powiadomi policję, to możemy mieć duże kłopoty. Czasami przyczyną odrzucenia wniosku mogą być też kłamstwa naszego pracodawcy. W niewielkich firmach czasami zdarza się, że na prośbę pracownika jest wystawiane nieprawdziwe zaświadczenie o dochodach. Gdy sprawa się wyda, to banki wpiszą takie przedsiębiorstwo na swoją czarną listę. Pracując w takiej firmie nie uzyskamy kredytu, nawet jeśli nasze zaświadczenie o dochodach jest prawdziwe. Banki nie ufają bowiem przedsiębiorcom, którzy w przeszłości podawali nieprawdziwe informacje. Problem polega jednak na tym, że...

Więcej

Z danych CBOS umieszczonych na portalu finanasegold.pl, aż 44% Polaków nie jest zadowolonych z obecnej sytuacji materialnej swoich gospodarstw domowych, z kolei 10% ocenia ją zdecydowanie negatywnie. W celu polepszenia standardu życia wielu z nas zastanawia się nad zaciągnięciem zobowiązania w formie kredytu. Stojąc przed konkretnym wyborem: pożyczyć pieniądze i spłacać raty czy jednak zrezygnować i odłożyć realizację swoich planów/marzeń? Na portalu finansegold.pl Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego wyjaśniają, jak można bezpiecznie pożyczać środki od banku. Decyzja o zaciągnięciu kredytu powinna być dobrze przemyślana. Jej skutki będą miały wpływ na naszą sytuację finansową przez wiele najbliższych lat. Przeprowadzenie dokładnej analizy budżetu pozwala stwierdzić, czy raty nie zachwieją stabilnością domowego budżetu. Natomiast w sytuacji, gdy nie wystarcza nam środków na opłacenie rachunków, kredyt jedynie chwilowo poprawi kondycję naszego portfela. Co więcej, będzie stanowił jednorazowe wsparcie pieniężne, którego późniejsza spłata może dodatkowo obciążyć budżet i będzie generowała dalsze koszty. Zwiększa to ryzyko wpadnięcia w pętlę zadłużenia. Dlatego w takim przypadku najlepszym rozwiązaniem jest ograniczanie zbędnych wydatków i konsekwentne gromadzenie oszczędności.   Osoby, które zdecydowały się na zaciągnięcie kredytu, powinny zawczasu zadbać o pewne rezerwy środków, czyli tzw. poduszkę finansową. Powinna ona stanowić co najmniej 30% wartości zadłużenia. W przypadku zajścia sytuacji awaryjnej, takiej jak choćby poważne zachorowanie czy utrata pracy dysponowanie oszczędnościami pozwoli na regulowanie spłat bez opóźnień przez kilka miesięcy.   Budowanie wizerunku rzetelnego kredytobiorcy   Niespłacanie rat może spowodować także późniejsze problemy w uzyskaniu kolejnej pomocy finansowej od banku. Należy pamiętać, że osoby, które zaciągnęły zobowiązanie, a nie regulują go w sposób należyty, posiadają negatywną historię kredytową w Biurze Informacji Kredytowej (BIK) ostrzega Jarosław Sadowski, ekspert ZFDF, Expandera. – To z kolei może skutecznie utrudniać klientom uzyskanie kredytu w przyszłości. Bowiem dla banku mają oni już status osoby nieterminowej i niewiarygodnej. Warto zatem zadbać o budowanie pozytywnej historii poprzez dokonywanie regularnej spłaty należności – dodaje ekspert. Brak informacji w BIK oznacza, że klient  jest dla banku osobą anonimową. Instytucja finansowa nie ma pewności, czy będzie on systematycznie regulował zadłużenie, dlatego warto posiadać nawet niewielką linię kredytową w koncie czy limit na karcie kredytowej i terminowo spłacać powstały debet.   Wybierz odpowiedni produkt   Kupno mieszkania, auta, lodówki czy opłacenie wakacji – motywacji, dla których Polacy decydują się na zaciągnięcie długu jest wiele. Od niej też często zależy forma kredytowania. Klienci mają co najmniej kilka możliwości – w tym najpopularniejsze, czyli kredyt gotówkowy i karta kredytowa. Każde z tych rozwiązań ma swoje zalety i wady. Dlatego zanim zdecydujemy się na konkretny produkt, warto zadać sobie pytanie, w jakiej formie będziemy wykorzystywać pożyczone środki?   Dla osób preferujących dokonywanie operacji bezgotówkowych znacznie korzystniejszym rozwiązaniem będzie wybór karty kredytowej. Zwykle banki określają liczbę płatności kartą, po...

Więcej

Umowy leasingu nie muszą stwarzać problemu dla przedsiębiorców, w sytuacji kiedy pojawią się okresowe kłopoty z wypłacalnością. W sytuacji kiedy w firmowej kasie brakuje pieniędzy, a w kolejce do spłaty czekają raty leasingowe, zawsze jest kilka możliwości wyjścia z trudnej sytuacji, poniżej przedstawione zostanie 6 sposobów na problemy z leasingiem. W sytuacji kiedy przedsiębiorca szybko poinformuje leasingodawcę o swoich problemach, ma dużo większe szanse na jego elastyczną reakcję i renegocjację warunków umowy. Jak podaje portal finanse.egospodarka.pl Po pierwsze – rozmawiać Umowy leasingowe są zawierane najczęściej na kilka lat. W tym czasie kondycja finansowa przedsiębiorcy może ulec zmianie – rata leasingowa, która wcześniej nie była bardzo odczuwalna dla prężnie rozwijającego się przedsiębiorstwa, może stać się dla niego dużym ciężarem. Jednym z częstszych kłopotów polskich spółek są również zatory płatnicze – niedopasowanie terminu płatności do terminu wpływu środków na konto leasingobiorcy. Kontrahent, który nie otrzymał należności od innych przedsiębiorstw, sam może z tego powodu mieć kłopoty z terminową płatnością rat leasingowych. Najlepszym rozwiązaniem dla firmy, która nie może w terminie spłacić swoich zobowiązań wobec leasingodawcy, jest szybkie porozumienie z firmą leasingową i przedstawienie swojej sytuacji. Unikanie kontaktu i doprowadzenie do narastania długu, może zmusić leasingodawcę do wszczęcia procedury monitoringu i windykacji, a co za tym idzie – wezwania do zapłaty i wypowiedzenia umowy. Taka sytuacja nie przynosi jednak korzyści żadnej ze stron umowy, dlatego też warto zaufać leasingodawcy i zasiąść z nim do rozmów. Odroczenie spłaty Kiedy leasingodawca zostanie poinformowany przez klienta o sytuacji w jego firmie, może skorzystać z kilku dostępnych rozwiązań. Najprostszym z nich jest zawieszenie spłaty rat na określony czas. Firma leasingowamoże zaproponować wtedy restrukturyzację umowy (co oznacza sporządzenie nowego harmonogramu spłat) lub po prostu przesunąć terminy spłat. Odroczenie spłaty w okresie zimowym jest szczególnie popularne w przypadku branż sezonowych, takich jak budownictwo czy rolnictwo. To rozwiązanie może jednak doprowadzić do spiętrzenia rat leasingowych, co może się okazać zbyt dużym obciążeniem dla finansów przedsiębiorcy – dlatego też zazwyczaj korzystniejsza dla niego okazuje się restrukturyzacja. Wydłużenie okresu leasingu Jest to rozwiązanie korzystne przede wszystkim dla przedsiębiorców, którzy przechodzą przez krótkotrwałe problemy finansowe. Wydłużenie okresu spłaty prowadzi bowiem do obniżenia wysokości miesięcznej raty leasingowej, dzięki czemu firma ma szansę spłacić swoje zobowiązania w terminie. Zakończenie umowy Jeśli poprzednie propozycje rozwiązań zawiodą, istnieje możliwość zakończenia współpracy między stronami. Na wniosek leasingobiorcy, umowa leasingu jest kończona przedterminowo a leasingodawca wystawia przedmiot na sprzedaż po cenie rynkowej. Dzięki temu, pieniądze uzyskane ze sprzedaży pokrywają należności względem leasingodawcy. Cesja leasingu Zobowiązania z tytułu umowy leasingowej może również przejąć na siebie inna firma. Rozwiązanie tego typu pojawia się najczęściej wtedy, kiedy przedmiot leasingu przestał być niezbędny dla funkcjonowania danego przedsiębiorstwa i dalsze utrzymywanie go przestaje...

Więcej

W lipcu do Banku Gospodarstwa Krajowego, który opiekuje się programem Mieszkanie dla Młodych wpłynęły wnioski na dopłaty w kwocie 40,9 mln zł. To więcej niż w poprzednich miesiącach, ale mimo to nie ma ryzyka, że środki na ten rok się skończą. Nie zmienią również tego podpisane przez prezydenta zmiany w ustawie, które m. in. dołączają do programu mieszkania z rynku wtórnego. Łącznie w ramach programu Mieszkanie dla Młodych zostało już zagospodarowanych już łącznie 624 mln zł. Licząc średnio kredytobiorcy każdego miesiąca kredytobiorcy składają wnioski na dopłaty na kwotę ponad 30 mln zł, na tym tle lipiec 2015 r. wypada dość dobrze, bo sprzedaż była o jedną trzecią wyższa. Mimo tego iż popularność kredytów z dopłatą wzrasta możemy być spokojni, ponieważ pieniędzy na dofinansowanie w tym roku nie zabraknie. do tej chwili z tegorocznej puli zarezerwowano 322,1 mln zł z łącznej kwoty 715 mln zł, a to stanowi 45 proc. środków. Jest również coraz więcej wniosków na dopłaty, które mają być zrealizowane w przyszłym roku. W lipcu było to 13.4 mln zł, prawie 1/3 pieniędzy. Łącznie wnioski na dopłaty w przyszłym roku opiewają już na 87,2 mln zł. Jak podaje portal finanse.egospodarka.pl Rozbudowany MdM już za niecałe dwa tygodnie Na przełomie lipca i sierpnia prezydent podpisał nowelizację ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi. To oznacza, że za niespełna dwa tygodnie program zacznie działać w nowej formie. Najważniejsza zmiana to fakt, że z dopłat skorzystać będzie można także kupującmieszkanie na rynku wtórnym. Dotąd na zapomogę mogli liczyć tylko ci, którzy kupowali lokal od dewelopera. Znacząco wpłynie to na dostępność programu w mniejszych miejscowościach i niektórych dużych miastach. Należy jednak pamiętać, że limity cenowe dla rynku wtórnego będą niższe od tych dla pierwotnego. Przykładowo dla Warszawy będzie to 5390,44 zł podczas gdy dla mieszkań od dewelopera kwota ta wynosi 6588,32 zł za mkw. W wielu dużych miastach znalezienie mieszkania w limicie będzie bardzo trudne, np. wg analizy przeprowadzonej przez portal Domiporta.pl, w Krakowie i Warszawie tylko jedno na siedemdziesiąt mieszkań wystawionych na sprzedaż na rynku wtórnym spełnia warunek cenowy Mieszkania dla Młodych. Zyskają za to małe miejscowości, gdzie ceny są niższe, w niektórych miastach w limicie mieści się zdecydowana większość lokali na sprzedaż. Taka zmiana w MdM pozwoli też kupić z dopłatami mieszkanie w dużym mieście w niższym standardzie, np. takie przeznaczone do remontu. Rodziny wielodzietne z łatwiejszymi i wyższymi dopłatami Zmiana zasad została też wprowadzona w wysokości dopłat zależnych od liczby dzieci w gospodarstwie domowym, na czym najwięcej zyskają klienci z co najmniej trójką potomstwa. MdM ma być dla nich dostępny bez względu na wiek i posiadanie wcześniej innej nieruchomości (standardowo maksymalny wiek to 35 lat,...

Więcej
Finanse: Zapoznaj się z kredytem w Oławie

Finanse: Zapoznaj się z kredytem w Oławie


Napisane przez w dniu Sie 10, 2015

Na rynku finansowym znajduje się wiele dostępnych ofert pozwalających na uzyskanie środków w formie pożyczki lub kredytu. Każda z nich posiada inne warunki i docelowo skierowana jest na zaspokojenie innych potrzeb. Pewne jest, że każda z tych form powinna zostać indywidualnie dopasowana do potrzeb i oczekiwań klienta. Jak czytamy na portalu finansegold.pl Pan Kamil Muskus – Dyrektor Badań i Rozwoju firmy Compass Money – opowiada o różnicach Pożyczka czy kredyt? „Najważniejsze jest zrozumienie różnicy pomiędzy kredytem a pożyczką. Założeniem obu tych opcji jest zaciągnięcie długu i często – właśnie z tego powodu – te dwa pojęcia są niesłusznie stosowane zamiennie. Kredyty podlegają prawu bankowemu, natomiast istotne postanowienia dotyczące umowy pożyczki zawiera Kodeks Cywilny. Według istniejących przepisów kredytodawca zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na oznaczony w umowie czas kwotę środków pieniężnych, które są przeznaczone na konkretny cel – kredytobiorca bierze na siebie odpowiedzialność zwrotu kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji. W przypadku pożyczek pożyczkodawca przenosi na pożyczkobiorcę własność pieniędzy lub rzeczy oznaczonych co do gatunku, które należy zwrócić. Pożyczki mogą być odpłatne lub nieodpłatne i nie ma obowiązku informowania pożyczkodawcy o tym, na jaki cel zaciągane jest zobowiązanie – mówi Kamil Muskus z firmy Compass Money. Nieruchomości Najczęściej udzielanym kredytem na zakup lub budowę nieruchomości jest kredyt hipoteczny. Jest to kredyt długoterminowy zabezpieczony hipoteką. Jeśli jednak nie została ona ustanowiona, obowiązuje nas zabezpieczenie tymczasowe – ubezpieczenie kredytu, poręczenie, weksel czy blokada środków na rachunku. Kredyt hipoteczny uruchamiany jest w całości lub w transzach, co oznacza, że pełna kwota albo jej części przelewane są na rachunek sprzedającego, na przykład dewelopera. Zdaniem Kamila Muskusa kredyt powinien zostać zaciągnięty w polskiej walucie – „Najbardziej opłacalne i pewne jest spłacanie kredytu w złotówkach, dzięki czemu znamy stałą kwotę raty a naszego portfela nie obciążą żadne zmiany kursu walut, które nie raz zaskoczyły kredytobiorców”. Kredyt mieszkaniowy oferowany przez firmę Compass Money to gwarancja bezpieczeństwa spłaty. To, co wyróżnia ofertę na tle konkurencji to nawet 95% finansowanie wartości nieruchomości, 0% prowizji za udzielenie kredytu czy akceptacja różnorodnych źródeł dochodu. Dzięki niemu wymarzone cztery kąty są na wyciągnięcie ręki. Plus daje minus Osoby, które w jednym czasie spłacają kilka kredytów, a także mają niestabilne zarobki, często decydują się na konsolidację swoich zobowiązań. „Jest to zsumowanie kredytów w jeden, bardzo często o łącznie obniżonej racie. Pozwala to na spłacenie aktualnych pożyczek, długów czy debetu. Ponadto, decydując się na kredyt konsolidacyjny, mamy możliwość rozłożenia spłaty oraz dobrania większej ilości pieniędzy. Przykładowo, jeżeli łączna suma naszych kredytów wynosi 20 000, możemy zdecydować się na kredyt konsolidacyjny wysokości 30 000, czyli pozostałą różnicę można wykorzystać na remont mieszkania czy rodzinne wakacje” – dodaje Kamil Muskus....

Więcej

Na odrzucenie wniosku kredytowego często składa się wiele różnych przyczyn. Najczęstszym powodem jest zła historia kredytowa oraz podawanie nieprawdziwych informacji. Eksperci radzą, żeby zanim zaczniemy się starać o kredyt dbać o terminową spłatę nawet niewielkich zobowiązań, gdyż opóźnienia skutecznie utrudnią nam uzyskanie m. in. kredytu hipotecznego. Nie należy również oszukiwać banku np. w zakresie wysokości uzyskiwanych dochodów. W szczególnych przypadkach może się to skończyć nawet więzieniem. Jak czytamy na portalu financegold.pl Zła historia kredytowa Czasami zdarza się tak, że wniosek o kredyt jest odrzucany przez bank, mimo że podczas jego składania pracownik informował, że nie powinno być żadnych problemów. Klienci nie zawsze otrzymują szczegółową informację na temat powodu odmowy. Przyczyny w takiej sytuacji bywają bardzo różne. Jeden z najczęstszych to zła historii kredytowa. Jeśli w przeszłości ktoś spóźniał się ze spłatą rat kredytu, nawet udzielonego w innym banku lub firmie pożyczkowej, może to spowodować odrzucenie wniosku. Informacje o takich zdarzeniach trafiają bowiem do bazy BIK. Podobnie będzie w sytuacji, jeśli występowały jakieś zaległości w opłacaniu np. rachunków za media czy alimentów. Wtedy możemy być odnotowani w jednym z rejestrów niesolidnych płatników. Na tej podstawie bank może uznać, że pożyczenie nam pieniędzy jest zbyt ryzykowne. Kłamstwo ma krótkie nóżki Kolejną częstą przyczyną odrzucenia wniosków jest podawanie przez wnioskodawców nieprawdziwych informacji lub takich, których bankowi nie udało się potwierdzić. Dla przykładu, ktoś może nie zataić fakt posiadania dzieci lub konieczności płacenia alimentów na nie. To oczywiście poprawi jego zdolność kredytową. Jednak bank może znaleźć w naszej historii konta liczne wydatki w sklepach z zabawkami lub znaleźć w Internecie nasze zdjęcia z pociechą. W takim przypadku instytucja finansowa odrzuci wniosek. A co w sytuacji, jeśli te wydatki i zdjęcia dotyczą nie naszego dziecka, lecz takiego którego jesteśmy np. rodzicem chrzestnym? Wtedy bank może wymagać przedstawienia urzędowego dokumentu potwierdzającego, że nie mamy potomków. Kłamstwa dotyczą też wysokości dochodów. Banki zwykle wymagają potwierdzenia ich wysokości poprzez okazanie zaświadczenia od pracodawcy. Niestety zdarza się, że aby zwiększyć swoje szanse na kredyt, wnioskodawcy fałszują takie dokumenty. Czasami dopisują lub przerabiają kwotę na takim zaświadczeniu. Nigdy nie należy tak postępować, gdyż nie tylko nie dostaniemy kredytu, ale jeśli bank powiadomi policję, to możemy mieć duże kłopoty. Czasami przyczyną odrzucenia wniosku mogą być też kłamstwa naszego pracodawcy. W niewielkich firmach czasami zdarza się, że na prośbę pracownika jest wystawiane nieprawdziwe zaświadczenie o dochodach. Gdy sprawa się wyda, to banki wpiszą takie przedsiębiorstwo na swoją czarną listę. Pracując w takiej firmie nie uzyskamy kredytu, nawet jeśli nasze zaświadczenie o dochodach jest prawdziwe. Banki nie ufają bowiem przedsiębiorcom, którzy w przeszłości podawali nieprawdziwe informacje. Problem polega jednak na tym, że w takiej sytuacji nie jesteśmy niczemu winni, a kredytu i...

Więcej

Kto najbardziej zyska na rządowej propozycji pomocy frankowiczą? Zyskają Ci, którzy zadłużyli się przy kursie wynoszący ok. 2 zł Uzyskają oni nie tylko spadek zadłużenia, ale i wysokości raty. Niestety z wyliczeń Expandera wynika, że wysokość ich comiesięcznego zobowiązania spadnie tylko na chwilę. W ciągu kilku lat po przewalutowaniu, ze względu na wzrost stóp procentowych, może ono wzrosnąć nawet o ponad 600 zł. Z drugiej strony rezygnacja z przewalutowania również może skończyć się wzrostem raty. Frankowicze będą więc musieli podjąć bardzo trudną decyzję. Przepisy umożliwiające przewalutowanie z częściowym umorzeniem zadłużenia kredytów walutowych jeszcze nie zostały uchwalone. Natomiast już pojawiają się wątpliwości, czy warto będzie z tego rozwiązania skorzystać. Prezes NBP, Marek Belka zwrócił uwagę, że na franku jest bańka spekulacyjna i za jakiś czas kurs może spaść. O znacznym przewartościowaniu franka mówi również prezes Szwajcarskiego Banku Narodowego. Z drugiej strony w ostatnim czasie agencja Bloomberg opublikowała prognozy, według których frank dopiero w 2019 roku powróci do poziomu sprzed tzw. czarnego czwartku, czyli 15 stycznia 2015 r. Prawda jest taka, że nikt nie wie, co się stanie z kursem CHF za kilka lat. Możliwe jest zarówno pęknięcie bańki i bardzo szybki spadek kursu, jak i jego długotrwałe pozostawanie na poziomie zbliżonym do aktualnego. Nie można też zupełnie wykluczyć, że frank za jakiś czas będzie kosztował np. 5 zł, choć to obecnie wydaje się mało prawdopodobne. Trudna decyzja Jeśli ustawa wejdzie w życie, to zadłużeni w CHF będą musieli podjąć bardzo trudną decyzję. Z jednej strony mogą bowiem uwolnić się od ryzyka walutowego i zmniejszyć zadłużenie. Jednocześnie jednak zgodzą się na to, że mimo umorzenia ich zadłużenie pozostanie wyższe niż kwota zaciągniętego kredytu i to mimo kilku lat regulowania rat. Zgodzą się również na to, że ich dług będzie od dnia przewalutowania oprocentowany według polskich stóp procentowych. Te są natomiast znacznie wyższe niż w Szwajcarii. Ponadto szacuje się, że pod koniec przyszłego roku stopy w naszym kraju zaczną rosnąć. Tymczasem Szwajcarzy stóp nie podniosą dopóki kurs nie spadnie, gdyż to mogłoby spowodować dalsze umocnienie się ich waluty, co jest szkodliwe dla tamtejszej gospodarki. Co się stanie, gdy przewalutujemy kredyt Niestety wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie konsekwencje będzie miało podjęcie decyzji o przewalutowaniu lub pozostaniu przy kredycie w CHF. Przeanalizowaliśmy kilka możliwych scenariuszy, które mogą nastąpić w najbliższych latach. Załóżmy na początek, że osoba, która zaciągnęła kredyt na 300 000 zł w sierpniu 2008 r. zdecydowała się na skorzystanie z zaproponowanej przez rząd pomocy. W jej wyniku zadłużenie spadnie z niemal 500 tys. zł do 367 tys. zł. Spadnie również rata – z 1966 zł do 1761 zł. Początkowo może się więc wydawać, że takie preferencyjne przewalutowanie przynosi...

Więcej

Coraz więcej obcokrajowców znajduje w naszym kraju swój nowy wymarzony dom. Mimo, iż procedury bankowe w takiej sytuacji są nieco bardziej skomplikowane, także i oni mają szansę na dobry kredyt mieszkaniowy. Pytanie – jak zdobyć go najtaniej? Jak czytamy na portalu finanse.egospodarka.pl Każdy obcokrajowiec, który zdecyduje się w Polsce na zakup mieszkania na kredyt, zobowiązany jest przedłożyć w banku kilka istotnych dokumentów. Listę otwiera zaświadczenie o zarejestrowaniu obywatela innego kraju na terenie Polski lub karta stałego pobytu, z datą ważności ustaloną na okres nie krótszy niż rok. Dodatkowo, osoby niebędące obywatelami Unii Europejskiej, powinny przedstawić także ważne zezwolenie na pracę w naszym kraju. Pamiętajmy bowiem, że zdecydowana większość banków gotowa będzie udzielić kredytu tylko wówczas, gdy osiągany przez obcokrajowca dochód uzyskiwany jest na terenie Polski. Bywa, że niezbędny jest także odpowiednik polskiego zaświadczenia BIK (Biura Informacji Kredytowej), choć dodajmy, że nie jest to regułą. – W określonych wypadkach wystarcza ustna deklaracja o ewentualnych zobowiązaniach na terenie rodzimego kraju – wyjaśnia Witold Dziedzic, doradca hipoteczny z krakowskiego oddziału firmy Alex T. Great Doradcy Finansowi. – Pamiętajmy jednak, że bank i tak dokona weryfikacji przekazanych informacji, bowiem ewentualne zadłużenie za granicą może mieć wpływ na zdolność do skutecznej spłaty nowego kredytu. Co jeszcze? Dobrze, jeśli osoba z zagranicznym paszportem posługuje się (choćby w stopniu komunikatywnym) językiem polskim Dokumenty bankowe zawierają wiele skomplikowanych formuł, zapisów, paragrafów, których zrozumienie jest niezbędne dla skutecznego zawarcia umowy kredytowej. W tej sytuacji bardzo liczy się poprawna komunikacja – tłumaczy Witold Dziedzic. Wbrew pozorom, nawet dobra znajomość języka angielskiego nie gwarantuje pełnego wzajemnego zrozumienia, umowa kredytowa przygotowywana jest bowiem w języku polskim, a tylko nieliczni pracownicy banków posługują się językiem angielskim na tyle biegle, by móc w sposób zrozumiały wyjaśnić wszelkie jej zapisy. Co zatem robić? Warto poszukać doświadczonego doradcy kredytowego z biegłą znajomością języka obcego. Jego pomoc może się wówczas przydać nie tylko na początku, ale wręcz na każdym etapie wnioskowania o kredyt – podkreśla Witold Dziedzic. Prześledźmy zatem cały proces: co robi doradca finansowy, gdy trafia do niego osoba z obcym paszportem, nosząca się z zamiarem kupna mieszkania na kredyt? W pierwszej kolejności weryfikuję ważność dokumentów związanych z pobytem takiej osoby w naszym kraju, to bowiem warunek konieczny, by bank w ogóle zechciał przyjąć do rozpatrzenia wniosek kredytowy – tłumaczy doradca Alexa. A jak wygląda weryfikacja zdolności kredytowych obcokrajowców? Chcąc pozyskać kredyt w Polsce, osoby takie powinny udokumentować dochód osiągany z tytułu umowy o pracę przez co najmniej 6 kolejnych miesięcy. Okres ten powinien wynosić z kolei co najmniej 12 miesięcy, jeśli mówmy o dochodach osiąganych z innych źródeł, czyli umów zlecenia lub z działalności gospodarczej – tłumaczy Witold Dziedzic. Większość funkcjonujących w Polsce banków traktuje...

Więcej

Wielu z nas marzy o zakupie własnego mieszkania. Zawsze decyzji na długi czas , a szczególnie jeżeli dotyczy to kupna mieszkania towarzyszą duże emocje, ponieważ dominuje w nas duża chęć posiadania. Bardzo często już na samym początku kiedy oglądamy mieszkanie wyobrażamy je sobie jako nasze własne i dalsze decyzje nie zawsze poparte są na ściśle racjonalnych przesłankach. Zgodnie z prawem bankowym, kredyt bankowy może być przeznaczony na zakup mieszkania, domu, domku letniskowego, garażu czy wykup mieszkania zakładowego lub komunalnego. Na samym początku poszukiwań odpowiedniego kredytu trzeba zapoznać się z ofertami kredytów mieszkaniowych i dokładnie sprawdzić które banki spełniają nasze potrzeby. Jak podaje portal financegold.pl Na jak wysoki kredyt możesz liczyć, czyli sprawdzenie zdolności kredytowej Po wyborze banków, powinniśmy się dowiedzieć jaką mamy zdolność kredytową. Zależy ona między innymi od: dochodów, liczby osób w rodzinie, kwoty kredytu, salda kart kredytowych oraz debetowych oraz innych zobowiązań. Taka wstępna ocena zdolności kredytowej może umożliwić nam poglądowe oszacowanie wielkości kredytu, na jaki nas stać i dopiero wtedy możemy tak naprawdę przymierzyć się do wyboru mieszkania w ramach naszych możliwości finansowych. Przygotowanie najlepszych ofert przez doradcę Odpowiednie dopasowanie warunków kredytu do własnych potrzeb i możliwości to podstawa sukcesu całego przedsięwzięcia. W celu jak najlepszej analizy powinniśmy skonsultować się z doradcą w konkretnym banku, który przejrzyście wyjaśni nam warunki kredytu. Warto również na początku skorzystać z rankingów internetowych, które już na wstępie wyselekcjonują najlepsze dla nas oferty i w ten sposób zaoszczędzimy nasz czas na odwiedzanie banków. Złożenie wniosku o kredyt Po zgromadzeniu wszystkich dokumentów następuje podpisanie wniosku o kredyt. Zazwyczaj doradcy w banku pomagają przy prawidłowym wypełnieniu. Później następuje rozpatrywanie oraz analiza wniosku – inaczej procesowanie – jest dość skomplikowanym procederem. Wykonywana jest w trzech obszarach: finansowym, technicznym i prawnym. Zdarza się, że każda jest przeprowadzana przez innego analityka, ale też bywa, że zajmuje się nią jeden analityk. Decyzję kredytową, czyli informację o tym czy otrzymujemy kredyt i w jakiej wysokości, bank powinien wydać w przeciągu kilku dni. Pozytywna decyzja kredytowa Dzięki uzyskaniu pozytywnej decyzji kredytowej, już na następnym spotkaniu z doradcą można podpisać umowę kredytową. W przypadku zaciągania kredytu przez małżeństwo umowa kredytu musi być podpisana przez obojga współmałżonków. Po podpisaniu umowy oraz przekazaniu kolejnych niezbędnych dokumentów w tym aktu notarialnego dotyczącego nabywanej nieruchomości w ciągu kilku dni kredyt jest uruchamiany przez bank. Podsumowując, staranie się o kredyt mieszkaniowy jest procedurą o wielu etapach, dlatego warto uzbroić się w cierpliwość. Natomiast później możemy już cieszyć się z wymarzonych, własnych czterech kątów.   Źródło:...

Więcej
Finanse: Nowy MdM już w sierpniu!!!!!

Finanse: Nowy MdM już w sierpniu!!!!!


Napisane przez w dniu Lip 15, 2015

Już tylko maksymalnie kilka tygodni zostało do wprowadzenia zmian w programie Mieszkanie dla Młodych. W piątek, 10 lipca br. Senat bez żadnych poprawek przyjął ustawę nowelizującą przepisy. Czekamy już tylko na podpis Prezydenta oraz publikację w Dzienniku Ustaw.   Na ostatnim posiedzeniu Senat bez żadnych uwag i zastrzeżeń przyjął zaproponowane przez Sejm zmiany w przepisach dotyczących rządowego programu dopłat do wkładu własnego. Kolejnym etapem legislacyjnym jest zatem podpisanie ustawy przez Prezydenta, co musi stać się maksymalnie w ciągu 21 dni. Co prawda głowa państwa ma prawo odmówić podpisania przepisów lub skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, jednak w przypadku tej ustawy trudno oczekiwać innej decyzji niż złożenie podpisu. Dopełnieniem procesu legislacyjnego będzie opublikowanie nowych przepisów w Dzienniku Ustaw. Po upływie 14 dni od ogłoszenia przepisów w dzienniku urzędowym nowe regulacje wejdą w życie. Zatem możemy oczekiwać, że maksymalnie około 20-25 sierpnia zmiany wejdą już w życie. Jeśli jednak Prezydent podpisze ustawę szybciej niż przez upływem maksymalnego 21 dniowego terminu, to nowe przepisu wejdą w życie jeszcze wcześniej. Dla wielu grup kredytobiorców zmiany mogą być rewolucyjne, nowelizacja otwiera także przed wieloma osobami praktyczną możliwość skorzystania z programu. Dotychczasowe regulacje mieszkańcom wielu regionów Polski uniemożliwiały skorzystanie z rządowego programu. Nowe przepisy pozwolą na uzyskanie dopłaty, a także znacznie wyższe kwoty tych dopłat niż aktualnie obowiązujące.   Wyższe dopłaty Nowe przepisy zakładają wzrost poziomu dopłat dla rodzin z dwóją lub większą liczbą dzieci. Single oraz małżeństwa bezdzietne otrzymają tak, jak do tej pory 10% wartości odtworzeniowej nieruchomości. Także dla rodzin z 1 dzieckiem nic się nie zmieni – dopłata ciągle będzie wynosić 15% wartości odtworzeniowej. Rodziny z 2 dzieci otrzymają o 33% wyższe dopłaty, gdyż będzie to 20% wartości odtworzeniowej. Na jeszcze większe dopłaty mogą liczyć osoby wychowujące co najmniej 3 dzieci. W ich przypadku dopłata będzie stanowiła 30% wartości odtworzeniowej. Jednocześnie w przypadku tych rodzin wzrasta maksymalna powierzchnia, od jakiej naliczane są dopłaty. W przypadku rodzin z minimum 3 dzieci jest to 65 metrów kwadratowych, przy maksymalnie 50 metrach dla pozostałych kredytobiorców. Oznacza to, że rodziny z 3 dzieci otrzymają nawet o 160% większe dopłaty, niż kwoty wypłacane dotychczas. MdM także dla mieszkań używanych Nowelizacja przepisów przewiduje także rozszerzenie programu na nieruchomości z rynku wtórnego. Taka zmiana skutkuje w dwóch obszarach. Po pierwsze osoby, które chcą otrzymać dopłatę będą miały znacznie szerszy wachlarz wyboru potencjalnych nieruchomości. Jednak drugim, znacznie ważniejszym skutkiem dołączenia rynku wtórnego jest praktyczne umożliwienia skorzystania z programu mieszkańcom mniejszych miejscowości. Rynek pierwotny, a tylko taki był dotychczas objęty programem MdM, koncentruje się głównie w dużych aglomeracjach. W wielu małych miastach często nie ma ani jednej inwestycji deweloperskiej, co praktycznie wykluczało wielu Polaków z rządowego programu. Jednak mimo nowelizacji przepisów...

Więcej

Każdy marzy o własnych czterech katach. Niestety w większości przypadków nie możemy pozwolić sobie na to z własnych zasobów. Co raz więcej osób decyduje się na wzięcie kredytu hipotecznego, bo tylko w ten sposób może spełnić swoje marzenie o własnym mieszkaniu. Jednak zanim zaczniemy poszukiwać najtańszej oferty kredytu hipotecznego,warto najpierw zorientować się, które instytucje bankowe możemy brać pod uwagę.Więc jeśli chcesz starać się o kredyt hipoteczny przyjdź do Kancelarii Finansowej kompensor.pl. Nasi specjaliści wybiorą dla Ciebie najlepszą ofertę. Aby uzyskać kredyt hipoteczny potrzebny jest wkład własny w wysokości 10% kwoty jaką chcemy pobrać z finansowania. Niestety niektóre banki wymagają nie 10% a nawet 20% wkładu własnego!Do tej grupy banków należą: Bank BPH, Citi Bank, Credit Agricole oraz ING Bank Śląski. Co więcej, jeżeli nasze dochody nie są wystarczająco wysokie to tylko część instytucji bankowych podejmie się pożyczenia nam oczekiwanej przez nas kwoty.Dla przykładu jeśli chcemy otrzymać 300 000 zł, a dochód łączny wnioskodawców wynosi 4500 zł, to zaledwie 7 z 15 banków zaakceptuje taki wniosek. Główną przyczyną odmowy udzielenia przez banki kredytu na mieszkanie są zbyt niskie dochody. Instytucje bankowe w różny sposób analizują możliwości spłaty pożyczki. Przykładowo, aby uzyskać 300 000 zł kredytu w BNP Paribas wystarczy zarabiać 3 749 zł netto, a BPS i Bank Pocztowy wymagają 5 500 zł. Jest to więc bardzo zróżnicowane ponieważ w drugim przypadku wymagany dochód jest aż o 50% wyższy niż w banku BNP Paribas. Można również spojrzeć na to z innej perspektywy.Część banków woli klientów, których przychody lokują się w określonym przedziale. Przykładowo Bank Pekao jest w stanie  udzielić stosunkowo wysokich kredytów rodzinom, których przychód miesięczny wynosi  5000 zł netto. Jednak dla kredytobiorców zarabiających więcej, bo 8000 zł, proponuje co prawda wyższą kwotę kredytu niż w przypadku osób o mniejszych zarobkach, ale jednocześnie niższą niż zaproponowałoby wiele innych banków. Jego przeciwieństwem jest ING Bank Śląski, który jest liderem pod względem dostępnej kwoty dla rodzin z wyższym dochodem. Tymczasem dla tych zarabiających 5000 zł netto ma przeciętną propozycję. Na decyzję uzyskania finansowania  istotny wpływ ma również jakość procesu rozpatrywania wniosków oraz to, czy dany bank nie jest aktualnie przeciążony ich zbyt dużą ilością. Może się to zdarzyć, jeśli niezwykle atrakcyjna pod względem ceny oferta przyciągnie znaczną liczbę nowych klientów i pracownicy instytucji nie nadążą z bieżącym rozpatrywaniem wpływających dokumentów. Tego typu sytuacja może skończyć się nawet tym, że wnioskodawca nie otrzyma kredytu w terminie i straci wpłaconą sprzedawcy zaliczkę. Z tego względu warto złożyć  wniosek kredytowy jednocześnie do kilku banków. Oprócz tych, gdzie oferta jest najlepsza warto wnioskować również tam, gdzie kredyt można uzyskać szybko, a jego cena nie jest wysoka.   Źródło:...

Więcej

Zakup nowego mieszkania to nie mały wydatek, dlatego większość z nas wspiera się tu zwykle kredytem mieszkaniowym. Jest to dopiero początek wydatków, ponieważ nowe lokum trzeba jeszcze odpowiednio urządzić. Skąd wziąć na to pieniądze? Tego typu koszty również można ująć w kredycie hipotecznym. Nieliczni wiedzą, że środki potrzebna na wykończenie nowego mieszkania lub remont mieszkania z rynku wtórnego można pozyskać własnie w ramach kredytu hipotecznego. Niektóre banki gotowe są wówczas „dorzucić” dodatkowe 10% wartości zakupionego lokum, za które to pieniądze możemy przygotować lokal do zamieszkania. Np Kupując mieszkanie za 250 000 zł, możemy liczyć na dodatkowe 25 tys zł na własnie ten cel Jak czytamy na portalu finanse.egospodarka.pl Warto dodać, że z pomocą doświadczonego doradcy finansowego możliwe jest solidne podniesienie tego limitu. Jak to zrobić? – Rozwiązaniem jest operat szacunkowy przygotowany przez rzeczoznawcę majątkowego wpisanego na listę rzeczoznawców akceptowanych przez bank. I choć koszt opracowania takiego dokumentu to zwykle wydatek 450-550 zł, zapewniam, że z dobrze przygotowanym operatem znacznie łatwiej jest wnioskować o wyższą kwotę dla kredytu remontowego – wyjaśnia Damian Muzyk, doradca kredytowy firmy Alex T. Great Doradcy Finansowi. Bywa, że banki określają poziom możliwej wysokości kredytu na wykończenie stawką wyliczaną dla jednego metra kwadratowego, zwykle jest to kwota 1000-1500 zł na 1 m2. W przypadku 40-metrowego mieszkania o wartości 240 tys. zł oznacza to dodatkowy kredyt wykończeniowo-remontowy na poziomie od 40 do 60 tys. zł. Jest też grupa banków, która limitów nie określa wcale – wysokość kredytu remontowego ustalają na podstawie średniej. W tym wypadku łączna cena zakupu mieszkania w raz z jego remontem nie powinna odbiegać od przeciętnych cen mieszkań o podobnym metrażu i standardzie znajdujących się w okolicy. Co ważne, taki „podwójny” kredyt jest dziś najtańszym kredytem na rynku! Mówiąc wprost – chcąc wyposażyć nowo zakupione mieszkanie z pomocą dodatkowej pożyczki, zapłacimy w sumie znacznie więcej, niż w sytuacji, gdy „wpiszemy” koszt zakupu mieszkania wraz z jego wyremontowaniem w jeden duży kredyt mieszkaniowo-wykończeniowy. A co właściwie można zrobić za te pieniądze? Odpowiadamy – bardzo wiele! To m.in. środki na zakup podłóg, kafli, paneli, wyposażenia łazienki lub kuchni (łącznie z zabudową kuchenną) czy kupno i montaż mebli w zabudowie. Można za nie także dokonać zmian w układzie instalacji elektrycznej, odmalować mieszkanie, wygładzić ściany czy wykonać biały montaż. I to miejsce na jedyną złą informację: na kredyt remontowy nie mogą niestety liczyć nabywcy mieszkań, którzy skorzystali z rządowego programu MdM. Jak zdobyć kredyt „wykończeniowy”? Odpowiadamy – niezbędny będzie tu kosztorys prac budowlanych, który należy dołączyć do „głównego” wniosku kredytowego. Trzeba tylko pamiętać, że bank skredytuje wyłącznie te zakupy i prace remontowe, które dotyczą stałych elementów lokalu, nie możemy zatem ująć w kosztorysie kupna nowego lustra, łóżka czy sprzętu...

Więcej

Od stycznia 2015 roku rynek kredytów hipotecznych dynamicznie się zmienia. Od początku roku wymagany wkład własny wzrósł do 10% wartości kredytowanego mieszkania, a przyszłe lata zapowiadają kolejne wzrosty w 2016 do 15% i aż do 20% w roku 2017. Nadchodzące zmiany dotyczą także rządowego programu dofinansowania mieszkań MDM. Nowelizacja istniejących przepisów uchwalona przez sejm w czerwcu 2015 wnosi dużo korzyści dla osób zainteresowanych programem MDM rozszerzając nie tylko beneficjentów, ale i przedmiot zakupu. Co nowego? Główną zmianą jest włączenie do programu nieruchomości z rynku wtórnego, co znacząco powiększy pulę dostępnych na rynku mieszkań. Limity jakimi objęte są mieszkania w ramach programu MDM  są różne dla rynku pierwotnego i wtórnego. Ograniczenie wysokości ceny m2 mieszkania pochodzącego z rynku wtórnego kwalifikującego się do dopłaty  jest większe niż w przypadku mieszkań z rynku pierwotnego. Jak policzyć limit? Przykład: Aktualny limit cenowy objęty dopłatą na III kwartał 2015 r. wynosi- 6 588, 32 zł/m². Limit cenowy rynku wtórnego obliczymy następująco: 6588,32 * 81,81%= 5 389, 90 zł/m2 Wysokość możliwych limitów cenowych jest znana. Sejm przyjął proponowane zmiany z dniem 25 czerwca 2015 r., ale co dalej? Teraz Ustawa trafia do Senatu. Ma on 30 dni na zgłoszenie poprawek. Po tym projekt nowelizacji ponownie wróci do Sejmu i będzie rozpatrzony. Po tym zostanie skierowany do podpisu przez prezydenta. Ostatnim etapem będzie ogłoszenie zmian w dzienniku ustaw. Kiedy minie 14 dniowy vacatio legis zmiany wejdą w życie. Analizując procedurę legislacyjną realnym terminem wejścia zmian w życie jest przełom września i października. Gdzie zajdą główne zmiany ? Beneficjent: Dla rodzin wychowujących co najmniej 3 dzieci MDM jest dostępny także w przypadku zakupu kolejnego mieszkania. Dla modelu rodziny 2+3 lub 1+3 wychowującej troje dzieci zniesiony zostaje także limit wieku, dla biorących kredyt z dofinansowaniem w ramach programu MDM. Zniesione zostaje także ograniczenie dotyczące współkredytobiorcy, (lecz nie współwłaściciela)- po zmianach, może ty być każda osoba zaakceptowana przez bank. Przedmiot zakupu: Do programu zostają włączone nieruchomości z rynku wtórnego a także nieruchomości budowane przez spółdzielnie mieszkaniowe w oparciu o ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych (wkład budowlany).   Kwoty dopłat: Wzrosną kwoty dopłaty do wkładu własnego dla osób z 2 lub większą liczbą dzieci. Kredytobiorca Liczba dzieci Dopłata Małżeństwo 0 10% 1 15% 2 20% 3 lub więcej 30% Osoba samotnie wychowująca dzieci 1 15% 2 20% 3 lub więcej 30% Singiel — 10% Zmienia się sposób wyliczenia dopłaty dla osób z co najmniej 3 dzieci: Dopłata przysługuje do 65 m² powierzchni użytkowej, wyliczana jest wg następujących wzorów: nieruchomość o powierzchni do 65 m²: Powierzchnia użytkowa * średni wskaźnik przeliczeniowy * 30% nieruchomość o powierzchni większej niż 65 m²: 65 m² * średni wskaźnik przeliczeniowy *30% Rodziny wychowujące dwoje dzieci  maksymalna kwota dopłaty...

Więcej

Duża ilość mniejszych jak i większych zobowiązań kredytowych, o których trzeba pamiętać lub problem ze spłaceniem zaciągniętych długów – z takimi kłopotami boryka się wielu z  nas. Najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest skonsolidowanie swoich kredytów czyli połączenie ich i spłacanie tylko jednej raty. Na stronie financegold.pl  Kamil Muskus, Dyrektor Badań i Rozwoju firmy Compass Money mówi, kiedy i dla kogo kredyt konsolidacyjny jest najbardziej opłacalny. Skonsolidować można kredyty i pożyczki różnego rodzaju, które zostały udzielone na cele niezwiązane z działalnością gospodarczą. Połączeniu podlegają kredyty hipoteczne, samochodowe, ratalne, w rachunku bieżącym oraz karty kredytowe. Konsolidacja polega na spłacie poprzednio zaciągniętych zobowiązań finansowych przez bank udzielający kredytu konsolidacyjnego. W ten sposób zamiast kilku różnych opłat, kredytobiorca spłaca tylko jeden kredyt w jednym banku. Decydując się na kredyt konsolidacyjny, pieniądze nie są przelewane na nasz rachunek, ale automatycznie znajdują się na kontach wierzycieli, u których zaciągnęliśmy poprzednie długi. Istnieje możliwość dobrania środków do kredytu, które nie tylko uregulują nasze aktualne zobowiązania, lecz będziemy mogli przeznaczyć je na dowolny cel. Firma Compass Money oferuje swoim klientom kredyty konsolidacyjne oparte na najlepszych indywidualnych warunkach. Dla kogo konsolidacja? „Ten rodzaj kredytu przeznaczony jest w szczególności dla osób zadłużonych, które nie są w stanie poradzić sobie ze spłatą kolejnych rat zaciągniętych kredytów. Połączenie wszystkich zobowiązań w jeden skonsolidowany kredyt o znacznie obniżonej racie, przy jednoczesnym wydłużeniu czasu spłaty jest dla wielu osób wybawieniem, ponieważ pozwala na utrzymanie płynności i swobody finansowej” – mówi Kamil Muskus z firmy Compass Money, dodając, iż kredyt konsolidacyjny jest znakomitym rozwiązaniem dla osób, które mają przejściowe problemy finansowe, ponieważ redukuje on miesięczne koszty wszelkich zobowiązań. Dzięki mniejszej miesięcznej racie pozostałe pieniądze możemy przeznaczyć na dowolny cel. Rodzaje kredytów konsolidacyjnych Można wyróżnić dwa typy kredytów konsolidacyjnych: zabezpieczony oraz bez zabezpieczenia. Gdy decydujemy się na pierwszy rodzaj, kredyt zostaje zabezpieczony naszą hipoteką. Posiada on dużo niższe oprocentowanie, które jest zbliżone do tego przy pożyczkach hipotecznych. Jego górny limit uzależniony jest od wartości nieruchomości w stosunku na ogół nie przekraczającym 70-80%. Firma Compass Money oferuje swoim klientom ten rodzaj konsolidacji z możliwością zabezpieczenia kredytu na nieruchomości osoby trzeciej. „Indywidualni doradcy Compass Money dostosowują kredyt do możliwości i oczekiwań klientów, negocjując dla nich najlepsze warunki spłaty. Zajmujemy się wszelkimi formalnościami i dobieramy odpowiedni plan finansowy, który w rezultacie może obniżyć miesięczną ratę kredytu aż o 50%. Tym, co nas wyróżnia na tle konkurencji jest niepobieranie prowizji za udzielenie kredytu oraz zwiększenie stosunku konsolidacji z zabezpieczeniem hipotecznym aż do 90% wartości nieruchomości. Dodatkowo akceptujemy różnorodne źródła dochodów, dzięki czemu każdy klient może odetchnąć z ulgą i cieszyć się swobodą finansową” – dodaje Kamil Muskus z firmy Compass Money. Kredyt konsolidacyjny bez zabezpieczenia jest podobny do...

Więcej

Wyższe dopłaty dla rodzin z co najmniej 2 dzieci oraz objęcie programem także rynku wtórnego, to najważniejsze zmiany zaproponowane w nowelizowanej ustawie. Prace w Sejmie przyspieszyły, więc możemy oczekiwać, że nowe przepisy wejdą w życie już za 2-3 miesiące. Program Mieszkanie dla Młodych funkcjonuje na polskim rynku od 1 stycznia 2014 roku. W pierwszym roku jego obowiązywania wykorzystane zostało tylko nieco ponad 34 procent zarezerwowanych środków. Było to jedną z przyczyn, która skłoniła rząd do nowelizacji ustawy. Projekt nowelizacji przewidywał głównie zwiększenie poziomu dopłat dla rodzin z 2 lub więcej dzieci. Niespodziewanie jednak posłowie zaproponowali rozszerzenie programu, także o rynek wtórny. To szczególnie dobra wiadomość dla mieszkańców mniejszych miejscowości, gdyż dotychczas program działał głównie w dużych miastach. Wyższe dopłaty Aktualnie dopłata do wkładu własnego dla osób samotnych i małżeństw nieposiadających dzieci wynosi aktualnie 10 procent wartości odtworzeniowej. Natomiast osoby wychowujące co najmniej 1 dziecko, mogą liczyć na dopłatę w wysokości 15 procent. Warto tu podkreślić, że z reguły są to kwoty mniejsze niż odpowiednio 10 lub 15 procent ceny rynkowej. Często realnie otrzymana kwota stanowi od 6 do 10 procent wartości rynkowej nieruchomości, a wpływ na to mają dwa czynniki. Po pierwsze dopłata naliczana jest dla maksymalnie 50 metrów kwadratowych nieruchomości, a nabywana nieruchomości może być większa – 75 metrów kwadratowych dla mieszkań i 100 metrów kwadratowych dla domów. Wyjątkiem są rodziny z 3 dzieci, gdzie limity te są podwyższone o 10 metrów kwadratowych, odpowiednio do 85 i 110. Oznacza to, że przyjęte do wyliczenia dopłaty maksymalnie 50 metrów kwadratowych często stanowi 60 do 80 procent rzeczywistej powierzchni nieruchomości, co wpływa na procentowy spadek udziału dopłaty w realnej wartości nieruchomości. Drugą przyczyną, które powoduje, że dopłata 10 lub 15 procent często odbiega od realnych 10 czy 15 procent wartości rynkowej, czy ceny nieruchomości jest przyjmowany do wyliczenia średni wskaźnik przeliczeniowy odtworzenia 1 metra kwadratowego. W większości lokalizacji cena, za jaką klient nabywa 1 metr kwadratowy jest wyższa o 10 procent od wskaźnika przeliczeniowego. Nowelizacja ustawy przewiduje zmiany w kwotach dopłaty dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci. W przypadku wychowujących dwoje dzieci, dopłata będzie wynosić 20 procent wartości odtworzeniowej, a w przypadku rodzin z trojgiem lub więcej dzieci będzie to 30 procent wartości odtworzeniowej. Ponadto, dla rodzin z trojgiem dzieci dopłata będzie wyliczana do maksymalnie 65 metrów kwadratowych powierzchni. Oznacza to, że wzrost maksymalnej dopłaty o 33 procent dla wychowujących dwoje dzieci i o 160 procent dla wychowujących minimum 3 dzieci. Łagodniejsze kryteria dla dużych rodzin Rodziny z trojgiem dzieci mogą liczyć także na dodatkowe ułatwienia. W ich przypadku nie będzie konieczności spełnienia kryterium wieku oraz nieposiadania innej nieruchomości. Przypomnijmy, że aktualnie o kredyt z dopłatą mogą ubiegać się...

Więcej

Wyższe dopłaty dla rodzin z co najmniej 2 dzieci oraz objęcie programem także rynku wtórnego, to najważniejsze zmiany zaproponowane w nowelizowanej ustawie. Prace w Sejmie przyspieszyły, więc możemy oczekiwać, że nowe przepisy wejdą w życie już za 2-3 miesiące. Program Mieszkanie dla Młodych funkcjonuje na polskim rynku od 1 stycznia 2014 roku. W pierwszym roku jego obowiązywania wykorzystane zostało tylko nieco ponad 34 procent zarezerwowanych środków. Było to jedną z przyczyn, która skłoniła rząd do nowelizacji ustawy. Projekt nowelizacji przewidywał głównie zwiększenie poziomu dopłat dla rodzin z 2 lub więcej dzieci. Niespodziewanie jednak posłowie zaproponowali rozszerzenie programu, także o rynek wtórny. To szczególnie dobra wiadomość dla mieszkańców mniejszych miejscowości, gdyż dotychczas program działał głównie w dużych miastach. Wyższe dopłaty Aktualnie dopłata do wkładu własnego dla osób samotnych i małżeństw nieposiadających dzieci wynosi aktualnie 10 procent wartości odtworzeniowej. Natomiast osoby wychowujące co najmniej 1 dziecko, mogą liczyć na dopłatę w wysokości 15 procent. Warto tu podkreślić, że z reguły są to kwoty mniejsze niż odpowiednio 10 lub 15 procent ceny rynkowej. Często realnie otrzymana kwota stanowi od 6 do 10 procent wartości rynkowej nieruchomości, a wpływ na to mają dwa czynniki. Po pierwsze dopłata naliczana jest dla maksymalnie 50 metrów kwadratowych nieruchomości, a nabywana nieruchomości może być większa – 75 metrów kwadratowych dla mieszkań i 100 metrów kwadratowych dla domów. Wyjątkiem są rodziny z 3 dzieci, gdzie limity te są podwyższone o 10 metrów kwadratowych, odpowiednio do 85 i 110. Oznacza to, że przyjęte do wyliczenia dopłaty maksymalnie 50 metrów kwadratowych często stanowi 60 do 80 procent rzeczywistej powierzchni nieruchomości, co wpływa na procentowy spadek udziału dopłaty w realnej wartości nieruchomości. Drugą przyczyną, które powoduje, że dopłata 10 lub 15 procent często odbiega od realnych 10 czy 15 procent wartości rynkowej, czy ceny nieruchomości jest przyjmowany do wyliczenia średni wskaźnik przeliczeniowy odtworzenia 1 metra kwadratowego. W większości lokalizacji cena, za jaką klient nabywa 1 metr kwadratowy jest wyższa o 10 procent od wskaźnika przeliczeniowego. Nowelizacja ustawy przewiduje zmiany w kwotach dopłaty dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci. W przypadku wychowujących dwoje dzieci, dopłata będzie wynosić 20 procent wartości odtworzeniowej, a w przypadku rodzin z trojgiem lub więcej dzieci będzie to 30 procent wartości odtworzeniowej. Ponadto, dla rodzin z trojgiem dzieci dopłata będzie wyliczana do maksymalnie 65 metrów kwadratowych powierzchni. Oznacza to, że wzrost maksymalnej dopłaty o 33 procent dla wychowujących dwoje dzieci i o 160 procent dla wychowujących minimum 3 dzieci. Łagodniejsze kryteria dla dużych rodzin Rodziny z trojgiem dzieci mogą liczyć także na dodatkowe ułatwienia. W ich przypadku nie będzie konieczności spełnienia kryterium wieku oraz nieposiadania innej nieruchomości. Przypomnijmy, że aktualnie o kredyt z dopłatą mogą ubiegać się...

Więcej

Wciąż kredytobiorcy cieszyć się mogą relatywnie niskim kosztem długu, ale ta sytuacja nie będzie trwać wiecznie. Już od trzech miesięcy rośnie oprocentowanie kredytów, przez co rata długu zaciągniętego na zakup przeciętnego mieszkania dwupokojowego w dużym mieście wynosi 920 zł – wynika z szacunków Lion’s Bank i portalu nieruchomości Morizon.pl. Wartość indeksu kosztu kredytu (IKK) w czerwcu br. osiągnęła poziom 77,6 pkt. Choć wciąż jest to jeden z najniższych wyników zanotowanych w historii badania, to już od trzech miesięcy wskaźnik powoli rośnie. Czym właściwie jest indeks stworzony przez Lion’s Bank i portal nieruchomości Morizon.pl? Ma on za zadanie w prosty sposób prezentować, jak zmienia się miesięczna rata kredytu zaciąganego na zakup mieszkania w dużym polskim mieście. Co miesiąc badamy więc, biorąc pod uwagę ceny nieruchomości i warunki kredytowe, z jaką ratą musiałby liczyć się potencjalny nabywca mieszkania. Aktualna wartość sugeruje, że chcąc kupić mieszkanie na kredyt w jednym z 10 największych polskich miast, trzeba się co prawda liczyć z kosztem o 0,4% wyższym niż w przed miesiącem, ale wciąż aż o 10% niższym niż rok temu (indeks był wtedy na poziomie 86,5 pkt.). Nie można też zapomnieć o fakcie, że w styczniu 2013 roku, a więc w momencie, w którym badanie rozpoczęto, zakup na kredyt był aż o 28,8% droższy niż dziś (indeks był wtedy na poziomie 100 pkt.). Wzrosty cen wciąż niemal niezauważalne Koszt związany z zakupem mieszkania na kredyt jest oczywiście tym niższy, im tańsze są nieruchomości w danym mieście. Fakt, że w ostatnim czasie indeks kosztu kredytu znajduje się na niskich poziomach nie wynika jednak z faktu, że mieszkania tanieją. Jak bowiem sugerują dane portalu Morizon.pl średnia wyciągnięta z cen dla badanych miast pozostaje na względnie stabilnym poziomie (wzrost o 1,1% r/r). Dla poszczególnych miast mediana cen ofertowych (cena, od której połowa ofert jest tańsza, a połowa droższa) zawiera się w przedziale od 3,6 do 7,9 tys. zł za m kw. Najwyższe ceny są oczywiście w Warszawie. Kolejne miejsca zajmuje Kraków (6,5 tys. zł), Wrocław (5,7) i Gdańsk (5,6). Na drugim biegunie jest Łódź z wynikiem na poziomie 3,6 tys. zł za m kw. oraz Katowice i Bydgoszcz z cenami o 200-300 złotych wyższymi. Ceny transakcyjne są oczywiście niższe od przytoczonych stawek ofertowych – przeważnie o od kilku do kilkunastu procent. Indeks kosztu kredytu Koszt kredytu ciągle znajduje się w rejonie historycznych minimów, jednak od 3 miesięcy powoli wzbija się w górę. Ceny ofertowe znacznie przewyższają transakcyjne Warto zauważyć, że przedstawione mediany cen ofertowych są zazwyczaj wyraźnie wyższe od przeciętnych transakcyjnych, które za pierwszy kwartał opublikował NBP. Różnice wynoszą od 3% w Gdańsku do 13% w Szczecinie. Przeciętnie o 8% mediana cen ofertowych przewyższa średnią cenę transakcyjną....

Więcej

Jest wiele powodów dla których poszukujemy szybkiego wsparcia domowego budżetu. Nadchodzące wakacje czy już wiele razy przekładany remont to wydatki, które czasami wymykają się spod kontroli. Niejednokrotnie w takich sytuacjach najlepszym wyjściem okazują się kredyty gotówkowe. Dzięki nim mamy możliwość szybko poprawić naszą płynność finansową. Na stronie financegold.pl ekspert Expandera wyjaśnia, jak wybrać najlepszą ofertę i nie przepłacać. RRSO to podstawa Instytucje finansowe mają wiele sposobów na zachęcenie klientów do swojej oferty. Kuszą bardzo niskim oprocentowaniem, obiecują najniższe koszty i elastyczność w spłacie. Takich promocji jest bardzo wiele, przez co wybór faktycznie najkorzystniejszej opcji staje się bardzo trudny. – Porównując koszty zaciągania takich zobowiązań, nie możemy ograniczać się tylko do oprocentowania – wyjaśnia Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors – Obecnie jest ono niskie, nie przekracza 10% w skali roku, ponieważ przepisy stanowią, że nie może ono być większe niż 4-krotność stopy lombardowej. Tymczasem banki częściowo rekompensują sobie tą sytuację stosując wysokie prowizje. Porównując oferty kredytowe powinniśmy więc brać pod uwagę RRSO lub całkowity koszt kredytu. Pod tym względem najdroższe oferty mogą okazać się nawet dwukrotnie mniej opłacalne od tych najlepszych. . Śpieszmy się powoli Robiąc remont czy planując wakacje zwykle możemy z wyprzedzeniem ustalić, jakiego budżetu będziemy potrzebować. Jeśli mimo takich przygotowań nie udaje nam się zebrać samodzielnie odpowiedniej kwoty i musimy skorzystać z zewnętrznego finansowania, nie warto podejmować decyzji bez zastanowienia. – Nim zdecydujemy się na konkretną ofertę, ustalmy, jakiej sumy faktycznie potrzebujemy, tak byśmy nie musieli zaciągać zbędnych zobowiązań – mówi Jarosław Sadowski, Expander. – Należy bowiem pamiętać, że w przypadku kredytów gotówkowych odsetki naliczają się od całej wypłaconej kwoty, a nie tylko od wykorzystanej części, jak w przypadku limitu w koncie. Z drugiej jednak strony, prowizję za limit płacimy co roku od nowa, natomiast w przypadku pożyczki gotówkowej, nawet jeśli będzie spłacana przez kilka lat, prowizja jest tylko jedna. Pomyślmy o innych rozwiązaniach Jeśli wydatki, które planujemy nie są zbyt wielkie, możemy pomyśleć nad skorzystaniem z produktów, które już mamy w swoim portfelu. Jednym z nich jest karta kredytowa. – Jeśli cały dług jesteśmy w stanie spłacić już po miesiącu, to warto skorzystać z karty kredytowej, gdyż w takiej sytuacji nie zapłacimy żadnych odsetek – wyjaśnia ekspert Expandera. – Trzeba jednak dodać, że warunkiem braku odsetek jest dokonanie płatności za pomocą karty. Jeśli będziemy potrzebowali gotówki, to zapłacimy nie tylko odsetki, ale również prowizję za wypłatę środków z bankomatu. Posługując się kartą kredytową pamiętajmy także o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Przede wszystkim nie zapisujmy PINu na karcie. Poza tym sprawdzajmy w historii operacji, czy nie pojawiły się tam jakieś operacje, których nie wykonywaliśmy.   Źródło:...

Więcej

Warto kupić zadłużone mieszkanie? Cz to w ogóle bezpieczne? odpowiedź brzmi – oczywiście. W takiej sytuacji zanim jednak podejmiemy ostateczna decyzje należy dokładnie zbadać historię lokalu oraz jego bieżący stan prawny. „Zadłużone” nieruchomości pojawiają się dziś wszędzie – w ofertach biur nieruchomości, na portalach internetowych jak również wśród prywatnych ogłoszeń osób, które zw związku z trudną sytuacja finansową nie poradziły sobie ze spłatą kredytu mieszkaniowego. Konsekwencją kłopotów finansowych właściciela nieruchomości może być egzekucja komornicza z tytułu wysokich zaległości w ZUS czy US ( w przypadku działalności gospodarczej ), a także – trudna sytuacja rodzinna ( np. śmierć jednego z kredytobiorców). Więcej informacji na ten temat znajdziemy na stronie finanse.egospodarka.pl : Co właściwie dzieje się z lokalem, którego właściciel nie potrafi utrzymać? Nieruchomość taka trafia na sprzedaż lub w ręce komornika, który wszczyna postępowanie egzekucyjne – wyjaśnia Marcin Gaj, doradca finansowy z firmy Alex T. Great. – Cena zadłużonej i wystawionej na sprzedaż nieruchomości jest zwykle znacznie niższa, niż podobne oferty na rynku, różnica może sięgać nawet do 30 proc. Obniżając cenę, dłużnicy starają się odzyskać całość lub choćby większą część środków, dzięki którym będą mogli spłacić swoje długi. Jak zatem sprawdzić, czy z takim zakupem nie wiąże się żadne ryzyko?   Najrozsądniej jest udać się do doradcy finansowego, który dokona weryfikacji stanu prawnego takiego lokalu – tłumaczy Marcin Gaj. – Sprawdzamy przede wszystkim wszystkie zapisy księgi wieczystej, by uzyskać w ten sposób komplet informacji o tym, kto jest obecnie właścicielem nieruchomości oraz upewnić się, że wszelkie zapisy w dokumentach zgodne są ze stanem faktycznym lokalu. Mam tu na myśli weryfikację zapisów dotyczących prawa własności, powierzchni użytkowej oraz rzeczywistej ilości pomieszczeń w tej nieruchomości. Najważniejsze zaś jest to, by dokładnie sprawdzić, czy nie istnieją żadne prawa, roszczenia i ograniczenia, które uniemożliwiałyby w przyszłości swobodne dysponowanie tym lokalem przez przyszłego nabywcę. Trzeba też pamiętać o ewentualnych zapisach hipotecznych, które także mogą dotyczyć takiej nieruchomości. Rolą doradcy finansowego, który reprezentuje przyszłego nabywcę, jest także analiza opłacalności takiego zakupu. Porównuję cenę zadłużonego lokalu ze średnią cen nieruchomości w tej samej lokalizacji, sprawdzam wiek i stan techniczny budynku, by upewnić się, że zakup takiego mieszkania naprawdę się opłaca. Zawsze w takiej sytuacji dokonuję też oględzin, bo jest to najlepszy sposób, by przekonać się, w jakim stanie jest lokal wystawiony na sprzedaż – zaznacza doradca z Alex T. Great. Jeśli wszystko się zgadza i zapadnie decyzja o zakupie zadłużonej nieruchomości, doradca finansowy przedstawia listę dokumentów, które pozwolą skutecznie nabyć takie mieszkanie. Jest to m.in. zaświadczenie wydane przez komornika (lub inną insynuację – ZUS, bank, spółdzielnię mieszkaniową) wskazujące stan zaległości. Dokument taki dostarczyć powinien zbywca, a pojawić się w nim musi też numer konta do całkowitej spłaty zobowiązania oraz...

Więcej
Finanse:Masz kredyt? Ubezpiecz się

Finanse:Masz kredyt? Ubezpiecz się


Napisane przez w dniu Cze 19, 2015

Czy nam się podoba, czy nie każdy  nas w każdej chwili może ulec wypadkowi, może zachorować lub na skutek wyrządzonej komuś szkody będziemy musieli wypłacić innej osobie wysokie odszkodowanie. Potencjalne niebezpieczeństwa dotyczą każdego z nas bez względu na kolor skóry, płeć lub status majątkowy.Bardzo często bagatelizujemy je, a wato się zastanowić i pomyśleć o zabezpieczeniu się przed ich konsekwencjami. Szczególnie ważne jest to, gdy podejmujemy decyzję o zaciągnięciu zobowiązania finansowego. Jak czytamy na stronie finanse.egospodarka.pl Najpopularniejszym ubezpieczeniem w Polsce jest obowiązkowe OC komunikacyjne. W dalszej kolejności zabezpieczamy mienie – domy i mieszkania na wypadek kradzieży, powodzi, pożaru i innych klęsk żywiołowych. Zdecydowanie mniej chętni jesteśmy do zabezpieczania swojego zdrowia czy życia, co potwierdzają dane Polskiej Izby Ubezpieczeń. W roku 2014 składka przypisana brutto na rynku ubezpieczeń na życie spadła aż o 8,3 proc. w porównaniu z 2013 rokiem – z 31,26 mld zł do 28,67 mld zł. Popularna w PRL-u reklama jednego z dużych ubezpieczycieli mówiła, że „przezorny zawsze ubezpieczony”. Szczególnie przezorni powinni być ci, którzy mają długi. Jeśli coś złego im się przytrafi i nie będą mogli zarabiać, konieczność regulowania rat kredytu będzie ogromnym dodatkowym stresem. Co więcej, w razie ich nagłej śmierci spadkobiercy przejmą nie tyle majątek, ile należności wobec banków. Dlatego przed podjęciem decyzji o kredycie dobrze jest rozważyć zabezpieczenie w postaci polisy ubezpieczeniowej. Wachlarz możliwych ubezpieczeń obejmuje te na życie, następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW) i stworzone specjalnie dla kredytobiorców ubezpieczenia od utraty dochodu. Ubezpieczenie do kredytu można kupić w momencie zaciągania zobowiązania w oddziale banku, więc nie musimy poszukiwać agenta albo oddziału towarzystwa ubezpieczeniowego. Dystrybucja polis w bankach jest regulowana specjalnąrekomendacją U, wydaną przez Komisję Nadzoru Finansowego, która nakłada na te instytucje m.in. obowiązek precyzyjnego informowania o cenie i warunkach ubezpieczenia. Ubezpieczenie kupione z kredytem chroni z jednej strony klienta, a z drugiej bank, dla którego stanowi dodatkowe zabezpieczenie. To m.in. dlatego banki zachęcają kredytobiorców do zakupu ubezpieczenia w momencie zaciągania zobowiązania, oferując im atrakcyjne warunki finansowe (np. niższą marżę). Wydaje się, że wybór jest prosty – pieniądze, które musielibyśmy przeznaczyć na prowizję banku, wydajemy na swoją korzyść, kupując polisę. Co zatem warto przemyśleć przed zawarciem umowy ubezpieczeniowej? Przede wszystkim warto przyjrzeć się sumie ubezpieczenia. Dobrze, aby odpowiadała co najmniej kwocie całego zaciąganego kredytu. Najczęściej mamy do wyboru ubezpieczenie od stałej sumy na cały czas trwania kredytu lub na sumę malejącą – która odzwierciedla tempo spłacania zobowiązania. Warto zapłacić nieco więcej za tę pierwszą opcję. W początkowym okresie spłaty będziemy zabezpieczeni do poziomu kredytu, a z czasem suma ubezpieczenia będzie przewyższać jego wartość. Te dodatkowe pieniądze mogą nam się przydać, kiedy trzeba będzie na przykład ponieść koszty leczenia. Równie istotny jest czas trwania umowy ubezpieczeniowej....

Więcej

Teoretycznie najlepszy kredyt to taki, który kosztuje najmniej. Jeżeli jednak popatrzymy na kredyty hipoteczne nie jest to do końca prawdą, ponieważ najtańsze oferty często są dostępne dla nielicznych. Jak czytamy na stronie finanse.egospodarka.pl  Expander przygotował ranking kredytów hipotecznych, których zaletami są nie tylko niskie koszty, ale również łatwa dostępność. Najlepszą ofertą dysponuje obecnie Bank Pekao, w którym marża kredytów z 10% wkładem własnym wynosi 1,59%, a dostępna kwota kredytu dla rodziny z dochodem 5 000 zł to aż 555 000 zł. Znalezienie nawet najtańszej oferty kredytowej nie zawsze oznacza sukces. Może się bowiem okazać, że bank wymaga np. 20% wkładu własnego, a my dysponujemy tylko 10%. Tego typu kredyt znajdziemy w ofercie Banku BPH, w którym marża może wynieść zaledwie 0,7%. Tak korzystne warunki są dostępne jednak tylko dla osób posiadających nie mniej niż 20% wkładu własnego oraz decydujących się na okres kredytowania nie dłuższy niż 15 lat. Innym przykładem może być oferta ING Banku Śląskiego. Pod względem kosztów jest ona atrakcyjna, ale bank przyznaje dość niskie kwoty kredytów. Rodzinie z dochodem wynoszącym 5 000 zł netto wypłaci maksymalnie niecałe 400 000 zł. Tymczasem w aż pięciu innych instytucjach takie gospodarstwo domowe może liczyć na ponad 500 000 zł. Dodatkowo bank ten wymaga również aż 20% wkładu własnego. W praktyce warto więc zacząć poszukiwania kredytu od tego, aby znaleźć banki, które są gotowe przyznać nam taką kwotę, jakiej oczekujemy i zaakceptują posiadany przez nas wkład własny. Dopiero wśród nich należy szukać najtańszych kredytów. Expander przeanalizował oferty kredytowe, szukając tych instytucji, które akceptują wkład własny na poziomie 10%, proponują atrakcyjne warunki cenowe oraz umożliwiają uzyskanie wystarczającej kwoty kredytu. Zwycięzcą rankingu banków, które dają duże i tanie kredyty osobom posiadającym niski wkład własny jest Bank Pekao. Rodzinie z jednym dzieckiem, posiadającej łączny dochód wynoszący 5 000 zł proponuje on wsparcie w wysokości nawet 555 000 zł. Jednocześnie ofertuje on najniższą marżę (1,59%) ze wszystkich banków udzielających kredytów z wkładem własnym 10%. Na podium oprócz Pekao znalazły się również Raiffeisen Polbank oraz oferta łączących się banków BGŻ i BNP Paribas.   Ranking banków, które dają dużo, tanio i przy wkładzie własnym 10% Bank Marża Oprocentowanie Dostępna kwota kredytu Bank Pekao 1,59% 3,26% 555 464 zł Raiffeisen Polbank 1,80% 3,47% 562 977 zł BGŻ BNP PARIBAS 1,75% 3,51% 530 639 zł Euro Bank 1,85% 3,50% 515 395 zł BZ WBK 1,69% 3,37% 472 771 zł mBank 1,60% 3,42% 388 870 zł Alior Bank 2,20% 3,88% 515 572 zł Millennium 2,09% 3,77% 485 500 zł BPS 2,00% 3,68% 477 497 zł Deutsche Bank 1,79% 3,44% 350 000 zł Getin Noble Bank 2,47% 4,45% 475 720 zł PKO Bank Polski 1,99% 3,67% 348 050 zł Bank Pocztowy 2,30% 3,88% 451 231...

Więcej

Dość duża część polskich pożyczkobiorców spodziewa się poprawy ich obecnej sytuacji finansowej. Na tle innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej pod tym względem wypadamy dobrze. Pożyczkobiorcy są przeważnie zadowoleni z życia, chętnie wydają pieniądze i co ważne mają je pod kontrolą. Wynika z tego, że pożyczkobiorcy patrzą w przyszłość dość optymistycznie, Aż 51% badanych przez GfK na zlecenie International Personal Finance, właściciela Provident Polska spodziewa się wzrostu dochodów z pracy z kolei 10% polskich klientów firmy wydaje środki z większą łatwością niż to było rok temu – Klienci inwestują w domowe dobra trwałe oraz kupują lepsze jedzenie. Niestety aż 48% ankietowanych ogląda każda złotówkę z dwóch stron i tnie wydatki jak tylko może, głównie te na wakacje czy życie towarzyskie. Z badania wynika też, że pieniądze pożyczamy z dużo większą rozwagą . Klienci się zastanawiają, czy są w stanie uregulować zobowiązanie (60%), sprawdzają również, ile wynosi całkowita kwota do oddania (54%) i jak długo muszą spłacać pożyczkę (54%), oraz zadają pytanie, czy jest ona w ogóle potrzebna (36%). „Dla klienta ważny jest czas na zastanowienie i przeanalizowanie oferty pożyczkowej. Fachowe wsparcie doradcy może pomóc konsumentowi w wyjaśnieniu wszelkich wątpliwości i dokładnym oszacowaniu czekających go rat oraz kosztów pożyczki” – mówi serwisowi infoWire.pl Piotr Wardziak z Provident Polska. Co ważne, spośród wszystkich respondentów w Polsce ufają sektorowi finansowemu najmniej (38%). Dla porównania na Litwie w dobre intencje tego sektora wierzy aż 73% respondentów. Aby zmienić nasze nastawienie, potrzebne jest przyjęcie ustawy regulującej rynek pożyczek pozabankowych. „Procedowana ustawa na pewno zwiększy jego transparentność i pomoże oczyścić go z nierzetelnych fi1m – dodaje ekspert. Źródło:...

Więcej
Finanse: MdM wkroczy na rynek wtórny?

Finanse: MdM wkroczy na rynek wtórny?


Napisane przez w dniu Cze 15, 2015

Przegrane wybory prezydenckie spowodowały, że rząd w trybie natychmiastowym zajął się kwestią mieszkań dla młodych ludzi. Przyspieszono prace nas ustawą o budownictwie czynszowym, a do tego pojawił się pomysł, by do programu Mieszkanie dla Młodych włączyć rynek wtórny. Podczas przedwczorajszego posiedzenia podkomisji, która obradowała nad nowelizacją ustawy o Mieszkaniu dla Młodych pojawiła się i została przegłosowana rewolucyjna propozycja dotycząca włączenia do niego rynku wtórnego. Podtrzymany został również pomysł zwiększenia dostępności oraz kwot dopłat dla rodzin wielodzietnych. Jak czytamy na stronie finanse.egospodarka.pl Dla kogo dopłaty w MdM? Wg stanu na dziś, aby skorzystać z rządowego dofinansowania, należy kupować mieszkanie z rynku pierwotnego, które mieści się w limicie cenowym dla danej lokalizacji oraz spełnia warunek powierzchniowy (75 mkw. dla mieszkań i 100 mkw. dla domów – o 10 mkw. więcej w przypadku rodziców z co najmniej trójką dzieci). Ważne jednak, że mieszkanie może pochodzić jedynie z rynku pierwotnego i musi być kupione na kredyt w złotych rozliczony na co najmniej 15 lat i w kwocie odpowiadającej co najmniej połowie ceny nabywanej nieruchomości. O dofinansowanie mogą ubiegać się osoby do 35. Roku życia, zarówno single, jak i małżeństwa, bez względu na to, czy mają dzieci. Katalog beneficjentów programu nie zostanie zmieniony, ale rząd od początku chce ułatwić dostęp do niegorodzinom wielodzietnym (czyli z co najmniej trójką dzieci) oraz dać możliwość zakupu mieszkania od spółdzielni mieszkaniowych. Więcej dla rodzin wielodzietnych Beneficjenci z co najmniej trójką dzieci będą mogli otrzymać dopłatę kupując kolejną nieruchomość, a nie tylko pierwszą. Dodatkowo, osoby takie mogą też liczyć na wyższe dopłaty i to podwójnie. Z jednej strony bowiem dofinansowanie dla nich będzie się liczyć maksymalnie do 65 mkw. (a nie do 50 mkw. jak dla pozostałych), z drugiej zaś wprowadzona ma zostać zasada, wg której kwota dopłaty zależeć będzie od liczby dzieci. Dotąd na 10 proc. wartości odtworzeniowej mogli liczyć beneficjenci bezdzietni, a na 15 proc. ci z potomstwem. Po zmianach 15 proc. ma być dostępne dla kredytobiorców z jednym dzieckiem, tym z dwójką przypadnie 20 proc., a z trójką – aż 30 proc. wartości odtworzeniowej mieszkania. W efekcie połączenia obu w/w zmian dopłaty dla kredytobiorców z co najmniej trójką dzieci wzrosną o 160 proc. Rynek wtórny w MdM Teraz pojawił się całkowicie nowy pomysł, który może zrewolucjonizować program MdM. Chodzi o wprowadzenie możliwości skorzystania z rynku wtórnego przez osoby kupujące mieszkanie z drugiej ręki. To bardzo istotna zmiana, bo daje szansę na dopłaty osobom kupującym nieruchomości w miejscowościach gdzie deweloperzy ani spółdzielnie nie budują. Ich działalność koncentruje się bowiem w dużych miastach, a w wielu miejscowościach rynek mieszkań to tylko nieruchomości z drugiej ręki. Budownictwo w nich opiera się na inwestycjach realizowanych przez osoby fizyczne na własny...

Więcej
Finanse: Co dalej z frankiem szwajcarskim?

Finanse: Co dalej z frankiem szwajcarskim?


Napisane przez w dniu Cze 11, 2015

Wielu kredytobiorców zszokowała decyzj Szwajcarskiego Banku Centralnego, która w połowie stycznia doprowadziła do skokowego umocnienia franka o blisko 20% względem np. euro. Można stwierdzić, że w ciągu ostatnich 4 miesięcy kurs franka względem złotego spadł  do poziomu blisko 3,80 PLN. Z kolei pod koniec maja doszło do wybicia w górę z blisko 3-miesięcznej konsolidacji. Jak czytamy na portalu finanse.egospodarka.pl W dzisiejszej analizie staram się ocenić jak może się zachować kurs franka względem złotego w perspektywie średnioterminowej i długoterminowej. Decyzja Banku Szwajcarskiego W połowie stycznia Szwajcarski Bank Centralny wycofał się z utrzymywania minimalnego kursu kupna euro w relacji do franka, który przez blisko 3 lata utrzymywany był na poziomie 1.20 CHF. Wywołało to gwałtowny spadek kursu euro. W ciągu kilkunastu minut kurs euro w relacji do franka spadł o blisko 45%, potem doszło do odbicia. Na zamknięciu w dniu 15-go stycznia euro traciło blisko 20%. Kurs euro nie zdołał przebić na trwałe długoterminowego dna z 2010 roku na poziomie 1.01 CHF i rozpoczęło się kilkutygodniowe odbicie. Dotarło ono do 1.08 CHF. Ze szczytu z lutego kurs euro spadł pod koniec kwietnia do 1.0233 CHF, obecnie jest notowany po 1.0330 CHF. Fundamenty – niekorzystne trendy na świecie i zmarnowane szanse w kraju Cofnijmy się do 2004 roku, gdy Polska wstępowała do Unii Europejskiej. W tamtych czasach, kilka lat przed wybuchem kryzysu w latach 2007-2009, dosyć rozpowszechniony był pogląd, że w związku z ogromnym napływem funduszy unijnych do Polski i dużym dystansem jaki mamy do nadrobienia do rozwiniętych krajów europejskich, krajowa waluta jest niemalże „skazana na sukces” i będzie się umacniać w długim wieloletnim terminie. Z perspektywy czasu widać jak błędne i nieracjonalne były te założenia. ‚ Po pierwsze doszło do potężnych zawirowań na rynkach światowych, na co krajowi politycy nie mieli żadnego wpływu. W niepewnych czasach kapitał zawsze szuka bezpiecznej przystani w postaci np. dolara USA, franka czy złota. Nic dziwnego, że złoty uległ wtedy osłabieniu. W czasie ostatniego kryzysu tempo wzrostu PKB w Polsce nie spadło poniżej zera, co niektórzy wykorzystali do lansowania poglądu, że Polska jest „zieloną wyspą”. Tak jednak nie jest. Popatrzmy na bezrobocie i skalę emigracji z Polski. Wielu z nas pamięta jak dużo złoty stracił w 2009 roku, aczkolwiek w połowie 2008 roku krajowa waluta była zdecydowanie przewartościowana. Kurs dolara jak i franka spadł wtedy do poziomu 2.00 PLN. Warto też zauważyć, że działo się to w rok po zakończeniu kilkuletniej hossy na GPW w Warszawie w lipcu 2007 roku. W połowie 2008 roku wykresy indeksu WIG, jak i innych rynków np. S&P500 wskazywały na możliwą dalszą silną przecenę. Nie było wtedy żadnego powodu, aby złoty mógł się dalej umacniać. Co było potem wszyscy pamiętamy. W...

Więcej

Jednym  decydujących aspektów kampanii prezydenckiej była propozycja przewalutowania kredytów po początkowym kursie franka. W związku z tym, że jesteśmy już po wyborach czas aby miejsce specjalistów od marketingu zajęli ekonomiści. Nawet specjaliście w tej dziedzinie będą mieli problemy z oszacowaniem kosztów przewalutowania. Jedno nie ulega wątpliwości – za taką masową operację zapłacą nie tylko banki. Problem z wysokim LtV dotyczy co trzeciej umowy … Przed analizą problemów związanych z masowym przewalutowanie, trzeba przypomnieć kilka faktów o „frankowych” kredytach. Na ten moment w bilansach krajowych banków znajduje się 540 000 takich hipotek”. Przeważają w nich kredyty waloryzowane do kursu franka. Były one bardzo popularne w latach 2006 r.-2008 r. Z tego okresu pochodzi około 65-70% kredytów rozliczanych w CHF. Klienci którzy zakupili swoje mieszkania wcześniej tj. do 2006 r. i zadłużyli się we franku, na ogół nie mają powodów do narzekań. Jak znajdziemy na stronie egospodarka.pl Czytając komentarze z serwisów informacyjnych, można odnieść wrażenie, że wszyscy „frankowcy” znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Takie złudzenie powstaje, gdyż mniej zadłużone osoby rzadko zabierają głos w dyskusji. Dane statystyczne potwierdzają, że sytuacja „frankowców” jest zróżnicowana – tłumaczy Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl. Spore problemy z zadłużeniem (dług większy niż wartość mieszkania), ma mniej więcej jedna trzecia posiadaczy kredytów rozliczanych w CHF. Znacznie mniejszy (ok. 1,20% – 1,50%) jest odsetek „frankowych” kredytów z poważnym opóźnieniem w spłacie (powyżej 90 dni). Na ten wynik pozytywnie wpływa sytuacja finansowa dłużników. Dane NBP z marcowego raportu o inflacji wskazują, że ponad 90% „frankowców” ma dochody wyższe od przeciętnych. Węgierskie rozwiązanie było o wiele mniej radykalne Zwolennicy masowego przewalutowania kredytów w CHF często powołują się na przykład Węgier. Takie porównanie jest niezbyt trafne. Trzeba podkreślić, że węgierscy „frankowcy” bardzo źle radzili sobie ze spłatą rat. Opóźnienia przekraczające 90 dni miała ponad jedna piąta tych osób. Ze względu na krytyczną sytuację, rząd Viktora Orbana wykonał przewalutowanie po kursie CHF/HUF zbliżonym do aktualnej wartości rynkowej. Przeciętne zadłużenie kredytobiorców spadło o 20% dzięki odszkodowaniom, które banki zapłaciły za nieodpowiednie praktyki. Kredytodawcy wynegocjowali jednak znaczną obniżkę podatku bankowego. W świetle tych informacji Orban wydaje się raczej pragmatykiem, a nie bezkompromisowym pogromcą banków. Przewalutowanie po wyjściowym kursie CHF/PLN jest o wiele bardziej radykalnym rozwiązaniem niż wariant, który wybrał węgierski rząd. Obliczenia dotyczące trzech przykładowych kredytów wskazują, że po uwzględnieniu początkowych notowań franka, zadłużenie klientów krajowego banku spadłoby o 32% (kredyt ze stycznia 2009 r.), 42% (kredyt ze stycznia 2007 r.) i 47% (kredyt ze stycznia 2008 r.). Niektóre konsekwencje przewalutowania są zagadką Dla osoby znającej podstawowe zasady rachunkowości oczywisty jest fakt, że przewalutowanie po początkowym kursie franka nie pozostanie bez wpływu na stabilność banków. Spadek wartości kredytów hipotecznych spowoduje powstanie dużej luki w...

Więcej

W roku 2016 minie 10 lat od początku boomu jaki miał miejsce w roku 2006 w sektorze budownictwa mieszkaniowego w Polsce. To bardzo dobry moment aby przypomnieć wszystkim nabywcom mieszkań z tego okres, iż nadszedł przysłowiowy „ostatni dzwonek” na dochodzenie roszczeń od deweloperów za wady nieruchomości zbudowanych  tym czasie. Jak czytamy na portalu nieruchomosci.egospodarka.pl Popyt przewyższający podaż Mimo że data ta jest umowna, można przyjąć, iż początki polskiego boomu mieszkaniowego sięgają 2006 roku. Coraz stabilniejsza gospodarka oraz zwiększona dostępność kredytów mieszkaniowych (w tym jakże medialnych ostatnio kredytów walutowych we frankach szwajcarskich) pozwoliła wielu Polakom podjąć, niejednokrotnie trudną, decyzję o zakupie własnego „M”. Początkowo popyt znacznie przekraczał liczbę mieszkań dostępnych na rynku, co z jednej strony automatycznie windowało ich ceny, ale z drugiej jednocześnie skłaniało deweloperów do rozpoczęcia inwestycji na szeroką skalę. Ceny gruntów nadających się pod tego rodzaju budownictwo poszybowały w górę. Nowe osiedla zaczęto realizować w miejscach, które wcześniej nie cieszyły się większym zainteresowaniem branży bądź miały stanowić zaplecze inwestycyjne na przyszłość, czego przykładem są choćby realizacje w warszawskich dzielnicach Białołęka i Wilanów. Budowano coraz więcej i coraz szybciej, aby wykorzystać istniejącą koniunkturę. Taka sytuacja pozwoliła wielu osobom zrealizować swoje marzenia o nowym mieszkaniu, i to nie tylko szukającym przestronnych apartamentów, ale przede wszystkim mniejszych mieszkań dostępnych dla przeciętnej polskiej rodziny. Niestety sytuacja miała również swoje ciemniejsze strony. Co nagle, to po diable Tempo realizacji nowych inwestycji i dążenie wielu firm deweloperskich do minimalizowania kosztów niejednokrotnie powodowały obniżanie standardów wykonania mieszkań i nieruchomości wspólnych, czyli m.in. elewacji, klatek schodowych, zadaszenia, wentylacji, izolacji poziomych i pionowych budynków. Za przykład można uznać wykorzystywanie materiałów nieodpowiedniej jakości, niedbalstwo wykonawcze czy błędy projektowe i odstępstwa do założeń projektowych na etapie realizacji. Powyższe zaniedbania często łączyły się z kolejnym grzechem pierworodnym budownictwa mieszkaniowego, jakim jest wybór miejsc pod osiedla, w lokalizacjach, które nie są do tego przygotowane, często z powodu niewłaściwych warunków geologicznych. Nie dotyczyło to jedynie tańszych mieszkań, ale także ekskluzywnych osiedli zamkniętych. Już po zakupie wymarzonego lokum na wielu inwestycjach zaczęły ujawniać się wady nabytych mieszkań oraz nieruchomości wspólnych. Część z nich była oczywiście usuwana przez deweloperów z uwagi na udzielone gwarancje i rękojmię za wady fizycznie nieruchomości. Jednak część usterek załatwiano jedynie powierzchownie lub w ogóle, a ogromna liczba wad, pomimo starań powstałych na osiedlach wspólnot mieszkaniowych i firm zajmujących się zarządzaniem nieruchomościami, istnieje do dnia dzisiejszego. Deweloper płaci za błędy Gdy deweloper nie chce naprawiać istniejących wad mieszkań czy też części wspólnych, mieszkańcy mogą kierować przeciwko niemu pozwy o zapłatę za nienależyte wykonanie zobowiązań. Podstawowym instrumentem chroniącym właścicieli jest wspomniana już rękojmia, która pozwala na stosunkowo łatwe dochodzenie roszczeń z tytułu wad nieruchomości, wymaga wszakże dochowania trzyletniego terminu (dla nowych...

Więcej

Na co największą uwagę zwracają polscy kredyto- i pożyczkobiorcy? Jak podaje portal finanse.gospodarka.pl  Z badania zrealizowanego przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Finmarket.pl wynika, że tym, co najbardziej liczy się dla zadłużających się, jest niewygórowana rata, brak prowizji oraz minimum formalności. Najbardziej istotne wyniki badania koncentrują się na najważniejszych z punktu widzenia konsumenta cechach ofert pożyczkowych. Kluczowa okazuje się tu być niska rata, na którą wskazuje 53% respondentów. Ważny jest również brak prowizji (45%) oraz sprowadzone do minimum formalności (37%). Jedynie co piąty ankietowany wskazywał na wagę szybkości udzielenia pożyczki oraz łatwości w jej uzyskaniu. Tutaj należy jednak podkreślić, że w przypadku firm pożyczkowych wyniki są nieco odmienne – tutaj szybkość uzyskania środków była cechą kluczową dla respondentów (31%). Jest to również główna zaleta tego typu firm obok niewielkich wymogów formalnych. Respondenci zostali również poproszeni o wskazanie instytucji, do których najczęściej udawali się po wsparcie finansowe. Zdecydowanym liderami wśród banków okazały się PKO BP oraz Credit Agricole, a także Santander Consumer Bank i Alior Bank. W kategorii firm pożyczkowych prym wiodły Vivus, Provident oraz EkspresKasa. Osoby biorące udział w badaniu wskazały również celowość zadłużania się. Zarówno w przypadku brania kredytów w banku, jak i w instytucji pozabankowej praktycznie jedno podobieństwo można zauważyć w przypadku pożyczek na remont mieszkania (30% i 31%). Okazuje się, że banki zdecydowanie częściej wybierane są przy zakupie AGD/RTV (40% do 11%) oraz przy zakupie samochodu/motocyklu (16% do 9%). Z kolei pożyczka poza system bankowym brana jest przy wydatkach zdrowotnych (16% do 4%) oraz przy realizacji swoich pasji/hobby (13% do 4%). Wizerunek instytucji niebankowych wyraźnie różni się od wizerunku banków. Te pierwsze są postrzegane przede wszystkim jako udzielające pożyczek szybko (78% do 55%), łatwo je przyznające (77% do 42%) oraz niewymagające sprawdzania historii kredytowej (76% do 25%). Banki kojarzą się częściej z niską ratą oraz długim czasem, na jaki można rozłożyć spłatę. Informacje o badaniu Badanie przeprowadzono techniką CAWI na panelu internautów epanel.pl w dniach 13-18 maja 2015 roku. Wzięły w nim udział osoby w wieku 30-65 lat (z zachowaniem podziału kwotowego), aktywne zawodowo, o dochodzie osobistym netto w wysokości maksymalnie 5000 PLN. Dodatkowym warunkiem było spłacanie kredytu lub pożyczki w ciągu ostatnich dwóch lat.   Źródło:...

Więcej

Kluczowymi kryteriami dla osób zapożyczających się jest: niska rata, brak prowizji oraz jak najmniej formalności. Klienci którzy wybierają firmy pozabankowe, wskazują na szybkość udzielenia pożyczki i jej łatwą dostępność. Banki są wybierane częściej przez tych, którzy szukają kredytu z niską ratą i rozłożonego na wiele lat. Klienci firm pożyczkowych nie zwracają szczególnej uwagi na koszty zadłużenia. Jak czytamy na portalu financegold.pl – Z badania przeprowadzonego wraz z instytutem ARC Rynek i Opinia wynika, że Polacy zaciągają kredyty lub pożyczki wtedy, gdy są do tego zmuszeni. Jeżeli już zaciągają kredyty, to chętniej wybierają bank – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Ewelina Fastyn, dyrektor zarządzający portalu Finmarket.pl, gromadzącego oferty z branży telekomunikacyjnej, turystycznej, finansowej i ubezpieczeniowej i dającego możliwość ich porównywania. Fastyn podkreśla jednak, że jeżeli sytuacja jest nagła i klienci mają pilną potrzebę zaciągnięcia pożyczki, wybierają firmę pozabankową, a gdy chcą związać się ratami na dłuższy okres – bank. Banki były zdecydowanie częściej wybierane przy zakupie sprzętu AGD i RTV oraz samochodu lub motocyklu. Z kolei po ofertę firmy pożyczkowej częściej sięgano przy wydatkach zdrowotnych czy realizacji swoich pasji. Dla ponad połowy badanych klientów instytucji finansowych kluczowymi kryteriami wyboru oferty były niska rata (53 proc. wskazań), brak prowizji (45 proc.) oraz mało formalności (37 proc.). Na szybkość udzielenia pożyczki i łatwość jej uzyskania wskazało po 22 proc. ankietowanych. Dla osób wybierających ofertę firm pożyczkowych te dwa kryteria były jednak ważniejsze – wskazało je ponad 30 proc. badanych. – Zaobserwowaliśmy bardzo ciekawy dysonans w postrzeganiu banków i firm pozabankowych. Respondenci wskazywali, że firmy pozabankowe są cenione ze względu na łatwość i szybkość uzyskania pożyczki oraz brak formalności. Z kolei banki – ze względu na większą kwotę finansowania i większe możliwości uzyskania pożyczki – mówi Ewelina Fastyn. Firmy pożyczkowe w porównaniu z bankami są postrzegane przede wszystkim jako te udzielające pożyczek szybko (78 proc. do 55 proc.), łatwo je przyznające (77 proc. do 42 proc.) oraz niewymagające sprawdzania historii kredytowej (76 proc. do 25 proc.). Banki zaś kojarzą się częściej z niską ratą oraz długim czasem, na jaki można rozłożyć spłatę. – Co ciekawe nasi respondenci, którzy decydują się na ofertę firmy pozabankowej, mają na uwadze to, jak łatwo tę pożyczkę jest uzyskać, a nie to, jakie będą jej koszty. W przypadku banków koszty związane z uzyskaniem kredytu miały już znaczenie – mówi Fastyn. Jej zdaniem rosnące zainteresowanie klientów kredytami gotówkowymi i pożyczkowymi – na co wskazują m.in. obserwację Finmarket.pl – dają duże możliwości rozwoju tego segmentu rynku. – Widzimy potencjał, jaki drzemie w tym sektorze. Cały czas firmy i banki wychodzą z ofertą naprzeciw konsumentom i widzimy trend, który pokazuje, że cały czas ta branża będzie się rozwijała – podkreśla Ewelina Fastyn....

Więcej

Jak przypomina Topnorma kredytem z rządową dopłatą w ramach programu MdM można finansować także dość wysokie, bo wynoszące zazwyczaj kilka tysięcy złotych, prowizje banków za udzielenie tego typu kredytów hipotecznych. Pani Anna znalazła wymarzone dwupokojowe mieszkanie w takiej cenie która pozwoli jej na zaciągnięcie kredytu z dofinansowaniem wkładu własnego w ramach programu Mieszkanie dla Młodych. Spełnia wymogi stawiane przez ustawę o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi ( m. in. wiek  i warunek, że jest to pierwsze mieszkanie, kupowane na rynku pierwotnym). Nie jest jednak pewna czy kredyt z rządową dopłatą może objąć także prowizję banku, która akurat w jej przypadku przekracza 4 tys. złotych Obawy pani Anny wynikają z faktu, że kredyt w ramach programu może objąć wyłącznie zakup mieszkania – dokładnie tak jest zapisane w ustawie. Zapisane jest również, że kwota kredytu ma stanowić co najmniej 50% ceny zakupu mieszkania. W ustawie jednak nic nie jest wspomniane o kosztach prowizji za udzielenie kredytu, która standardowo jest pobierana przez banki, a w związku z tym jest nierozerwalnie powiązana z takim kredytem. Prowizja to określony przez dany bank procent od kwoty zaciągniętego kredytu, dlatego jej kwoty są dość spore – wynoszą zazwyczaj kilka tysięcy złotych, a wyłożenie takiej kwoty jednorazowo może stanowić problem dla młodych kredytobiorców. Dofinansowanie wkładu własnego przy kredycie MdM może zostać udzielone, jeśli kredyt został udzielony: wyłącznie na zakup mieszkania; kwocie stanowiącej co najmniej 50% ceny zakupu mieszkania; w walucie polskiej; na okres co najmniej 15 lat. Interpretacja Ministerstwa Infrastruktury i Rozowju (MiR) dotycząca tej kwestii jest korzystna dla beneficjentów programu MdM. Resort stoi na stanowisku, że wskazanie zakupu mieszkania „jako jedynego celu kredytu nie wyklucza możliwości objęcia kwotą udzielonego kredytu prowizji związanej z jego udzieleniem, jako wymaganego kosztu ponoszonego na rzecz instytucji kredytującej przez nabywcę”. MiR argumentuje, że traktowanie prowizji jako „autonomicznego wydatku w stosunku do zakupu mieszkania” byłoby po prostu nieuzasadnione. Nie taka była bowiem intencja ustawodawcy, który wprowadzając ograniczenie dotyczące zaciągnięcia kredytu MdM jedynie na zakup mieszkania chciał przede wszystkim wykluczyć sytuacje, w których kredytem z rządowym dofinansowaniem finansowane byłyby „inne niż mieszkanie, dodatkowe cele inwestycyjne o charakterze rzeczowym”.   Źródło:...

Więcej

Jak wynika z szacunków Lion’s Bank – 153 dni tyle statystyczny klient musi pracować, aby zarobić na obsługę przeciętnego kredytu hipotecznego przez rok. Porównując wynik z rokiem 2014 jest on o 4 dni lepszy (krótszy). Szczegółowe informacje na temat badania na stronie finanse.egospodarka.pl Dziś, a więc 2 czerwca 2015 roku, przypada Dzień Wolności Hipotecznej. Statystyczny zatrudniony zarobił już wystarczająco dużo, aby opłacić roczne raty przeciętnego kredytu hipotecznego. Dzień Wolności Hipotecznej jest więc symboliczną datą, od której przeciętny obywatel przestaje w danym roku zarabiać na obsługę kredytu, a zaczyna na siebie. Z obliczeń Lion’s Bank wynika, że w 2015 roku zajęło to 153 dni. Po raz trzeci z rzędu zanotowana została więc poprawa względem roku poprzedniego. Warto przypomnieć, że jeszcze w 2012 roku, aby spłacić należne za ten rok raty kredytowe, trzeba było zarabiać aż 179 dni, czyli 26 dni dłużej. Przeciętna rata to 1133 zł miesięcznie Pomysł obliczania Dnia Wolności Hipotecznej zrodził się w Lion’s Bank, aby pokazać, jak ważnym elementem domowego budżetu jest rata kredytu hipotecznego. Jest to tym bardziej potrzebne, że zmian kosztu kredytu nie uwzględniają inne cykliczne publikacje ważnych danych gospodarczych, takich jak np. inflacja. Do obliczeń przyjęto dane ZBP na temat liczby udzielanych i działających umów o kredyt hipoteczny, informacje o przeciętnym okresie kredytowania oraz danych NBP na temat kosztu kredytu i łącznego zadłużenia Polaków tak w walutach obcych, jak i w złotym. W ten sposób Lion’s Bank oszacował, że przeciętny spłacany przez Polaków kredyt hipoteczny miał na koniec 2014 roku saldo na poziomie 151,2 tys. zł, a w walucie – 261,8 tys. zł. W pierwszym przypadku przeciętne oprocentowanie kredytu wyniosło 4,06%, a miesięczną ratę oszacowano na niewiele ponad 992,5 zł. Kredyt walutowy dla uproszczenia utożsamiono z długiem w szwajcarskiej walucie. Ten co prawda oprocentowany był pod koniec ubiegłego roku tylko na 1,68%, ale w związku ze znacznie wyższym saldem, miesięczna rata przekroczyła 1,4 tys. zł miesięcznie. Aby wartości te uśrednić, należałoby znać dokładną liczbę czynnych umów kredytowych w złotym i w walucie. Na podstawie ogólnodostępnych danych można oszacować, że z ogólnej liczby czynnych umów kredytowych (prawie 1,9 mln) ponad 66,7% to kredyty złotowe, a mniejszość, bo prawie 33,3% umów dotyczy długu hipotecznego w walucie obcej. Statystyczny kredytobiorca złotowo-walutowy ma więc do oddania średnio 188 tys. zł. Rocznie obsługa takiego długu kosztuje go 13 593,99 zł, co oznacza miesięczną ratę na poziomie 1132,83 zł. Przy zarobkach netto na poziomie 2702,92 zł (szacunek na podstawie danych GUS o poziomie miesięcznych wynagrodzeń) oznacza to, że aby zarobić na 12 rat trzeba przepracować 153 dni. Pomijamy w tym przypadku podział na dni robocze i wolne od pracy, a przeciętne wynagrodzenie przeliczamy na dni kalendarzowe. Z rodziną zarobisz szybciej Pewnym...

Więcej

Typowy kredyt zaciągnięty w I kwartale tego roku, zaciągnięty był w polskim złotym, na okres 25-35 lat, w wysokości 100-200 tysięcy, z wkładem własnym poniżej 20 procent, tak wynika z danych zgromadzonych w raporcie Amron-Sarfin. Rynek w ujęciu kwartalnym w dalszym ciągu notuje spadki, ale optymizmem napawa lepszy wynik w stosunku do I kwartału 2014 roku. W I kwartale tego roku banki udzieliły ponad 42 tysiące kredytów mieszkaniowych, o łącznej wartości niespełna 9 miliardów złotych. Jest to wynik gorszy od IV kwartału 2014 roku o 1,92 procent w ujęciu ilościowym i o prawie 2 procent pod względem wartości. Jednak spadek zarówno ilości, jak i wartości udzielanych kredytów w I kwartale jest zjawiskiem, które obserwujemy co roku. Koniec roku często sprzyja poszukiwaniu nieruchomości i finalizowaniu transakcji. Z kolei w pierwszych miesiącach każdego roku regularnie obserwujemy mniejsze zainteresowanie kredytami, a dopiero w II kwartale z reguły widać wzrost akcji kredytowej. Mniejsza liczba kredytów w I kwartale tego roku (podobnie jak w I kwartale 2014 roku) spowodowana była także kolejnym etapem wdrożenia Rekomendacji S. Wszystkie kredyty udzielane od stycznia tego roku nie mogą być wyższe niż 90 procent wartości nieruchomości, co w praktyce oznacza konieczność wniesienia 10 procentowego wkładu własnego. Dlatego wielu klientów dysponujących niewielkim wkładem własnym przyspieszało decyzje o zakupie i finalizowało transakcje jeszcze w 2014 roku. Wzrost rok do roku – czy to promyk nadziei? Optymizmem może napawać wzrost akcji kredytowej w porównaniu rok do roku. W stosunku do analogicznego okresu 2014 roku, wartość udzielonych kredytów wzrosła o 1,40 procent, a ilość o 0,54 procent. Natomiast w porównaniu z 2013 rokiem wzrost jest jeszcze większy – w ujęciu wartościowym o prawie 12 procent, a w ujęciu ilościowym o 1,3 procent. Rosnący powoli rynek, w kolejnych okresach może dalej wzrosnąć, na co wskazują między innymi wyniki ostatniej ankiety NBP skierowanej do przewodniczących komitetów kredytowych. Większość banków oczekuje wzrostu popytu na kredyty oraz zapowiada łagodzenie kryteriów przyznawania. Pomagać we wzrośnie rynku będą także utrzymujące się dalej na niskim poziomie stopy procentowe. Wartość (w mld zł) Liczba kredytów I kw. 2013 8,017 41 599 II kw. 2013 9,160 44 079 III kw. 2013 9,531 45 773 IV kw. 2013 9,767 45 414 I kw. 2014 8,854 41 942 II kw. 2014 9,577 45 499 III kw. 2014 9,232 43 653 IV kw. 2014 9,161 42 993 I kw. 2015 8,978 42 169 Źródło: AMRON-SARFiN Jakie kredyty zaciągaliśmy? Średnia wartość udzielanego kredytu w I kwartale 2015 roku wynosiła 210 997 złotych i była wyższa o 1263 złotych niż 3 miesiące wcześniej. Jednak w ujęciu ilościowym największą liczbę kredytów (36,47 procent) zaciągano na kwoty z przedziału 100-200 tysięcy złotych. Tylko co piąty kredyt był wyższy...

Więcej

Całkiem optymistyczne nastroje panują wśród przedstawicieli europejskiego sektora bankowego, chociaż jak wynika z najnowszego szóstego Europejskiego Barometru Bankowości EV są słabsze niż w minionym roku. Z badań wynika, że w ciągu najbliższych 6 miesięcy polepszenia wyników finansowych spodziewa się 56% respondentów. Badani deklarują, że złagodzą również politykę kredytową stosowaną wobec małych i średnich przedsiębiorstw – taką zapowiedź złożyło aż 70% z nich. Jak podaje portal finanse.egospodarka.pl Z badania wynika, że o poprawie sytuacji makroekonomicznej w 2015 roku przekonanych jest 38% ankietowanych. W opozycji do nich pozostaje 27% respondentów oczekujących pogorszenia. Generalnie zatem przedstawiciele są mniej optymistyczni niż w poprzedniej edycji badania, kiedy to poprawy sytuacji oczekiwało aż 64% ankietowanych. W gronie największych optymistów znaleźli się przedstawiciele członków zarządów banków polskich oraz hiszpańskich. Aż 62% Polaków stwierdziło, że sytuacja gospodarcza ulegnie nieznacznej poprawie, a jedynie 23% zadeklarowało, że oczekuje pogorszenia. To jednak słabszy wynik niż przed rokiem, gdy w gronie optymistów znalazło się aż 92% polskich bankierów. Polskie banki są w bardzo dobrej kondycji zarówno jeżeli chodzi o wyniki finansowe, jak i warunki gospodarcze w jakich funkcjonują. Mimo, że wynik tej edycji badania jest nieco gorszy niż ubiegłoroczny, to nadal jesteśmy w europejskiej czołówce jeśli chodzi o poziom optymizmu – tłumaczy Iwona Kozera, Partner, Szef Grupy Rynków Finansowych EY na Europę Środkową i Południową. Przychody banków w górę Zdaniem 56% respondentów, sytuacja finansowa ich banku poprawi lub bardzo się poprawi w ciągu następnych 12 miesięcy. To o 4 punkty procentowe mniej w porównaniu z poprzednim rokiem. Według ankietowanych, przychody europejskich banków wzrosną w roku 2015 przeciętnie o 3,46%, a koszty spadną o 1,57%, z kolei wskaźnik zwrotu z kapitału poprawi się o 1,62%. Segmenty, które mają szansę na najbardziej dynamiczny rozwój to zdaniem 62% badanych bankowość prywatna i wealth management. Ponad połowa ankietowanych jest zdania, że wzrośnie także bankowość detaliczna i korporacyjna. Wśród polskich przedstawicieli sektora panował mniejszy optymizm co do wzrostu przychodów (mediana na poziomie 2,33%). Do tego, zdaniem polskich bankierów, w 2015 roku koszty wzrosną o 0,75%, a wskaźnik zwrotu z kapitału spadnie o 1%. Łatwiej o kredyt dla MŚP Ankietowani członkowie zarządów polskich banków stwierdzili, że w 2015 roku polityka kredytowania sektora MŚP będzie coraz luźniejsza. Taką opinię wyraziło 70% badanych. Dla porównania w Europie tego zdania jest 52% respondentów. Łatwiejszy dostęp do kredytów dla sektora małych i średnich firm to efekt kilku czynników. Z jednej strony ostatnie działania regulatorów również w wyniku tzw. przeglądów jakości aktywów wpłynęły na poprawę wskaźników kapitałowych i płynnościowych banków. Z drugiej, instytucje finansowe coraz częściej zwracają się w kierunku klienta biznesowego ze względu na fakt, iż ten segment rynku w Polsce jest relatywnie mniej finansowany przez banki w porównaniu do krajów strefy euro....

Więcej

Często osoby które nie mogą samodzielnie zaciągnąć kredytu proszą bliskie osoby o poręczenie – zazwyczaj trudno nam wtedy odmówić takiej prośbie. Analizując dane z BIK wychodzi na to, że w całej Polsce na pomoc w formie poręczenia zdecydowało się już 480 tys osób, które łącznie poręczają 391 tys kredytów. Z kolei 10,4 % z nich są to kredyty mające opóźnienia w spłacie minimum 90 dni – takie zobowiązania są regulowane przez 42,7 tys. osób. Zanim zdecydujemy  się pomóc i zostać żyrantem kredytu warto zasięgnąć szerzej informacji na temat poręczaniu cudzych kredytów i pożyczek  – może nas to uchronić od finansowej katastrofy. Jak podaje portal egospodarka.pl Kim jest poręczyciel? Poręczenie to jedno z możliwych zabezpieczeń spłaty kredytu. Najczęściej bank prosi kredytobiorcę o przedstawienie jednego lub kilku poręczycieli (zamiast zabezpieczenia w postaci ubezpieczenia lub hipoteki), kiedy historia kredytowa danej osoby jest negatywna lub jest to pierwsza pożyczka – wtedy bowiem nie posiada ona żadnej historii kredytowej w BIK. Z prawnego punktu widzenia, poręczenie jest ważne, dopóki główny dług nie zostanie spłacony. Jeśli natomiast poręczyciel spłaci w banku zobowiązania kredytobiorcy, sam może żądać od niego spłaty narosłego długu – staje się jego wierzycielem. Czy powinienem poręczać kredyt? Z perspektywy poręczyciela, należy spojrzeć na kredyt niemal jak na własny, bowiem wpływa on na naszą historię kredytową. Decydując się na bycie żyrantem, stajemy się współodpowiedzialni za spłatę kredytu. W sytuacji, gdy kredytobiorca nie spłaca zaciągniętego kredytu, bank może zwrócić się z żądaniem spłaty kredytu do poręczyciela, co oznacza, że poręczyciel staje się dłużnikiem i musi spłacać dług. Najczęściej zatem decyzja o żyrowaniu kredytu zależy przede wszystkim od relacji pomiędzy dwiema osobami. Poręczanie kredytów nawet najbliższym osobom może jednak łatwo wpędzić w kłopoty. Jakimi kryteriami powinny zatem kierować się osoby rozważające poręczenie innym kredytu? Zanim dana osoba zdecyduje się pomóc znajomemu jako żyrant, powinna przemyśleć swoje plany finansowe, zastanowić się, czy sama nie planuje zaciągnąć kredytu w najbliższym czasie. Należy pamiętać, że aby zostać poręczycielem, trzeba posiadać zdolność kredytową na wnioskowany przez kredytobiorcę kredyt. Jeśli osoba ma wymaganą zdolność kredytową i zostanie poręczycielem, to kwota poręczana obniża jego zdolność do zaciągania kolejnych zobowiązań – mówi Alina Stahl z Biura Informacji Kredytowej. – Ponadto, osoba rozważająca poręczenie powinna brać pod uwagę nie tylko szanse na spłatę długu przez kredytobiorcę. Nałożenie się problemów ze spłatą swoich zobowiązań i zobowiązań poręczanych, może być niekiedy niemożliwe do udźwignięcia dla poręczyciela i doprowadzić do wciągnięcia go w spiralę długów. Monitorowanie poręczonego kredytu Alina Stahl radzi również, aby na bieżąco monitorować kredyt, który żyrujemy Najczęściej poręczamy kredyt znajomym lub komuś z bliskiej rodziny. Nie zawsze jednak czujemy się na tyle komfortowo, by kontrolować terminowość spłat i regularnie dopytywać jak to wspólne...

Więcej

Wszystko wskazuje na to, że czeka nas rewolucja w podatku od nieruchomości. Niestety najbardziej odczują ją najubożsi lokatorzy bloków, emeryci i renciści. Podatek który wynosi 100 zł roczni trzeba będzie zapłacić jednorazowa, a nie jak to było dotychczas w czterech ratach. Jak podaje portal bankier.pl O zmianach tych informowaliśmy już we wrześniu ubiegłego roku, gdy opisywaliśmy zmiany stawek podatku od nieruchomości na 2015 rok. Najważniejsza z nich to obowiązek jednorazowej zapłaty całej kwoty rocznego podatku od nieruchomości do  15 marca, jeśli kwota ta nie przekracza 100 zł. Do tej pory można było zapłacić ten podatek do urzędu gminy w czterech równych ratach w terminach: do 15 marca, do 15 maja, do 15 września i do 15 listopada. Niekorzystna zmiana dla najuboższych Choć dla przeciętnego Polaka kwota 100 zł może nie wydawać się duża, to dla biedniejszych osób, zwłaszcza ubogich emerytów i rencistów, taki jednorazowy wydatek może bardzo uszczuplić niski budżet domowy. Jeśli i tak borykają się z dramatycznym wyborem – wykupić lekarstwa czy zostawić kilka złotych na chleb i podstawowe produkty spożywcze – to marcowy wydatek tylko pogorszy tą sytuację. Oczywiste jest, że mniej odczują wydatek kwartalny w wysokości od kilku do dwudziestu złotych niż dodatkową opłatę ok. 100 zł w jednym miesiącu. Ta zmiana dotknie głównie mieszkańców bloków w niewielkich miastach i miasteczkach, gdzie roczny podatek od nieruchomości wynosi ok. 50-80 zł od mieszkania o powierzchni 45-60 m kw. Jest ona podyktowana zamiarem obniżenia kosztów odrębnego księgowania każdej z kwartalnych rat podatku, co ma logiczne uzasadnienie dla administracji. Zmiana in plus – nie będzie pobierany kilkuzłotowy podatek Na szczęście są też dobre zmiany – gminy zrezygnują z pobierania najniższego podatku. To także droga do optymalizacji kosztów administracyjnych związanych z informowania podatnika o wymiarze podatku od nieruchomości i jego poborem.  Jeśli wysokość podatku będzie niższa niż koszty doręczenia decyzji podatkowej, to gmina odstąpi od jego naliczenia, a podatnik nie będzie musiał nic płacić.  Ustawa wskazuje na  „najniższe koszty doręczenia w obrocie krajowym listowej ekonomicznej przesyłki poleconej za potwierdzeniem odbioru przez operatora wyznaczonego w rozumieniu ustawy z dnia 23 listopada 2012 r. – Prawo pocztowe (Dz. U. poz. 1529)”. Na chwilę obecną koszt tego doręczenia za pośrednictwem Poczty Polskiej wynosi 6,10 zł. Koszt doręczenia będzie ustalany zawsze 1 stycznia. Zmiany w zasadach naliczania i płatności podatku od nieruchomości zostały zapisane w ustawie o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz niektórych innych, którą Sejm przyjął 15 maja br. W czwartek 28 maja br. rozpatrują ją senackie Komisje Budżetu i Finansów Publicznych, Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej oraz Środowiska. Później pozostaje formalny podpis Prezydenta RP.   Źródło:...

Więcej
Finanse:Co może zyskać frankowicz?

Finanse:Co może zyskać frankowicz?


Napisane przez w dniu Maj 29, 2015

Jeżeli nowy prezydent spełni swoją wyborczą obietnice złożoną frankowiczom, ich długi spadną o ponad połowę. Z kłopotami mogą zacząć zmagać się banki. Pojawia się pytanie Kto za to zapłaci? Jak podaje portal ekonomia.rp.pl – W czasie kampanii Andrzej Duda twierdził, że możliwe jest przewalutowanie zobowiązań we frankach po kursie z dnia uruchomienia – przypomina Jarosław Sadowski, główny analityk w firmie Expander Advisors. – Z naszych wyliczeń wynika, że w przypadku kredytu w szwajcarskiej walucie z połowy 2008 r. spowodowałoby to spadek zadłużenia ze 475 zł do 263  tys. zł. Wysokość raty zmniejszyłaby się natomiast z 1848 zł do 1410 zł miesięcznie. Więcej do spłaty niż pożyczyli Jak to możliwe? Dla przykładu osoba, która wzięła kredyt mieszkaniowy we frankach w połowie 2008 r., może mieć dziś dług o ok. 60 proc. wyższy niż w momencie jego zaciągania. Mimo spłaty rat przez ponad 6 lat, z pożyczonych 300 tys. zł, dług mógł wzrosnąć do ok. 475 tys.zł, w związku ze zmianą kursu szwajcarskiej waluty. – W sytuacji przewalutowania bez żadnych korekt w dotychczasowej wysokości odsetek, zadłużenie takiej osoby spadłoby do 243 tys. zł. Natomiast gdyby skorygowano oprocentowanie na takie, jakie miały w okresie spłaty kredyty w złotych, to aktualny dług wyniósłby 263 tys. zł. W rezultacie ci, którzy chcieliby zmienić mieszkanie kupione za kredyt w CHF, nareszcie mogliby to zrobić. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży posiadanego mieszkania powinny bowiem pokryć całe zadłużenie – mówi Jarosław Sadowski. Po takim przewalutowaniu zmalałaby również wysokość raty. Dla wspomnianego już kredytu na kwotę 300 tys. zł, zaciągniętego na 30 lat, rata przy obecnym kursie wynosi ok. 1848 zł. Zaraz po zmianie waluty oprocentowanie by wzrosło, ale dzięki wspomnianemu już spadkowi długu, rata byłaby niższa. – W pierwszym wariancie, bez korekty oprocentowania, wyniosłaby ona ok. 1300 zł. W przypadku korekty oprocentowania, rata byłaby równa 1410 zł. Kredytobiorcy odczuliby więc znaczącą poprawę w domowym budżecie – wylicza Jarosław Sadowski. Dodaje jednak, że koszt takiej operacji Komisja Nadzoru Finansowego szacowała na 30 – 40 mld zł. – Gdyby te wydatki obciążyły wyłącznie banki, to kilka z nich mogłoby znaleźć się w poważnych kłopotach – podkreśla Sadowski. Wyższa najbliższa rata Zadłużeni we frankach, w oczekiwaniu na tę pozytywną dla nich zmianę, muszą jednak pogodzić się z tym, że za sprawą nowego prezydenta najbliższa rata będzie najprawdopodobniej wyższa – twierdzą analitycy Expandera. – Jeszcze 28 kwietnia kurs CHF spadł do poziomu 3,81 zł. Tymczasem zaraz po ogłoszeniu wyniku wyborów kurs wzrósł i obecnie wynosi 3,98 zł. Taka zmiana może spowodować, że rata opisanego wcześniej kredytu wzrośnie o ok. 80 zł. Miejmy jednak nadzieję, że notowanie waluty powróci do wcześniejszych niższych poziomów. Wydaje się bowiem mało prawdopodobne, aby prezydentowi udało się w najbliższym czasie doprowadzić do przewalutowania. Raty trzeba będzie...

Więcej

Typowy kredyt zaciągnięty w I kwartale tego roku, zaciągnięty był w polskim złotym, na okres 25-35 lat, w wysokości 100-200 tysięcy, z wkładem własnym poniżej 20 procent, tak wynika z danych zgromadzonych w raporcie Amron-Sarfin. Rynek w ujęciu kwartalnym w dalszym ciągu notuje spadki, ale optymizmem napawa lepszy wynik w stosunku do I kwartału 2014 roku. W I kwartale tego roku banki udzieliły ponad 42 tysiące kredytów mieszkaniowych, o łącznej wartości niespełna 9 miliardów złotych. Jest to wynik gorszy od IV kwartału 2014 roku o 1,92 procent w ujęciu ilościowym i o prawie 2 procent pod względem wartości. Jednak spadek zarówno ilości, jak i wartości udzielanych kredytów w I kwartale jest zjawiskiem, które obserwujemy co roku. Koniec roku często sprzyja poszukiwaniu nieruchomości i finalizowaniu transakcji. Z kolei w pierwszych miesiącach każdego roku regularnie obserwujemy mniejsze zainteresowanie kredytami, a dopiero w II kwartale z reguły widać wzrost akcji kredytowej. Mniejsza liczba kredytów w I kwartale tego roku (podobnie jak w I kwartale 2014 roku) spowodowana była także kolejnym etapem wdrożenia Rekomendacji S. Wszystkie kredyty udzielane od stycznia tego roku nie mogą być wyższe niż 90 procent wartości nieruchomości, co w praktyce oznacza konieczność wniesienia 10 procentowego wkładu własnego. Dlatego wielu klientów dysponujących niewielkim wkładem własnym przyspieszało decyzje o zakupie i finalizowało transakcje jeszcze w 2014 roku. Wzrost rok do roku – czy to promyk nadziei? Optymizmem może napawać wzrost akcji kredytowej w porównaniu rok do roku. W stosunku do analogicznego okresu 2014 roku, wartość udzielonych kredytów wzrosła o 1,40 procent, a ilość o 0,54 procent. Natomiast w porównaniu z 2013 rokiem wzrost jest jeszcze większy – w ujęciu wartościowym o prawie 12 procent, a w ujęciu ilościowym o 1,3 procent. Rosnący powoli rynek, w kolejnych okresach może dalej wzrosnąć, na co wskazują między innymi wyniki ostatniej ankiety NBP skierowanej do przewodniczących komitetów kredytowych. Większość banków oczekuje wzrostu popytu na kredyty oraz zapowiada łagodzenie kryteriów przyznawania. Pomagać we wzrośnie rynku będą także utrzymujące się dalej na niskim poziomie stopy procentowe. Wartość (w mld zł) Liczba kredytów I kw. 2013 8,017 41 599 II kw. 2013 9,160 44 079 III kw. 2013 9,531 45 773 IV kw. 2013 9,767 45 414 I kw. 2014 8,854 41 942 II kw. 2014 9,577 45 499 III kw. 2014 9,232 43 653 IV kw. 2014 9,161 42 993 I kw. 2015 8,978 42 169 Źródło: AMRON-SARFiN Jakie kredyty zaciągaliśmy? Średnia wartość udzielanego kredytu w I kwartale 2015 roku wynosiła 210 997 złotych i była wyższa o 1263 złotych niż 3 miesiące wcześniej. Jednak w ujęciu ilościowym największą liczbę kredytów (36,47 procent) zaciągano na kwoty z przedziału 100-200 tysięcy złotych. Tylko co piąty kredyt był wyższy...

Więcej

Nieprzewidziane wydatki czyhające na inwestora a korzystanie z pomocy profesjonalistów   Sprawa kalkulacji zysków z tytułu wynajmowania mieszkania  komplikuje się, gdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć niektórych wydatków. Może to być np. poważna usterka wymagająca kosztownego remontu, o której właściciel mieszkania nie wiedział przed oddaniem mieszkania na użytkowanie, a najemca zgłasza daną awarię dopiero po jakimś czasie. Innymi czynnikami obniżającymi założone zyski z tytułu wynajmu lokali mogą być zniszczenia poczynione (celowo bądź też nieumyślnie) przez nowego najemcę lub inne zapłaty zobowiązań, których nie uda się od niego wyegzekwować. Jeżeli inwestor chciałby skorzystać z pomocy profesjonalnej firmy zarządzającej najmem musi także wziąć pod uwagę koszty wynikające z pobieranej za swoje usługi prowizji. W praktyce jednak skorzystanie z takiego rozwiązania może niekiedy okazać się konieczne. Jeśli inwestor jest niedoświadczony w obszarze nieruchomości to pomoc ekspertów w tej dziedzinie może pozwolić mu na podpisanie korzystniejszej dla niego umowy np. wydłużającej okres najmu, czy wskaże mu rozwiązanie pozwalające na ograniczenie lub całkowite uniknięcie niespodziewanych kosztów – np. wprowadzenie pobierania kaucji i dokładne rozliczania wszelkich uszkodzeń powstałych na skutek użytkowania mieszkania. Będzie też w stanie pomóc w odzyskaniu płatności z dotrzymaniem ustalonych terminów poprzez systematyczne monitorowanie wpłat od najemców i szybkiej reakcji na powstające zaległości. Najważniejsze jeżeli zdecydujemy się na pomoc specjalisty, to żeby pamiętać by prowizja  nie rzutowała za bardzo na możliwe do osiągnięcia zyski. Selekcja lokatorów Troskę o regularne wpłaty należy zacząć już na etapie pierwszych rozmów z chętnymi na wynajmowanie mieszkania. Potencjalnego najemcę trzeba bezwzględnie sprawdzić i wyselekcjonować. Nie należy zawierać umowy z pierwszym pojawiającym się chętnym, aby pozbyć się problemu klasyfikując go jako sfinalizowaną transakcję inwestycyjną. W rzeczywistości taka sytuacja może okazać się dopiero początkiem problemów. Jakie więc kroki poczynić, by wybrać odpowiedniego lokatora? Można zwrócić się z prośba do przyszłego najemcy o wskazanie w formie zaświadczenia źródła i wysokości osiąganych przez siebie dochodów. W przypadku studentów – zaświadczenie z pracy rodziców. Jest również możliwość sporządzenia jego historii najmu, poprzez uzyskanie odpowiednio adresu miejsca pracy i poprzedniego adresu zamieszkania. Warto także zapytać o przyczyny poszukiwania nowego lokum. W taki sposób zebrane informacje pozwolą także uzyskać namiary do osób najbliższych najemcy, które mogą okazać się pomocne w przypadku pojawienia się jakiś problemów. W sytuacji, gdy potencjalny najemca nie będzie chciał udzielić odpowiedzi na nasze pytania można założyć, że nie ma się do czynienia z najemcą rzetelnym i kontynuować dalsze poszukiwania. Umowa najmu i protokół zdawczo-odbiorczy W momencie kiedy znajdziemy już najemcę, który będzie odpowiadał naszym kryteriom „rzetelności”, przede wszystkim należy pamiętać, by zawrzeć z nim odpowiednią umowę najmu. Niezbędnej jest aby uwzględniała ona kaucję. Poza tym umowa powinna być podpisana na czas określony oraz bardzo precyzyjnie definiować obowiązki zarówno właściciela mieszkania jak i jego najemcy. Umowa musi zawierać odpowiednie klauzule do jej rozwiązania w przypadku powstawania...

Więcej

Obniżka stóp procentowych to kiepska informacja zarówno dla banków dla których niskie oprocentowanie kredytów przekłada się na spadek przychodów z odsetek  jak i osób oszczędzających , które mniej zyskują chociażby na lokatach. Jak podaje financegold.pl Instytucje finansowe znalazły już sposoby, aby poradzić sobie z niskimi stopami. Analitycy porównywarki finansowej Comperia.pl sprawdzili co to oznacza dla kredytobiorców. Na wyniki finansowe banków składają się m.in. prowizje pobierane od klientów, wyniki działalności inwestycyjnej, odsetki naliczane od udzielanych pożyczek i kredytów. Biorąc pod uwagę, że wysokość odsetek jest uzależniona od aktualnego poziomu stóp procentowych, to generowanie przychodów przy ich pomocy jest aktualnie mocno ograniczone. Dla banków wyjściem z tej sytuacji jest próba zrekompensowania ponoszonych „strat” odsetkowych innymi opłatami. Doskonale obrazuje to wykres (http://www.comperia.pl/analytics/kh-srednia-prowizja?iv5d1sxyfs2sgpp_5), który pokazuje jak w ostatnich latach, kiedy notowaliśmy spadki stóp procentowych, zmieniały się dwie podstawowe opłaty występujące w kredytach hipotecznych, czyli prowizja oraz marża kredytowa (analiza dotyczy kredytu w kwocie 240 tys. zł zaciągniętego na zakup nieruchomości o wartej 300 tys. zł na 30 lat). Prowizja na ratunek Pierwszym kołem ratunkowym dla banków jest prowizja. Ostatni odczyt średniej prowizji za udzielenie kredytu hipotecznego wyniósł 1,95 proc. Cztery lata temu, czyli w maju 2011 roku, była ona blisko dwukrotnie niższa i wynosiła 1,01 proc. Marża też pomaga Drugim kołem ratunkowym są marże kredytowe, których średnia wynosi obecnie 2,08 proc., czyli o 0,4 pkt. proc. więcej niż w maju 2011 roku, gdy kształtowała się on na poziomie 1,69 proc. – Tak duże wzrosty obu parametrów (prowizja prawie o 100 proc., marża o 23 proc.) wynikają z chęci zniwelowania przez banki ostatnich spadków stóp procentowych, czyli mocno malejącego oprocentowania kredytów hipotecznych – tłumaczy Jacek Kasperczyk, główny analityk Comperia.pl. – W ramach przypomnienia warto dodać, że w okresie ostatnich 30 miesięcy Narodowy Bank Polski obniżył swoją główną stopę procentową (stopę referencyjną) z 4,75 proc. do 1,50 proc. – dodaje Kasperczyk. Najważniejsze jednak RRSO Pomimo tego, że banki w ostatnich latach podniosły zarówno marże, jak i prowizje, to w ogólnym rozrachunku kredyty hipoteczne te są teraz dużo tańsze niż cztery lata temu. Potwierdza to wykres średniej rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO), która uwzględnia wszystkie koszty związane z kredytami hipotecznymi (oprocentowanie nominalne, prowizja, ubezpieczenia itd.) Ostatni odczyt średniej RRSO hipotek wyniósł zaledwie 4,00 proc., co w porównaniu ze wspominanym już majem 2011 roku (6,45 proc.) oznacza spadek o 2,45 pkt. proc. – Tym samym, można pokusić się o stwierdzenie, że koszty związane z obsługą złotowych zobowiązań hipotecznych są teraz bardzo niskie – podsumowuje Jacek Kasperczyk z porównywarki finansowej Comperia.pl. Należy pamiętać, że najniższe w historii koszty kredytów hipotecznych nie będą trwały wiecznie. W przyszłości wraz z podwyżkami stóp procentowych wzrosną także raty kredytów, dlatego osoby myślące...

Więcej

Ponad 42 mld zł – tyle wyniosła mniej więcej wartość kredytów hipotecznych  udzielonych w latach 2010-2014 przez banki uniwersalne w Polsce. To własne  tam kieruje się osoby zainteresowane zakupem nieruchomości, którego nie są w stanie sfinansować w całości z własnych środków. Pomału  jednak się to zmienia, ponieważ powstają banki hipoteczne. Jak możemy przeczytać na portalu financegold.pl  Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego wyjaśniają, czym wyróżnia się oferta nowopowstałych instytucji i dla kogo może okazać się ona korzystna. „Hipobanki” wzmocnią bezpieczeństwo systemu bankowego Jedną z głównych zasad funkcjonowania banków uniwersalnych w Polsce jest finansowanie kredytów hipotecznych dzięki środkom ulokowanym na depozytach krótkoterminowych. Bank pożycza zatem konsumentom pieniądze na okres kilkudziesięciu lat, korzystając z kapitału ulokowanego na np. rok czy dwa lata przez innych klientów. Wycofanie go z lokat czy produktów inwestycyjnych może spowodować trudności z zaspokojeniem potrzeb finansowych klientów, planujących zaciągnięcie zobowiązania z myślą o kupnie nieruchomości. W takiej sytuacji instytucje finansowe powinny zadbać o odpowiednie zapasy oszczędności. Wprowadzenie banków hipotecznych na rynek zwiększy bezpieczeństwo systemu. Zgodnie z modelem działania tych instytucji, oferowane przez nie kredyty hipoteczne finansowane są ze środków zdeponowanych na kilkuletni okres, czyli tzw. listów zastawnych. Są one rodzajem papierów wartościowych, zabezpieczonym poprzez wierzytelności hipoteczne – mówi Ewa Kozłowska, ekspert ZFDF, Gold Finance. – Obligacje te należą do jednych z najbezpieczniejszych instrumentów finansowych. Są drukowane na okres 5-7 lat, dzięki czemu banki zyskują stabilne zasoby finansowe i mogą obracać kapitałem przez dłuższy czas. Nowy lek na wzrosty kursów franka? Aktualnie osoby spłacające zobowiązania hipoteczne powinny liczyć się z regulowaniem odsetek naliczanych względem zmiennej stopy procentowej. Może mieć to negatywne skutki, jak w przypadku nagłego skoku kursu franka. Zaletą kredytu hipotecznego udzielonego przez bank hipoteczny jest stałe oprocentowanie. Zależy ono od długiego okresu emisji listów zastawnych. Zmiana stopy procentowej następowałaby dopiero po 5-7 latach. Propozycja nie dla każdego W ofercie banków hipotecznych na próżno jednak szukać lokat czy rachunków oszczędnościowych. Jedynym dostępnym produktem jest kredyt hipoteczny. Jednak klienci starający się o dodatkowe środki na zakup nieruchomości powinni mieć na uwadze, że i w tym przypadku obowiązują pewne ograniczenia. Banki hipoteczne preferują nieruchomości z rynku wtórnego, ale finansowanie zakupu na rynku pierwotnym nie jest wykluczone. Najczęściej bank będzie chciał uruchomić środki dopiero po akcie notarialnym. Ewentualnie może wymagać zgody dewelopera na wpisanie roszczenia do księgi wieczystej inwestycji. W przypadku niektórych deweloperów te specjalistyczne instytucje są skłonne sfinansować inwestycje także na bardzo wczesnym etapie zaawansowania budowy – komentuje Michał Krajkowski, ekspert ZFDF, Notus Doradcy Finansowi. – Ograniczenie w przypadku banków hipotecznych stanowi także Wartość Bankowo-Hipoteczna (WBH) nieruchomości. Jest ona z reguły niższa o 10-20% od wartości rynkowej. Kwota udzielonego kredytu nie może przekroczyć 100% WBH, co oznacza, że czasami wkład własny...

Więcej

Połowa dorosłych Polaków spłaca kredyt (15.3 mln).Wśród kredytobiorców można zauważyć niewielką przewagę pań (51.1 proc.). Najbardziej aktywną grupą zaciągającą zobowiązania finansowe są urodzeni w latach 1967-1981 tzw. pokolenie X. Są to niektóre wnioski jakie płyną z przygotowanej przez Biuro Informacji kredytowej ” Portretu kredytobiorcy”. Poziom aktywności kredytowej według województw Przyglądając się kredytowej mapie Polski, dostrzegamy, że największa aktywność kredytobiorców ma miejsce w województwie lubuskim (52,8 proc.) zaś najmniejsza widoczna jest na Podlasiu, gdzie zobowiązania kredytowe posiada zaledwie 39,1% osób. Jednocześnie wyraźnie widać, wyższy poziom aktywności kredytowej dotyczy zdecydowanie mieszkańców zachodniej ściany naszego kraju. Jeżeli weźmiemy pod uwagę płeć, to okaże się, że większa aktywność w zaciąganiu zobowiązań kredytowych dotyczy pań pochodzących właśnie w województwa lubuskiego (52,1%) oraz mężczyzn ze Śląska. (54,5%). Biorąc pod uwagę ekonomiczno–polityczny podział społeczeństwa wynikający z uwarunkowań historycznych, również obie płcie wykazują mniejszą aktywność kredytową na wschodzie Polski. Najrzadziej z kredytów korzystają kobiety w województwie podkarpackim (37,9%), a mężczyźni w województwie podlaskim (39,6%). Obserwujemy również , że w obu tych województwach jest najniższy poziom aktywności kredytowej bez względu na płeć. Największa aktywność kredytobiorców ogółem dotyczy mieszkańców województwa lubuskiego, gdzie 52,8% korzysta z kredytu Najmniejsza aktywność kredytobiorców ogółem dotyczy mieszkańców województwa podlaskiego, gdzie 39,1% korzysta z kredytu Kobiety są najbardziej aktywne kredytowo w województwie lubuskim (52,1%), najmniej w województwie podkarpackim (37,9%) Mężczyźni są najbardziej aktywni kredytowo w województwie śląskim (54,5%), najmniej w województwie podlaskim (39,6%) Znacznie większa aktywność kredytowa występuje na zachodzie Polski w stosunku do wschodniej części kraju   Wpływ czynników demograficznych na dynamikę aktywności kredytowej Polaków Mając na uwadze wpływ czynników demograficznych na dynamikę aktywności kredytowej Polaków, wyraźnie pokolenie X uwidacznia swoją największą aktywność w zakresie zaciąganych kredytów, szczególnie w województwie mazowieckim wśród kobiet, zaś w województwie wielkopolskim wśród mężczyzn. Jest to jednocześnie pokolenie najbardziej aktywne zawodowo. Na tak wysoki poziom ukredytowienia może wpływać fakt, iż jest to okres kiedy najczęściej podejmujemy decyzję o zakupie własnego mieszkania czy podejmujemy ryzyko inwestycyjne z zewnętrznych źródeł finansowania. W związku z przesunięciem się wieku życia na własny rachunek na późniejszy, w sferze zawierania zobowiązań kredytowych obserwujemy, że najmniej aktywne kredytowo jest właśnie najmłodsze pokolenie Y. Pokolenie Y urodzone w latach 1982-1995 – najmniej aktywna kredytowo grupa – 37,4% Największa aktywność kredytowa mężczyzn jest w województwie warmińsko mazurskim i wielkopolskim – 45%, najmniejsza w województwie świętokrzyskim – 31% Największa aktywność kredytowa kobiet jest w województwie lubuskim i dolnośląskim – 40%, najmniejsza w województwie podkarpackim – 26% Pokolenie X – urodzone w latach 1967-1981– najbardziej aktywna kredytowo grupa – 58% Największa aktywność kredytowa mężczyzn jest w województwie wielkopolskim – 64%, najmniejsza w województwie świętokrzyskim – 48% Największa aktywność kredytowa kobiet jest w województwie mazowieckim – 62%, najmniejsza w województwie podkarpackim...

Więcej

Dewelopery zauważyli, że klienci bardzo chętnie wybierają oferty, które w pakiecie mają wykończenie mieszkania pod klucz. Z obserwacji wynik, że młodzi ludzie kupują głównie 30 metrowe kawalerki oraz mieszkania dwupokojowe z oddzielna kuchnią. Wiele osób korzysta również z rządowego wsparcia w ramach programu Mieszkanie dla Młodych. Jak czytamy na stronie financegold.pl  Z raportu opublikowanego przez Narodowy Bank Polski wynika, że w ubiegłym roku ponad 60 proc. nowych mieszkań w Warszawie zostało sprzedanych w cenie 6001-8000 zł za mkw. Z kolei wśród lokali w Gdańsku, Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu największą popularnością cieszyły się te w przedziale cenowym 4001-6000 zł za mkw – W tej chwili Polacy, którzy kupują mieszkanie, zwracają uwagę już nie tylko na metraż. Poprzez zmiany na rynku, dotyczące m.in. wprowadzenia rządowego programu dofinansowania zakupu Mieszkania dla Młodych czy programów wykończeniowych przez deweloperów, młodzi ludzie zwracają uwagę również na inne atuty wynikające z zakupu mieszkania – mówi agencji informacyjnej Newseria Teresa Witkowska, dyrektor sprzedaży i marketingu Osiedla Alpha i Alpha Park. Deweloperzy starają się dopasować swoją ofertę do potrzeb klientów i oprócz promocji cenowych oferują choćby wykończenie mieszkania. Ta opcja spotyka się z dużym zainteresowaniem kupujących, bo odebranie lokalu w stanie surowym wiąże się z poszukiwaniem ekip remontowych, zakupem materiałów na własną rękę i wieloma innymi utrudnieniami, z którymi nie każdy chce się borykać. – Opcja wykończenie mieszkania pod klucz wiąże się z tym, że klient nie traci czasu na jego wykończenie. To ma już zagwarantowane przez dewelopera. Dostaje klucze do mieszkania i od razu w nim zamieszkuje, urządzając je sobie tak, jak chce. Z tego powodu ma np. trzymiesięczne oszczędności, bo nie płaci czynszu za inny lokal, w którym musiałby w tym czasie mieszkać – tłumaczy Teresa Witkowska. Wciąż najpopularniejsze na rynku są mieszkania małe – albo kawalerki, ok. 30 mkw., albo niewielkie dwupokojowe mieszkania, coraz częściej również z oddzielną kuchnią. – Jest to mieszkanie długoterminowe, czyli kupują je zarówno single, jak i młode rodziny z jednym dzieckiem, wykorzystując m.in. również program Mieszkanie dla Młodych – wyjaśnia Teresa Witkowska. Klienci, którzy nie ukończyli 35. roku życia, mogą skorzystać z rządowego programu Mieszkanie dla Młodych. W ramach którego można otrzymać dofinansowanie wkładu własnego oraz wsparcie w formie spłaty części kredytu ze środków budżetu państwa. Z badania przeprowadzonego przez Westwing Home & Living wynika, że 53 proc. Polaków mieszka w dwu- lub trzypokojowych mieszkaniach, a 16 proc. ankietowanych ma do dyspozycji cztery pokoje. Polacy podkreślają, że nie chcą wynajmować i płacić za użytkowanie cudzego lokalu. Jeżeli tylko jest taka możliwość, to decydują się na zakup mieszkania. Takim decyzjom sprzyjają coraz wyższe pensje, stosunkowo niskie ceny nieruchomości, tanie kredyty oraz przeciętnie niższa stawka za metr kwadratowy przy wyższym metrażu.  ...

Więcej

Mnóstwo osób uważa, że bez etatu nie ma nawet sensu próbować ubiegać się o kredyt gotówkowy. Inni z kolei uważają, że procedury bankowe, z powodu ogromu dokumentacji niezbędnej do wzięcia kredytu to niepotrzebna biurokracja i przesada.Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna. Banki akceptują różne źródła dochodu jako potwierdzenie zdolności kredytowej, a żeby zabezpieczyć interesy klienta konieczne jest przedstawienie wymaganych dokumentów. Prowadzi to do tego, że klient unika nadmiernego zadłużenia, które z reguły prowadzi do kłopotów z regulowaniem zobowiązań i może skończyć się pętlą kredytową. Aby uzyskać kredyt niezbędne jest udokumentowanie dochodu. W obecnych czasach kiedy ludzie pracują i dostają wynagrodzenie z różnych umów, banki akceptują wiele dokumentów poświadczających dochód. Jak podaje portal egospodarka.pl  Niewątpliwie w najbardziej komfortowej sytuacji są potencjalni kredytobiorcy zatrudnieni na umowę o pracę, szczególnie na czas nieokreślony. Od „etatowca” bank będzie oczekiwał podpisanego przez pracodawcę zaświadczenia o zatrudnieniu i osiąganych dochodach. Wiele banków wymaga jedynie, aby poprzedzający uzyskanie kredytu okres zatrudnienia takich osób przekraczał 3 miesiące. Bank może zaakceptować krótszy czas, gdy długość zatrudnienia przekracza 1 miesiąc, a przerwa nie jest dłuższa niż jeden kwartał. Osoby posiadające umowę o pracę na czas określony będą w o tyle trudniejszej sytuacji, że w zdecydowanej większości banków umowa kredytowa nie może być dłuższa od okresu zatrudnienia. Wyjątkiem mogą być osoby, których umowy czasowe są odnawiane regularnie – na przykład nauczyciele. Od takich klientów bank będzie najczęściej oczekiwał oświadczenia pracodawcy dotyczącego przyszłego zatrudnienia. Prosta jest też sprawa w wypadku osób uzyskujących dochody z tytułu emerytury lub renty. Swoją zdolność do spłacenia kredytu mogą one udokumentować zaświadczeniem o przyznaniu lub waloryzacji świadczenia. Bank dokona także oceny ich sytuacji na podstawie ostatniego odcinka emerytury lub wyciągu z rachunku osobistego za miesiąc poprzedzający złożenie wniosku. Uproszczone procedury dotyczą również osób pracujących w wolnych zawodach, a więc np. lekarzy, adwokatów, architektów, prawników czy psychologów. Jeżeli wykonują oni swój zawód poza stosunkiem pracy, czyli np. prowadzą własną praktykę, bank będzie oczekiwał od nich zaświadczenia potwierdzającego kwalifikacje lub dyplomu dającego prawo do wykonywania zawodu. Wysokość osiąganych dochodów jest wskazywana przez przyszłego kredytobiorcę w odpowiednim oświadczeniu. Najczęściej bank poprosi o ich udokumentowanie wyciągiem z rachunku (za minimum 6 miesięcy). Kolejną grupą osób, dla których brak etatu nie powinien być problemem, są zatrudnieni na kontrakcie. W tym wypadku niezbędne będzie przedstawienie ostatniej umowy (min. 12-miesięcznej) lub potwierdzenie jej przedłużenia. Ważne, aby występowała ciągłość kontraktów – to znaczy, aby przerwy pomiędzy nimi nie były dłuższe niż 30 dni oraz by łączny okres zatrudnienia u obecnego pracodawcy nie był krótszy niż 12 miesięcy. Zupełnie inne rodzaje dokumentów wymagane są od rolników. Banki oczekują oryginałów zaświadczeń z urzędu gminy o dochodach z gospodarstwa rolnego za ostatni rok i przedstawienia liczby hektarów przeliczeniowych....

Więcej

Osoby które wzięły kredyt hipoteczny w tym kredyt we frankach szwajcarskich, nie zapłacą podatku dochodowego od umorzonych przez bank odsetek od kredytu i kapitału. Jest to najważniejsza zmiana wprowadzona rozporządzeniem, które podpisał minister finansów Mateusz Szczurek. Rozporządzenie Ministra Finansów w sprawie zaniechania poboru podatku PIT oraz CIT od niektórych dochodów (przychodów) podatników ułatwia restrukturyzację kredytów osobom, które  popadły w poważne problemy finansowe będące wynikiem zawirowań na rynku walutowym. Jak czytamy na portalu  egospodarka.pl  W styczniu, na skutek mocnego umocnienia się waluty Szwajcarii, sytuacja części polskich kredytobiorców frankowych znacznie się pogorszyła. Ich zobowiązania wyrażone w złotych bowiem gwałtownie wzrosły, powodując zwiększenie rat kredytu oraz podniesienie wartości kredytu w stosunku do aktualnej ceny nieruchomości, nawet powyżej bieżącej wartości nieruchomości. Część banków udzielających kredytów frakowych wprowadziła rozwiązania mające ulżyć swoim klientom. Pomoc „frankowiczom” może być realizowana między innymi poprzez uwzględnienie ujemnej stawki LIBOR oraz obniżenie spreadów walutowych. Banki mogą też zmieniać kalendarz spłat czy wprowadzić wakacje kredytowe. Restrukturyzacja długu może się też odbyć w formie przewalutowania kredytu frankowego na kredyt złotowy. Jednak formalnie restrukturyzacja długu, a więc zmniejszenie jego rat i odsetek, to z punktu widzenia fiskusa korzyść podatnika. Korzyścią jest w szczególności jest różnica pomiędzy kosztami kredytobiorcy w kredycie frankowym a złotowym. A jako formalny przychód podlega ona opodatkowaniu. Rozporządzenie podpisane przez szefa resortu finansów otwiera drogę do restrukturyzacji kredytów, których koszty istotnie zwiększyły się wraz ze wzrostem kursu franka. Zwolnienia z podatku mają zastosowanie także do kredytów zaciągniętych w innych walutach. Zaznaczył przy tym, że większość kredytobiorców posiadających kredyt w szwajcarskiej walucie płaci dziś mniejsze raty niż miało to miejsce pod koniec ubiegłego roku. – Wzrosła wartość franka wobec złotego, ale bardzo spadły stopy procentowe – dodał szef ministerstwa finansów.   Źródło:...

Więcej

Z zakupem nieruchomości jest jak z wyborem partnera. Jeśli nie chcesz, żeby twoje życie zmieniło się w koszmar, nie daj się zwieść pierwszemu wrażeniu. Okazje przy zakupie nieruchomości to rzadkość. Jeśli myślisz, że znalazłeś idealne mieszkanie i do tego w wyjątkowo niskiej cenie to trzeba się zastanowić trzy razy co z tym mieszkaniem jest nie tak. Bez pośpiechu. Zanim zdecydujesz się na zakup dokładnie zbadaj czy sprzedający nie chce ukryć przed Tobą niewygodnych faktów.Walka ze szkodnikami, niespodziewane remonty czy awanturujący się sąsiedzi mogą Cię kosztować dużo zdrowia czasu jak i pieniędzy. Jak zminimalizować ryzyko takich niespodzianek podpowiada Home Broker na stronie egospodarka.pl Poszerz horyzonty Szukając mieszkania nie ograniczaj się tylko do obejrzenia czterech ścian, które wybrałeś. Rozejrzyj się dokładniej. Przekonaj się, czy zalety wybranej lokalizacji nocą nie zmienią się w wady. Spytaj przyszłych sąsiadów o klientelę okolicznych sklepów i restauracji, a także zwyczaje pozostałych mieszkańców budynku. Przecież nie chcesz, by co noc budziły cię pijackie burdy czy rodzinne awantury. Zwróć uwagę na to, co znajduje się za oknem – warsztat samochodowy może generować spory hałas właśnie wtedy, gdy twoje dziecko będzie chciało spać. Nie bądź naiwny Nie łudź się, że niezabudowany kawałek terenu przed domem na zawsze taki zostanie. Miasto nie lubi próżni. Prowizoryczny parking czy trawiasty wybieg dla psów może wystrzelić w górę i zmienić się w wieżowiec, halę marketu spożywczego lub dwupasmową drogę. Jeśli chcesz być pewien, że twoje słoneczne mieszkanie na zawsze takim zostanie, prześledź dokładnie plany zagospodarowania przestrzennego okolicy. Kieruj się węchem Jeśli chcesz naprawdę wiedzieć co kupujesz, zamknij oczy i weź głęboki wdech. Czujesz zapach stęchlizny? To wilgoć. I nie ważne czy jest tylko w piwnicy, czy w całym budynku. Prawdopodobnie towarzyszy jej grzyb. Nie dość, że paskudnie wygląda, to może stanowić poważne zagrożenie dla twojego zdrowia. Nie chcesz skuwać ścian? Zanim podpiszesz umowę zajrzyj pod wykładzinę, za szafki i zejdź do piwnicy. Uwaga! Szczególnie weź pod lupę lokale na parterze i na ostatnim piętrze. Wytrop wroga Upewnij się, czy unoszący się w mieszkaniu intensywny zapach odświeżaczy powietrza nie służy zatarciu śladów po środkach na insekty. Jeśli nie masz ochoty iść na wojnę z mrówkami, karaluchami czy innymi insektami zajrzyj do szafek z jedzeniem i w okolice kosza na śmieci. Wychodząc sprawdź czy na klatkach schodowych lub w piwnicy nie ma pułapek lub trutek na gryzonie. Korzystnym dla karaluchów środowiskiem rozwoju są zsypy w blokach. Jeśli mieszkanie jest właśnie w takim budynku, zwiększ czujność. Znajdź dziurę w całym Jeżeli nie chcesz na gwałt przepychać rur kanalizacyjnych, wymieniać instalacji elektrycznej, czy doklejać odpadających płytek w łazience, upewnij się jaki jest rzeczywisty stan techniczny budynku. Zażądaj dokumentów z przeprowadzonych remontów i kontroli, zajrzyj do skrzynki z...

Więcej

Kwiecień to kolejny miesiąc w którym deweloperzy nie szczędzili środków ani sił na dalszy rozwój skali prowadzonej działalności. Rozpoczęto budowę większej liczby mieszkań ( wzrost o 84%) niż w okresie przed rokiem zbliżając się do rekordu z 2012 roku. Jak podaje portal financegold.pl Najnowsze dane GUS już po raz 22 pokazują dobrą koniunkturę na rynku deweloperskim. W kwietniu liczba rozpoczętych przez nich inwestycji była o 35,8% wyższa niż w marcu oraz aż o 84,4% wyższa niż w analogicznym okresie rok wcześniej. W jednym miesiącu zaczęli oni bowiem budowę prawie 9,2 tys. lokali. Jest to najwięcej od 3 lat. Warto przypomnieć, że w kwietniu 2012 roku w życie wchodziła tzw. ustawa deweloperska, która podniosła bezpieczeństwo zakupu nowego mieszkania. Chcąc uciec przed częścią obostrzeń związanych z nowym prawem, deweloperzy lawinowo rozpoczynali nowe inwestycje, przed dniem wejścia w życie ustawy. W efekcie w kwietniu 2012 roku rozpoczęto budowę 9,6 tys. mieszkań – jedynie o 495 lokali więcej niż wynika z najnowszych danych GUS. Regulacje pomagają sprzedawać nowe mieszkania Coraz lepsze wyniki firm budujących mieszkania notowane są już jednak od wielu miesięcy, a powody takiego stanu rzeczy pozostają w dużej mierze niezmienione. Przede wszystkim są to stopy procentowe. Dzięki nim kredyt jest rekordowo tani, a lokaty nisko oprocentowane. Oba te czynniki działają pozytywnie na rynek nieruchomości. Tani kredyt ułatwia decyzję o zakupie własnego „M”, a niskooprocentowane lokaty powodują, że część osób posiadających kapitał, w poszukiwaniu większych zysków, kupuje mieszkania na wynajem. Drugim ważnym elementem są regulacje Komisji Nadzoru Finansowego. Te każą od stycznia br. posiadać min. 10% wkładu własnego przy zakupie mieszkania. Na tym paradoksalnie korzystają deweloperzy. Trzeba bowiem pamiętać, że aby kupić mieszkanie, trzeba posiadać nie tylko wkład własny, ale też gotówkę na pokrycie kosztów transakcyjnych. Te na rynku pierwotnym można wycenić na około 1-2% wartości nieruchomości, podczas gdy na wtórnym już na 5-6% wartości nieruchomości. W efekcie chcąc kupić używane mieszkanie na kredyt trzeba posiadać 15-16% jego ceny w gotówce, a w przypadku lokalu nowego wystarczy 11-12% ceny. Cierpią na tym sprzedający lokale używane, a korzystają deweloperzy, którzy oficjalnie przyznają, że konieczność posiadania narzuconego rekomendacją S wkładu własnego (w 2014 r. 5%, a w 2015 r. 10% wartości nieruchomości) nie jest dla nich nadmiernym problemem. Ten efekt potęguje jeszcze fakt, że jedynie kupując nowy lokal można korzystać z dopłat w programie „Mieszkanie dla młodych”. W efekcie formy budujące mieszkania raczej nie narzekają na sprzedaż lokali. 27 tys. mieszkań może powstać w każdej chwili Przy tak dużej dynamice rozpoczynanych inwestycji, trudno się dziwić, że w kwietniu deweloperzy nie zachwycają liczbą otrzymanych pozwoleń. Wydano ich w ciągu miesiąca tyle, że firmy budujące mieszkania mogą zacząć budować 7,3 tys. lokali. To o 4,5% mniej...

Więcej

W Polsce panuje przekonanie, że na duże mieszkania stać tylko najbogatszych. Często wynika to z ograniczonych możliwości finansowych lub z przyzwyczajenia, Polacy wyszukują przede wszystkim  mieszkań do 50-60 mkw. Transakcji dotyczących takich właśnie mieszkań jest w Polsce aż 50%, w porównaniu do 20%, dotyczących dużych mieszkań powyżej 70 mkw. Specjaliści przekonują, że lepiej jednak inwestować w większy metraż. W ostatnich latach bardzo popularne stały się mieszkania 2-pokojowe  o powierzchni 30-40 mkw., a także małe 3-pokojowe – do 50-55 mkw. Tendencja ta  zmieniła się nieco po wprowadzeniu rządowego programu Mieszkanie dla Młodych. Z najnowszymi  zmianami w programie, dofinansowanie obejmie mieszkania o metrażu do 85 mkw. Rząd liczy, że po dopasowaniu programu do potrzeb nabywców, liczba osób chcących zakupić duże mieszkania wzrośnie. Jak podaje portal financegold.pl Małe jest… niepraktyczne Dla wielu Polaków małe mieszkanie to jedyne wyjście, by mieć swoje własne 4 kąty. Niskie zarobki i zasady przyznawania kredytu często utrudniają zakup większego „M”. Coraz więcej osób decyduje się jednak wstrzymać z decyzją o zakupie do momentu, kiedy będą mieć możliwość celowania w większy metraż. Prócz aspektów czysto praktycznych, czyli niewielkiej powierzchni do życia, małe mieszkanie może okazać się kłopotem po upływie 15-20 lat. W szczególności w blokowiskach, które składają się w większości z mieszkań o małym metrażu. Właściciele małych mieszkań często traktują je jako przejściowe i kupują z zamiarem zamiany na większe po pewnym czasie. Takie mieszkania często trafiają pod najem. Stan techniczny tych obiektów ulega znacznemu pogorszeniu, a często zmieniające się sąsiedztwo to też nic dobrego. Duże jest tańsze? Czynnikiem, który w przeważającej mierze decyduje o zakupie mieszkania jest cena. Koszt całościowy dużych mieszkań jest oczywiście wyższy, jednak metr kwadratowy dużego mieszkania często jest zdecydowanie niższy aniżeli np. kawalerek. Deweloperzy obniżają ceny największych mieszkań, zdając sobie sprawę z tego, że to właśnie te nieruchomości najtrudniej jest sprzedać – Jako deweloper zachęcamy naszych klientów do zakupu większych mieszkań, obniżając ceny za metr kwadratowy oraz oferując znaczne rabaty. Duże mieszkanie to duży wydatek, ale trzeba pamiętać, że to inwestycja na całe życie, więc warto ją dobrze przemyśleć – mówi Przemysław Stefanowski, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży PBG ERIGO. Nie tylko dla rodzin Po zmianach w programie MdM, zakup dużego mieszkania będzie szczególnie korzystny dla rodzin wielodzietnych. Te posiadające 3 i więcej dzieci otrzymają do 30% dofinansowania wartości nieruchomości, czyli nawet do 120 tys. zł! Duże mieszkania to jednak również dobra inwestycja dla singli. Osoby samotne często wzbraniają się przed kupnem większego lokum, uznając że sami nie będą w stanie go utrzymać. Warto jednak myśleć przyszłościowo, a rozwiązaniem dla takich osób może być wynajęcie nadwyżkowych pokoi. Przy okazji mieszkanie będzie na siebie zarabiało, a wyższy koszt całości szybko się zwróci.   Źródło:...

Więcej

Dekadę temu za przeciętne wynagrodzenie netto można było kupić 1,4 m kw. mieszkania. Czy to mało? Dziś pensja starcza na o połowę mniej. Ponadto gdyby do zakupu 50-metrowego mieszkania zaprzęgnąć kredyt, rata pochłaniałaby 33% miesięcznego wynagrodzenia. Jest to zdecydowanie lepszy wynik niż w 2009 roku, ale wciąż mimo wszystko brakuje dużo do tego z roku 2006, kiedy na ratę wystarczyło przeznaczyć 19% pensji – jak  wynika z szacunków Lion’s Bank. Więcej na ten temat możemy przeczytać na portalu finanse egospodarka.pl  Szerszy dostęp do kredytów od początku XXI wieku pozwalał Polakom dość szybko zrealizować marzenie o własnym „M”. Rynek mieszkaniowy nie był jednak na liberalizację dostępu do kredytu przygotowany. Nie wystarczająca liczba mieszkań oferowanych w sprzedaży spowodowała, że przy dużej liczbie kupujących ceny zaczęły gwałtownie rosnąć. Doskonale widać to na podstawie danych GUS. Te pokazują, że w 2003 i 2004 roku za metr mieszkania płacono przeciętnie około 1,2 tys. zł. Od roku 2005 ceny zaczęły jednak dynamicznie rosnąć. W największych miastach kres tych wzrostów nastąpił na przełomie lat 2007 i 2008, po czym przyszły spadki cen. Nie przeszkadzało to jednak „gusowskiej” średniej rosnąć dalej. Może to wynikać z faktu, że choć w dużych miastach ceny przestały rosnąć, to w mniejszych miejscowościach zahamowanie trendu wzrostowego przyszło później lub po prostu zmieniła się struktura sprzedawanych lokali – np. więcej dokonywano transakcji nieruchomościami droższymi, co podnosiło średnią, choć nie świadczy to o wzroście poziomu cen. Niezależnie od powodu, efekt był taki, że w 2009 roku za przeciętny metr trzeba było już zapłacić prawie 3,6 tys. zł – 3 razy więcej niż pięć lat wcześniej. Kolejne pięć lat nie przyniosło już tak spektakularnych zmian. Co jednak może dziwić średnia cena transakcyjna w tym czasie wzrosła (dane dla największych miast publikowane przez NBP czy Home Broker sugerują kierunek odwrotny). Na rok 2014 można szacować ją na ponad 3,9 tys. zł za m kw. Kredyt odrywa ceny mieszkań od zarobków To jednak nie tylko ceny mieszkań decydują o łatwości zakupu własnych czterech kątów – przynajmniej nie w przypadku powszechności kredytów hipotecznych zaciąganych w tym celu. Inaczej mogło być w latach 2003 – 2004, gdy zadłużenie Polaków z tytułu kredytów hipotecznych rosło o „zaledwie” kilka miliardów złotych rocznie. Wtedy za przeciętne miesięczne wynagrodzenie na rękę osoby pracujące na pełen etat mogły kupić 1,3 – 1,4 m kw. mieszkania. Z aktualnego punktu widzenia jest to wysoki wynik. W kolejnych latach bowiem, gdy zadłużenie na cele mieszkaniowe rosło po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt miliardów rocznie, ceny mieszkań zaczęły dynamicznie rosnąć odrywając się od poziomu wynagrodzeń. Efekt? 2005 – 2009 możliwości nabywcze stopniały do 0,6 m kw. mieszkania za jedną pensję. Oczywiście jest to średnia dla całego kraju, a więc w największych miastach,...

Więcej

W życiu każdego z nas przychodzi czas, w którym musimy zmierzyć się z decyzją o wykonaniu remontu w swoim domu lub mieszkaniu. Można zacząć od drobnego odświeżenia mieszkania poprzez malowanie ścian lub zacząć od wymiany instalacji i sprzętów gospodarstwa domowego przez gładzie i malowanie. Zawsze przy planowaniu remontu trzeba jednak pamiętać, że wszelkie zmiany zarówno te drobne/kosmetyczne jak i gruntowe to koszt od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Poniżej 5 porad z portalu financegold jakie podpowiada nam Expander: Dokładnie oszacuj swoje potrzeby Decyzja o większym remoncie mieszkania czy domu to istotny moment dla naszego portfela. Dlatego też działania powinniśmy rozpocząć od dokładnej analizy naszych potrzeb. Najlepiej zrobić listę spraw, które nie cierpią zwłoki, typu cieknący kran czy odklejająca się tapeta. Następnym etapem jest określenie tego, co chcemy zmienić. Ustalmy czy możemy mniejszym kosztem odrestaurować meble w salonie, czy niezbędne są już nowe. Przy takich ocenach nie zapominajmy też o szczegółach, musimy bowiem pamiętać nawet o najmniejszych elementach wyposażenia. – Podczas remontu lub metamorfozy wnętrz często zapominamy o elementach wykończeniowych. Tak naprawdę to właśnie one są swoistą kropką nad „i”. Gniazdka, włączniki czy listwy przypodłogowe wydają się być drobnostkami, ale źle dobrane mogą popsuć cały efekt. Warto zadbać o detale i zaplanować je w budżecie, żeby później nie zabrakło na nie funduszy. Niekoniecznie muszą to być drogie elementy, ale dobrane w taki sposób, by tworzyły całość i były dekoracją dla pomieszczenia – radzi Piotr Berliński, wiceprezes firmy ApplyFlock.   Policz, jaki kapitał musisz zgromadzić Kiedy zrobimy już dokładną listę napraw i wyposażenia, zabierzmy się za wycenę wszystkich elementów, by wiedzieć jakie środki finansowe musimy posiadać. Ile kosztuje metr tapety i jej założenie, a ile płytki do naszej kuchni – to wszystko należy uwzględnić w szczegółowym kosztorysie. Aby znaleźć ceny warto przejrzeć strony sklepów z materiałami budowlanymi, wnętrzarskimi oraz oferty firm remontowych. Według badań przeprowadzonych przez Ceneo.pl ponad 60% internautów dokonuje zakupów tego typu materiałów przez Internet z powodu dużego wyboru i często niższych cen, niż w sklepach stacjonarnych. Warto jednak przed zakupem w sieci sprawdzić również markety budowlane, żeby wyjść na tym najkorzystniej.   Zastanów się, kiedy zrobić remont Przed zabraniem się do prac remontowych ustalmy najlepszy moment, kiedy potrzebne nam materiały będą najtańsze, a nasz portfel gotowy. Znając dokładny koszt naszego remontu możemy podjąć decyzje o tym jak go sfinalizować. – Najlepiej jeśli mamy już odłożone pieniądze na ten cel lub w najbliższym czasie uda nam się je zgromadzić. Warto jednak pamiętać, że w wielu przypadkach faktyczny koszt przekracza ten planowany. Dlatego nie warto się spieszyć. Lepiej zebrać nieco więcej oszczędności komentuje Jarosław Sadowski, ekspert Expander Advisors.   Sprawdź, czym sfinansować rearanżację W przypadku droższych remontów (np. dużego domu) nierzadko...

Więcej

Minister finansów zapowiada podpisanie najpóźniej do piątku rozporządzenia dotyczącego zwolnienia z podatku dochodowego korzyści z tytułu zrestrukturyzowanych kredytów oraz ujemnych rat kredytowych. To duże plus dla osób zadłużonych m.in. we frankach szwajcarskich, które mają problemy ze spłatą rat. Z drugiej trony banki będą mogły zakwalifikować straty poniesione z tytułu restrukturyzacji kredytu jako koszt uzyskania przychodu. Jak podaje portal financegold.pl  Ograniczeniem, które wskazywane było często przez ekspertów, banki oraz przez osoby fizyczne zadłużone we frankach szwajcarskich, było to, że jakakolwiek restrukturyzacja tego zadłużenia, choćby ustalenie kursu, który nie jest rynkowy, rodzi konsekwencje podatkowe. Czyli korzyść, którą kredytobiorca ma z tytułu restrukturyzacji kredytu jest opodatkowana jako zwykły dochód – wyjaśnia Mateusz Szczurek, minister finansów. – Z tego opodatkowania zwolnimy podatników w ramach rozporządzenia, które podpiszemy do piątku. Projekt nowego rozporządzenia zakłada, że również w przypadku ujemnych rat kredytowych kredytobiorca będzie zwolniony z obowiązku podatkowego. Obecny poziom stawki referencyjnej LIBOR, stanowiącej podstawę do obliczenia wysokości oprocentowania kredytów hipotecznych, wynosi -0,8 proc. – W przypadku niektórych kontraktów kredytowych LIBOR plus marża daje ujemne stopy procentowe, ujemne odsetki. Jest to rzecz jeszcze do niedawna nie do pomyślenia. Dziś niektórzy klienci mają ujemne oprocentowanie swoich kredytów i to bank dopłaca im do obsługi, niejako płaci odsetki od kredytu, który sami zaciągnęli – informuje Szczurek. – Ta sytuacja również stanowi dochód klienta i ten dochód zwalniamy z podatku. Zwolnienie z podatku będzie dotyczyło kredytów zaciągniętych przed 15 stycznia 2015 roku, czyli przed decyzją Szwajcarskiego Banki Narodowego. Innym warunkiem jest to, żeby kredytobiorca w momencie umorzenia wykorzystywał daną nieruchomość na własne cele mieszkaniowe. Nowe rozporządzenie to dobra wiadomość zarówno dla kredytobiorców, jak i dla banków. Według badań przeprowadzonych przez KNF wynika, że największy udział kredytów denominowanych w walutach obcych miały Millenium Bank oraz Getin Noble Bank i to one były w największym stopniu narażone na koszty ewentualnej restrukturyzacji zadłużenia. – Utrata korzyści banku związana z restrukturyzacją zadłużenia będzie mogła być kosztem uzyskania przychodu. W ten sposób chcemy zachęcać do restrukturyzacji, do ulżenia kredytobiorcom we frankach szwajcarskich, ale także w innych walutach oraz w złotym – wyjaśnia Mateusz Szczurek. Restrukturyzacja zadłużenia może obejmować m.in. wydłużenie okresu spłaty kredytu, zmniejszenie rat czy też nawet umorzenia części kredytu, w tym części kapitałowej. Kwestia umorzenia opodatkowania to kolejna inicjatywa, która ma poprawić sytuację kredytobiorców zadłużonych we frankach szwajcarskich. Jeszcze w styczniu – parę dni po decyzji SNB o uwolnieniu kursu tej waluty, co wywołało panikę na rynkach – banki zgodziły się m.in. na uwzględnianie ujemnych stawek LIBOR-u, od którego zależy część kosztów raty. Jak podkreśla minister, umożliwiły one spadek kosztów obsługi zadłużenia lub miesięcznych rat dla „frankowiczów”. – Kredyty hipoteczne nie są dziś większym obciążeniem niż przed tym ruchem na rynku walutowym w Szwajcarii....

Więcej
Finanse: 12 sposobów na kredyt we frankach

Finanse: 12 sposobów na kredyt we frankach


Napisane przez w dniu Maj 20, 2015

Dążenie do anulowania niedozwolonych klauzuli i ograniczenie wysokości rat oraz rozpoczęcie indywidualnych negocjacji z bankiem  – to najważniejsze czym powinien się zająć teraz kredytobiorca-frankowicz jeżeli jest poszkodowany przez bank. Od kilku tygodni sprawy frankowiczów zajmują w mediach już znacznie mniej miejsca. Z dnia na dzień coraz ciszej o sytuacji prawie pół miliona Polaków, którzy w większości przypadków wciąż nie wiedzą, jak ochronić swój majątek przed ryzykiem odebrania przez banki. Jak podaje portal egospodarka.pl Ostatnie wydarzenie, mające znamiona pomysłu na systemowe rozwiązanie tego problemu, to zaproponowanie w marcu przez Związek Banków Polskich stworzenia Sektorowego Funduszu Stabilizacyjnego, mającego stanowić wsparcie dla frankowiczów. Jest to pomysł tyleż ciekawy, co – patrząc na wcześniejsze propozycje ZBP oraz instytucji państwowych, w tym NBP i Komisji Nadzoru Finansowego – ryzykowny. Wciąż bowiem nie wiadomo z czyjej kieszeni miałyby zostać wysupłane pieniądze na dopłaty dla kredytobiorców w trudnej sytuacji. Zważając na to, co wydarzyło się od 15 stycznia, jakiekolwiek obietnice wsparcia systemowego dla frankowiczów są czczym gadaniem, na które nikt zdrowo myślący, kto chce zabezpieczyć swój byt, nie powinien już liczyć. Frankowiczu, pomóż sobie sam. Prezentujemy trzynaście działań, które pomogą uporządkować sytuację kredytowych tarapatów i przygotować pole do batalii z bankiem. 1. Prześwietl treść umowy kredytowej i załączników Na początek każdy frankowicz powinien przeanalizować umowę kredytu i wszystkie dołączone do niej aneksy, jakich zażądał do podpisu bank przy udzieleniu kredytu mieszkaniowego. Chodzi o znalezienie w dokumentach wszystkich słabych punktów, które mogą stać się kartą przetargową podczas negocjacji. Mowa zwłaszcza o niedozwolonych klauzulach abuzywnych, a szczególnie o zapisie dotyczącym nieprecyzyjnego ustalania wysokości spreadu (bank nie może dowolnie naliczać wysokości opłaty za zamianę waluty ze złotych na franki) oraz zmian w oprocentowaniu na podstawie wewnętrznych ustaleń organów banku, które nie mają oparcia w sytuacji zmian stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Zapisy takie jednoznacznie podważył już Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Są także wyroki kilku sądów w procesach cywilnych, wytoczonych przez klientów banków, nakazujące usunięcie takich klauzul z umów kredytowych. Jeśli kredytobiorca odnajdzie w swojej umowie któryś z niedozwolonych zapisów (rejestr klauzul niedozwolonych znajduje się m.in. na stronie internetowej UOKiK), powinien niezwłocznie skonsultować się z prawnikiem, by ustalić plan działania zmierzający do zmuszenia banku (bank raczej nie zrobi tego z własnej woli) do usunięcia niekorzystnych zapisów, a także zrekompensowania wynikających z nich szkód. 2. Odzyskaj wkład w polisolokatę Podobnie jak umowę samego kredytu, trzeba przeanalizować dołączone do niej umowy polis ubezpieczeniowych. W wielu przypadkach banki zachęcały, ba, wręcz zmuszały klientów do korzystania z polisolokat, czyli ubezpieczeń z obowiązkowym funduszem kapitałowym. Do chwili, gdy UOKIK nałożył wysokie kary na cztery towarzystwa ubezpieczeniowe, wciskano je nagminnie w ramach umów kredytowych, wmawiając że to dodatkowa forma ubezpieczenia. Dziś wiadomo już, że chodziło...

Więcej