Posts made in Czerwiec, 2015


Rozwiązania 3D: Drukowane mosty

Rozwiązania 3D: Drukowane mosty


Napisane przez w dniu Cze 30, 2015

Holenderski MX3D i projektant Joris Laarman dzięki technologii 3D stworzyli spektakularne mosty, wydrukowane za pomocą drukarki 3D. Mosty są drukowane w trzech wymiarach bezpośrednio na miejscu. Drukuje je 6 w pełni zrobotyzowanych urządzeń, które bezpośrednio są podłączone do drukarek 3D. Dzięki możliwości użycia technologii 3D mosty te bardzo odbiegają od standardowych projektów co dodaje niebywałego uroku całemu miastu.  Zakończenie drukowania za pomocą drukarek 3D tych niebywałych mostów wyznaczone jest na koniec 2017r.    Źródło:...

Więcej
Rozwiązania 3D: Wizytówki drukowane w 3D.

Rozwiązania 3D: Wizytówki drukowane w 3D.


Napisane przez w dniu Cze 29, 2015

Technologia 3D została wykorzystana do tworzenia innowacyjnych wizytówek drukowanych za pomocą drukarek 3D. Materiałem 3D do stworzenia wyjątkowych wizytówek był  filament, materiał do druku 3D,  ABS. Wizytówki te są idealne dla osób, które chcą się wyróżnić. Ich kształt odbiega od typowo wszystkim znanym projektom. Kolejnym plusem w tym wyjątkowym projekcie jest możliwość zmiany ,,wystroju”. Wszystko zależy od naszej kreatywności. Jeśli chcesz wyróżnić się swoją wizytówką, zaskoczyć potencjalnych partnerów biznesowych zgłoś się do specjalizowanego dystrybutora rozwiązań 3D iGo3D Polska. Źródło:...

Więcej

Wyższe dopłaty dla rodzin z co najmniej 2 dzieci oraz objęcie programem także rynku wtórnego, to najważniejsze zmiany zaproponowane w nowelizowanej ustawie. Prace w Sejmie przyspieszyły, więc możemy oczekiwać, że nowe przepisy wejdą w życie już za 2-3 miesiące. Program Mieszkanie dla Młodych funkcjonuje na polskim rynku od 1 stycznia 2014 roku. W pierwszym roku jego obowiązywania wykorzystane zostało tylko nieco ponad 34 procent zarezerwowanych środków. Było to jedną z przyczyn, która skłoniła rząd do nowelizacji ustawy. Projekt nowelizacji przewidywał głównie zwiększenie poziomu dopłat dla rodzin z 2 lub więcej dzieci. Niespodziewanie jednak posłowie zaproponowali rozszerzenie programu, także o rynek wtórny. To szczególnie dobra wiadomość dla mieszkańców mniejszych miejscowości, gdyż dotychczas program działał głównie w dużych miastach. Wyższe dopłaty Aktualnie dopłata do wkładu własnego dla osób samotnych i małżeństw nieposiadających dzieci wynosi aktualnie 10 procent wartości odtworzeniowej. Natomiast osoby wychowujące co najmniej 1 dziecko, mogą liczyć na dopłatę w wysokości 15 procent. Warto tu podkreślić, że z reguły są to kwoty mniejsze niż odpowiednio 10 lub 15 procent ceny rynkowej. Często realnie otrzymana kwota stanowi od 6 do 10 procent wartości rynkowej nieruchomości, a wpływ na to mają dwa czynniki. Po pierwsze dopłata naliczana jest dla maksymalnie 50 metrów kwadratowych nieruchomości, a nabywana nieruchomości może być większa – 75 metrów kwadratowych dla mieszkań i 100 metrów kwadratowych dla domów. Wyjątkiem są rodziny z 3 dzieci, gdzie limity te są podwyższone o 10 metrów kwadratowych, odpowiednio do 85 i 110. Oznacza to, że przyjęte do wyliczenia dopłaty maksymalnie 50 metrów kwadratowych często stanowi 60 do 80 procent rzeczywistej powierzchni nieruchomości, co wpływa na procentowy spadek udziału dopłaty w realnej wartości nieruchomości. Drugą przyczyną, które powoduje, że dopłata 10 lub 15 procent często odbiega od realnych 10 czy 15 procent wartości rynkowej, czy ceny nieruchomości jest przyjmowany do wyliczenia średni wskaźnik przeliczeniowy odtworzenia 1 metra kwadratowego. W większości lokalizacji cena, za jaką klient nabywa 1 metr kwadratowy jest wyższa o 10 procent od wskaźnika przeliczeniowego. Nowelizacja ustawy przewiduje zmiany w kwotach dopłaty dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci. W przypadku wychowujących dwoje dzieci, dopłata będzie wynosić 20 procent wartości odtworzeniowej, a w przypadku rodzin z trojgiem lub więcej dzieci będzie to 30 procent wartości odtworzeniowej. Ponadto, dla rodzin z trojgiem dzieci dopłata będzie wyliczana do maksymalnie 65 metrów kwadratowych powierzchni. Oznacza to, że wzrost maksymalnej dopłaty o 33 procent dla wychowujących dwoje dzieci i o 160 procent dla wychowujących minimum 3 dzieci. Łagodniejsze kryteria dla dużych rodzin Rodziny z trojgiem dzieci mogą liczyć także na dodatkowe ułatwienia. W ich przypadku nie będzie konieczności spełnienia kryterium wieku oraz nieposiadania innej nieruchomości. Przypomnijmy, że aktualnie o kredyt z dopłatą mogą ubiegać się...

Więcej

Wciąż kredytobiorcy cieszyć się mogą relatywnie niskim kosztem długu, ale ta sytuacja nie będzie trwać wiecznie. Już od trzech miesięcy rośnie oprocentowanie kredytów, przez co rata długu zaciągniętego na zakup przeciętnego mieszkania dwupokojowego w dużym mieście wynosi 920 zł – wynika z szacunków Lion’s Bank i portalu nieruchomości Morizon.pl. Wartość indeksu kosztu kredytu (IKK) w czerwcu br. osiągnęła poziom 77,6 pkt. Choć wciąż jest to jeden z najniższych wyników zanotowanych w historii badania, to już od trzech miesięcy wskaźnik powoli rośnie. Czym właściwie jest indeks stworzony przez Lion’s Bank i portal nieruchomości Morizon.pl? Ma on za zadanie w prosty sposób prezentować, jak zmienia się miesięczna rata kredytu zaciąganego na zakup mieszkania w dużym polskim mieście. Co miesiąc badamy więc, biorąc pod uwagę ceny nieruchomości i warunki kredytowe, z jaką ratą musiałby liczyć się potencjalny nabywca mieszkania. Aktualna wartość sugeruje, że chcąc kupić mieszkanie na kredyt w jednym z 10 największych polskich miast, trzeba się co prawda liczyć z kosztem o 0,4% wyższym niż w przed miesiącem, ale wciąż aż o 10% niższym niż rok temu (indeks był wtedy na poziomie 86,5 pkt.). Nie można też zapomnieć o fakcie, że w styczniu 2013 roku, a więc w momencie, w którym badanie rozpoczęto, zakup na kredyt był aż o 28,8% droższy niż dziś (indeks był wtedy na poziomie 100 pkt.). Wzrosty cen wciąż niemal niezauważalne Koszt związany z zakupem mieszkania na kredyt jest oczywiście tym niższy, im tańsze są nieruchomości w danym mieście. Fakt, że w ostatnim czasie indeks kosztu kredytu znajduje się na niskich poziomach nie wynika jednak z faktu, że mieszkania tanieją. Jak bowiem sugerują dane portalu Morizon.pl średnia wyciągnięta z cen dla badanych miast pozostaje na względnie stabilnym poziomie (wzrost o 1,1% r/r). Dla poszczególnych miast mediana cen ofertowych (cena, od której połowa ofert jest tańsza, a połowa droższa) zawiera się w przedziale od 3,6 do 7,9 tys. zł za m kw. Najwyższe ceny są oczywiście w Warszawie. Kolejne miejsca zajmuje Kraków (6,5 tys. zł), Wrocław (5,7) i Gdańsk (5,6). Na drugim biegunie jest Łódź z wynikiem na poziomie 3,6 tys. zł za m kw. oraz Katowice i Bydgoszcz z cenami o 200-300 złotych wyższymi. Ceny transakcyjne są oczywiście niższe od przytoczonych stawek ofertowych – przeważnie o od kilku do kilkunastu procent. Indeks kosztu kredytu Koszt kredytu ciągle znajduje się w rejonie historycznych minimów, jednak od 3 miesięcy powoli wzbija się w górę. Ceny ofertowe znacznie przewyższają transakcyjne Warto zauważyć, że przedstawione mediany cen ofertowych są zazwyczaj wyraźnie wyższe od przeciętnych transakcyjnych, które za pierwszy kwartał opublikował NBP. Różnice wynoszą od 3% w Gdańsku do 13% w Szczecinie. Przeciętnie o 8% mediana cen ofertowych przewyższa średnią cenę transakcyjną....

Więcej

Technologia druku 3D stała się narzędziem do stworzenia planów budynków inspirowanymi krajobrazami ziemi. Budynki zostały zaprojektowany tak, by przypominały gigantyczną wstęgę Mobiusa. Holenderski architekt Janjaap Ruijssenaars ma nadzieję stworzyć budynki, które będą kosztować ok 4-5 mln euro. Projekt swoją wyjątkowością zyskał zainteresowanie muzeów oraz osób prywatnych. Filamentem 3D wykorzystywanym do tego projektu będzie mieszanka piasku i specjalnego środka wiążącego. Tak stworzony materiał do druku 3D będzie miał właściwości silniejsze od cementu.   Źródło:...

Więcej

Jest wiele powodów dla których poszukujemy szybkiego wsparcia domowego budżetu. Nadchodzące wakacje czy już wiele razy przekładany remont to wydatki, które czasami wymykają się spod kontroli. Niejednokrotnie w takich sytuacjach najlepszym wyjściem okazują się kredyty gotówkowe. Dzięki nim mamy możliwość szybko poprawić naszą płynność finansową. Na stronie financegold.pl ekspert Expandera wyjaśnia, jak wybrać najlepszą ofertę i nie przepłacać. RRSO to podstawa Instytucje finansowe mają wiele sposobów na zachęcenie klientów do swojej oferty. Kuszą bardzo niskim oprocentowaniem, obiecują najniższe koszty i elastyczność w spłacie. Takich promocji jest bardzo wiele, przez co wybór faktycznie najkorzystniejszej opcji staje się bardzo trudny. – Porównując koszty zaciągania takich zobowiązań, nie możemy ograniczać się tylko do oprocentowania – wyjaśnia Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors – Obecnie jest ono niskie, nie przekracza 10% w skali roku, ponieważ przepisy stanowią, że nie może ono być większe niż 4-krotność stopy lombardowej. Tymczasem banki częściowo rekompensują sobie tą sytuację stosując wysokie prowizje. Porównując oferty kredytowe powinniśmy więc brać pod uwagę RRSO lub całkowity koszt kredytu. Pod tym względem najdroższe oferty mogą okazać się nawet dwukrotnie mniej opłacalne od tych najlepszych. . Śpieszmy się powoli Robiąc remont czy planując wakacje zwykle możemy z wyprzedzeniem ustalić, jakiego budżetu będziemy potrzebować. Jeśli mimo takich przygotowań nie udaje nam się zebrać samodzielnie odpowiedniej kwoty i musimy skorzystać z zewnętrznego finansowania, nie warto podejmować decyzji bez zastanowienia. – Nim zdecydujemy się na konkretną ofertę, ustalmy, jakiej sumy faktycznie potrzebujemy, tak byśmy nie musieli zaciągać zbędnych zobowiązań – mówi Jarosław Sadowski, Expander. – Należy bowiem pamiętać, że w przypadku kredytów gotówkowych odsetki naliczają się od całej wypłaconej kwoty, a nie tylko od wykorzystanej części, jak w przypadku limitu w koncie. Z drugiej jednak strony, prowizję za limit płacimy co roku od nowa, natomiast w przypadku pożyczki gotówkowej, nawet jeśli będzie spłacana przez kilka lat, prowizja jest tylko jedna. Pomyślmy o innych rozwiązaniach Jeśli wydatki, które planujemy nie są zbyt wielkie, możemy pomyśleć nad skorzystaniem z produktów, które już mamy w swoim portfelu. Jednym z nich jest karta kredytowa. – Jeśli cały dług jesteśmy w stanie spłacić już po miesiącu, to warto skorzystać z karty kredytowej, gdyż w takiej sytuacji nie zapłacimy żadnych odsetek – wyjaśnia ekspert Expandera. – Trzeba jednak dodać, że warunkiem braku odsetek jest dokonanie płatności za pomocą karty. Jeśli będziemy potrzebowali gotówki, to zapłacimy nie tylko odsetki, ale również prowizję za wypłatę środków z bankomatu. Posługując się kartą kredytową pamiętajmy także o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Przede wszystkim nie zapisujmy PINu na karcie. Poza tym sprawdzajmy w historii operacji, czy nie pojawiły się tam jakieś operacje, których nie wykonywaliśmy.   Źródło:...

Więcej

Warto kupić zadłużone mieszkanie? Cz to w ogóle bezpieczne? odpowiedź brzmi – oczywiście. W takiej sytuacji zanim jednak podejmiemy ostateczna decyzje należy dokładnie zbadać historię lokalu oraz jego bieżący stan prawny. „Zadłużone” nieruchomości pojawiają się dziś wszędzie – w ofertach biur nieruchomości, na portalach internetowych jak również wśród prywatnych ogłoszeń osób, które zw związku z trudną sytuacja finansową nie poradziły sobie ze spłatą kredytu mieszkaniowego. Konsekwencją kłopotów finansowych właściciela nieruchomości może być egzekucja komornicza z tytułu wysokich zaległości w ZUS czy US ( w przypadku działalności gospodarczej ), a także – trudna sytuacja rodzinna ( np. śmierć jednego z kredytobiorców). Więcej informacji na ten temat znajdziemy na stronie finanse.egospodarka.pl : Co właściwie dzieje się z lokalem, którego właściciel nie potrafi utrzymać? Nieruchomość taka trafia na sprzedaż lub w ręce komornika, który wszczyna postępowanie egzekucyjne – wyjaśnia Marcin Gaj, doradca finansowy z firmy Alex T. Great. – Cena zadłużonej i wystawionej na sprzedaż nieruchomości jest zwykle znacznie niższa, niż podobne oferty na rynku, różnica może sięgać nawet do 30 proc. Obniżając cenę, dłużnicy starają się odzyskać całość lub choćby większą część środków, dzięki którym będą mogli spłacić swoje długi. Jak zatem sprawdzić, czy z takim zakupem nie wiąże się żadne ryzyko?   Najrozsądniej jest udać się do doradcy finansowego, który dokona weryfikacji stanu prawnego takiego lokalu – tłumaczy Marcin Gaj. – Sprawdzamy przede wszystkim wszystkie zapisy księgi wieczystej, by uzyskać w ten sposób komplet informacji o tym, kto jest obecnie właścicielem nieruchomości oraz upewnić się, że wszelkie zapisy w dokumentach zgodne są ze stanem faktycznym lokalu. Mam tu na myśli weryfikację zapisów dotyczących prawa własności, powierzchni użytkowej oraz rzeczywistej ilości pomieszczeń w tej nieruchomości. Najważniejsze zaś jest to, by dokładnie sprawdzić, czy nie istnieją żadne prawa, roszczenia i ograniczenia, które uniemożliwiałyby w przyszłości swobodne dysponowanie tym lokalem przez przyszłego nabywcę. Trzeba też pamiętać o ewentualnych zapisach hipotecznych, które także mogą dotyczyć takiej nieruchomości. Rolą doradcy finansowego, który reprezentuje przyszłego nabywcę, jest także analiza opłacalności takiego zakupu. Porównuję cenę zadłużonego lokalu ze średnią cen nieruchomości w tej samej lokalizacji, sprawdzam wiek i stan techniczny budynku, by upewnić się, że zakup takiego mieszkania naprawdę się opłaca. Zawsze w takiej sytuacji dokonuję też oględzin, bo jest to najlepszy sposób, by przekonać się, w jakim stanie jest lokal wystawiony na sprzedaż – zaznacza doradca z Alex T. Great. Jeśli wszystko się zgadza i zapadnie decyzja o zakupie zadłużonej nieruchomości, doradca finansowy przedstawia listę dokumentów, które pozwolą skutecznie nabyć takie mieszkanie. Jest to m.in. zaświadczenie wydane przez komornika (lub inną insynuację – ZUS, bank, spółdzielnię mieszkaniową) wskazujące stan zaległości. Dokument taki dostarczyć powinien zbywca, a pojawić się w nim musi też numer konta do całkowitej spłaty zobowiązania oraz...

Więcej

Zaledwie 1,5 proc. warszawskich i krakowskich mieszkań z rynku wtórnego mieści się w przedziałach cenowych Mieszkania dla Młodych dla mieszkań z drugiej ręki. Główną korzyścią z dołączenia rynku wtórnego do programu odniosą klienci kupujący mieszkania w niewielkich miastach. Podczas  posiedzenia podkomisji w ubiegłym tygodniu obradującej nad nowelizacją ustawy o Mieszkaniu dla Młodych przyjęto pomysł włączenia do programu rynku wtórnego. Do tej pory z dopłat mogli skorzystać tylko klienci kupujący mieszkania od deweloperów, dodanie do tego możliwości zakupu lokalu z drugiej ręki będzie zmianą rewolucyjną. Jak czytamy na stronie nieruchomosci.egospodarka.pl Home Broker oraz portal Domiporta.pl przyjrzały się dostępności mieszkań z rynku wtórnego na zróżnicowanych rynkach, wnioski są niezwykle ciekawe. Niższe limity dla rynku wtórnego Wg pomysłu podkomisji sejmowej, mieszkania z rynku wtórnego mają mieć inne limity cen kwalifikujące nieruchomość do dopłat niż rynek pierwotny. Różnica to ok. 20 proc., choć proponowano nawet stawki niższe o 30 proc. W efekcie w Warszawie limit dla rynku pierwotnego wynosi 6 588,32 zł, a przy tych założeniach na rynku wtórnym będzie to 5 390,44 zł (lub 4791,50 zł dla pesymistycznego wariantu). – Niskie limity budzą sporo kontrowersji, bo podaż mieszkań spełniających wymogi programu będzie w wielu miastach bardzo mała względem ogólnego wolumenu – zauważa Maciej Górka z Domiporta.pl. Z danych Domiporta.pl wynika, że na warszawskim rynku wtórnym dostępnych jest ponad 42 tys. mieszkań o powierzchni do 75 mkw. (to ograniczenie ustawowe w MdM), ale tylko 642 (1,5 proc.) z nich mieszczą się w limicie 5390,44 zł, tych w cenie dla niższego limitu jest zaledwie 117, co stanowi 0,3 proc. Owszem, po wejściu w życie zmian część sprzedających prawdopodobnie obniży cenę, by zwiększyć zainteresowanie ofertą, ale nie ma co liczyć, że liczba dostępnych mieszkań pójdzie w tysiące. Wg szacunków Home Brokera w Warszawie podaż mieszkań deweloperskich w MdM to około 2-2,5 tys. lokali, czyli czterokrotnie więcej niż byłoby na rynku wtórnym wg aktualnych założeń. W Krakowie liczby wyglądają podobnie – z ponad 11 tys. mieszkań w ofercie, w hipotetycznym limicie MdM dla rynku wtórnego (4183,20 zł) mieszczą się 163, jeśli wybrany zostanie niższy limit (3718,40 zł) będą to 94 nieruchomości. Z pięciu największych miast najlepiej pod tym względem jest w Łodzi, gdzie limity są relatywnie wysokie. Z 2,6 tys. wystawionych na sprzedaż mieszkań prawie 1200 mieści się w limicie 3694,50 zł. Nawet jeśli wybrany zostanie niższy wskaźnik (3284 zł za mkw.), to do kupienia i tak będzie 550 lokali. W mniejszych miejscowościach, tych niesąsiadujących z aglomeracjami, w limitach mieści się duża część mieszkań, co powinno otworzyć rynek dopłat na osoby z tych miejscowości. Tam bowiem deweloperzybudują bardzo mało (lub wręcz w ogóle) i szans na uzyskanie dopłat raczej dotąd nie było. Nowelizacja ustawy może to zmienić....

Więcej

Założeniem programu Mieszkanie dla Młodych było wspieranie osób, które kupują swoje pierwsze mieszkanie. Pomaga głównie nabywcom z dużych miast, ponieważ tam oferta mieszkań kwalifikujących się do programu jest największa. Pojawiło się jednak światło w tunelu. Sejmowa podkomisja zajmująca się projektem zmian w rządowym programie dopłat Mieszkanie dla Młodych wystąpiła z propozycjąrozszerzenia programu także na rynek wtórny. Jak podaje portal nieruchomosci.egospodarka.pl Trzeba spełnić warunki Program Mieszkanie dla Młodych w obecnym kształcie wspiera w zakupie osoby nabywające swoje pierwsze mieszkanie lub dom. Co ważne, tylko na rynku pierwotnym. Aby zakwalifikować się do dopłat należy spełnić kilka warunków – wiek (do 35 lat), metraż nabywanego mieszkania (do 75 m kw., dom do 100 m kw. – przy trójce dzieci odpowiednio 85 i 110 m kw.), wysokość kredytu (co najmniej 50 proc. ceny nabywanej nieruchomości, na co najmniej 15 lat), cena mieszkania (nie wyższa niż wskaźnik m kw. publikowany dla danej lokalizacji). Państwo dopłaca od 10 do 20 proc. ceny nieruchomości (w zależności od liczby dzieci w rodzinie) do 50 m kw. nabywanego mieszkania. Niewykorzystana szansa Jako, że program dotyczy jedynie zakupów od deweloperów nie cieszy się równie dużym zainteresowaniem rynku, co wcześniejszy – Rodzina na Swoim. Środki na dopłaty nie są wykorzystywane – w 2014 r. spożytkowano jedynie 34,5 proc. przeznaczonych na ten cel środków. Jednocześnie większość nabywców mieszkań nie ma szans na dopłatę. – Powód jest prozaiczny – aktywność deweloperów ogranicza się głównie do największych miast, a w miastach powiatowych prócz nielicznych inwestycji kupujący mieszkania nie mają możliwości zakupu mieszkań z rynku pierwotnego, mówi Mariusz Kania.   MdM na rynku wtórnym – gdzie są szanse na zakup? Agencja Metrohouse przeprowadziła wyliczenia, które pokazują jak wiele mieszkań z rynku wtórnego mogłoby zakwalifikować się do dopłat, jeśli program rozszerzono by również o mieszkania z drugiej ręki. W odróżnieniu od rynku pierwotnego wskaźnik przeliczeniowy określający limit ceny m kw. miałby wynieść jedynie 90% wskaźnika kosztu odtworzenia, dlatego limity cenowe dla rynku wtórnego byłyby mniej konkurencyjne do limitów cen u deweloperów. Z opracowania Metrohouse wynika, że włączenie rynku wtórnego do programu poprawi sytuację potencjalnych beneficjentów programu w mniejszych miastach. W Warszawie czy Krakowie próżno szukać większej liczby ofert, które spełniałyby kryteria cenowe ustawodawcy. Największe szanse na zakup mieszkania z rynku wtórnego z dopłatami w ramach MdM potencjalnie byłyby najwyższe w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie aż 60 proc. mieszkań będących obecnie w sprzedaży kwalifikuje się do dopłat. W dobrej sytuacji są też osoby planujące zakup swojego pierwszego mieszkania w Olsztynie (50 proc.), Łodzi (47 proc.), Zielonej Górze (44 proc.) i Katowicach (41 proc.). Dość duży wybór takich mieszkań jest też w Kielcach, Bydgoszczy i Toruniu. Niestety niskie limity dopłat nie wpłyną na poprawę sytuacji osób, które poszukują...

Więcej
Finanse:Masz kredyt? Ubezpiecz się

Finanse:Masz kredyt? Ubezpiecz się


Napisane przez w dniu Cze 19, 2015

Czy nam się podoba, czy nie każdy  nas w każdej chwili może ulec wypadkowi, może zachorować lub na skutek wyrządzonej komuś szkody będziemy musieli wypłacić innej osobie wysokie odszkodowanie. Potencjalne niebezpieczeństwa dotyczą każdego z nas bez względu na kolor skóry, płeć lub status majątkowy.Bardzo często bagatelizujemy je, a wato się zastanowić i pomyśleć o zabezpieczeniu się przed ich konsekwencjami. Szczególnie ważne jest to, gdy podejmujemy decyzję o zaciągnięciu zobowiązania finansowego. Jak czytamy na stronie finanse.egospodarka.pl Najpopularniejszym ubezpieczeniem w Polsce jest obowiązkowe OC komunikacyjne. W dalszej kolejności zabezpieczamy mienie – domy i mieszkania na wypadek kradzieży, powodzi, pożaru i innych klęsk żywiołowych. Zdecydowanie mniej chętni jesteśmy do zabezpieczania swojego zdrowia czy życia, co potwierdzają dane Polskiej Izby Ubezpieczeń. W roku 2014 składka przypisana brutto na rynku ubezpieczeń na życie spadła aż o 8,3 proc. w porównaniu z 2013 rokiem – z 31,26 mld zł do 28,67 mld zł. Popularna w PRL-u reklama jednego z dużych ubezpieczycieli mówiła, że „przezorny zawsze ubezpieczony”. Szczególnie przezorni powinni być ci, którzy mają długi. Jeśli coś złego im się przytrafi i nie będą mogli zarabiać, konieczność regulowania rat kredytu będzie ogromnym dodatkowym stresem. Co więcej, w razie ich nagłej śmierci spadkobiercy przejmą nie tyle majątek, ile należności wobec banków. Dlatego przed podjęciem decyzji o kredycie dobrze jest rozważyć zabezpieczenie w postaci polisy ubezpieczeniowej. Wachlarz możliwych ubezpieczeń obejmuje te na życie, następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW) i stworzone specjalnie dla kredytobiorców ubezpieczenia od utraty dochodu. Ubezpieczenie do kredytu można kupić w momencie zaciągania zobowiązania w oddziale banku, więc nie musimy poszukiwać agenta albo oddziału towarzystwa ubezpieczeniowego. Dystrybucja polis w bankach jest regulowana specjalnąrekomendacją U, wydaną przez Komisję Nadzoru Finansowego, która nakłada na te instytucje m.in. obowiązek precyzyjnego informowania o cenie i warunkach ubezpieczenia. Ubezpieczenie kupione z kredytem chroni z jednej strony klienta, a z drugiej bank, dla którego stanowi dodatkowe zabezpieczenie. To m.in. dlatego banki zachęcają kredytobiorców do zakupu ubezpieczenia w momencie zaciągania zobowiązania, oferując im atrakcyjne warunki finansowe (np. niższą marżę). Wydaje się, że wybór jest prosty – pieniądze, które musielibyśmy przeznaczyć na prowizję banku, wydajemy na swoją korzyść, kupując polisę. Co zatem warto przemyśleć przed zawarciem umowy ubezpieczeniowej? Przede wszystkim warto przyjrzeć się sumie ubezpieczenia. Dobrze, aby odpowiadała co najmniej kwocie całego zaciąganego kredytu. Najczęściej mamy do wyboru ubezpieczenie od stałej sumy na cały czas trwania kredytu lub na sumę malejącą – która odzwierciedla tempo spłacania zobowiązania. Warto zapłacić nieco więcej za tę pierwszą opcję. W początkowym okresie spłaty będziemy zabezpieczeni do poziomu kredytu, a z czasem suma ubezpieczenia będzie przewyższać jego wartość. Te dodatkowe pieniądze mogą nam się przydać, kiedy trzeba będzie na przykład ponieść koszty leczenia. Równie istotny jest czas trwania umowy ubezpieczeniowej....

Więcej

Rozwiązania 3D: PROTEZY Z DRUKAREK 3D


Napisane przez w dniu Cze 19, 2015

Protezy dla ludzi bez palców i dłoni są drogie w każdym kraju na świecie. Nawet w USA stać na nie bardzo małą garstkę ludzi po amputacjach. Ratunkiem może być proteza wymyślona przez Iwana Owena, którą za równowartość 50 $ można wydrukować na każdej drukarce 3D. Ivan Owen jest twórcą gadżetów do filmów, a także inżynierem ze Stanów Zjednoczonych. W 2011 roku zasłynął  na YouTube wrzucając filmie z własnoręczną zbudowaną mechaniczną dłonią . Zobaczył je mieszkaniec RPA pozbawiony kilku palców i skontaktował się w Ivanem w celu stworzenia podobnej protezy, dostosowanej do wymiarów jego ręki. Obaj mężczyźni  wymieniali się kolejnymi projektami. Wymaganiem dla powodzenia budowy była łatwa dostępność materiałów do druku 3D- filamentów, której w Stanach Zjednoczonych nie brakuje. Projekt Owena zyskał na sławie. Po czasie zaczęły kontaktować się z nim niepełnosprawne osoby z całego świata. Jest to wspaniałe rozwiązanie ponieważ koszt stworzenia protezy na drukarce 3D jest o wiele niższy, a dzięki temu wiele osób może znów być samodzielnymi. Rozwiązania z zakresu 3D zaskakują nas każdego dnia. Źródło:...

Więcej

Teoretycznie najlepszy kredyt to taki, który kosztuje najmniej. Jeżeli jednak popatrzymy na kredyty hipoteczne nie jest to do końca prawdą, ponieważ najtańsze oferty często są dostępne dla nielicznych. Jak czytamy na stronie finanse.egospodarka.pl  Expander przygotował ranking kredytów hipotecznych, których zaletami są nie tylko niskie koszty, ale również łatwa dostępność. Najlepszą ofertą dysponuje obecnie Bank Pekao, w którym marża kredytów z 10% wkładem własnym wynosi 1,59%, a dostępna kwota kredytu dla rodziny z dochodem 5 000 zł to aż 555 000 zł. Znalezienie nawet najtańszej oferty kredytowej nie zawsze oznacza sukces. Może się bowiem okazać, że bank wymaga np. 20% wkładu własnego, a my dysponujemy tylko 10%. Tego typu kredyt znajdziemy w ofercie Banku BPH, w którym marża może wynieść zaledwie 0,7%. Tak korzystne warunki są dostępne jednak tylko dla osób posiadających nie mniej niż 20% wkładu własnego oraz decydujących się na okres kredytowania nie dłuższy niż 15 lat. Innym przykładem może być oferta ING Banku Śląskiego. Pod względem kosztów jest ona atrakcyjna, ale bank przyznaje dość niskie kwoty kredytów. Rodzinie z dochodem wynoszącym 5 000 zł netto wypłaci maksymalnie niecałe 400 000 zł. Tymczasem w aż pięciu innych instytucjach takie gospodarstwo domowe może liczyć na ponad 500 000 zł. Dodatkowo bank ten wymaga również aż 20% wkładu własnego. W praktyce warto więc zacząć poszukiwania kredytu od tego, aby znaleźć banki, które są gotowe przyznać nam taką kwotę, jakiej oczekujemy i zaakceptują posiadany przez nas wkład własny. Dopiero wśród nich należy szukać najtańszych kredytów. Expander przeanalizował oferty kredytowe, szukając tych instytucji, które akceptują wkład własny na poziomie 10%, proponują atrakcyjne warunki cenowe oraz umożliwiają uzyskanie wystarczającej kwoty kredytu. Zwycięzcą rankingu banków, które dają duże i tanie kredyty osobom posiadającym niski wkład własny jest Bank Pekao. Rodzinie z jednym dzieckiem, posiadającej łączny dochód wynoszący 5 000 zł proponuje on wsparcie w wysokości nawet 555 000 zł. Jednocześnie ofertuje on najniższą marżę (1,59%) ze wszystkich banków udzielających kredytów z wkładem własnym 10%. Na podium oprócz Pekao znalazły się również Raiffeisen Polbank oraz oferta łączących się banków BGŻ i BNP Paribas.   Ranking banków, które dają dużo, tanio i przy wkładzie własnym 10% Bank Marża Oprocentowanie Dostępna kwota kredytu Bank Pekao 1,59% 3,26% 555 464 zł Raiffeisen Polbank 1,80% 3,47% 562 977 zł BGŻ BNP PARIBAS 1,75% 3,51% 530 639 zł Euro Bank 1,85% 3,50% 515 395 zł BZ WBK 1,69% 3,37% 472 771 zł mBank 1,60% 3,42% 388 870 zł Alior Bank 2,20% 3,88% 515 572 zł Millennium 2,09% 3,77% 485 500 zł BPS 2,00% 3,68% 477 497 zł Deutsche Bank 1,79% 3,44% 350 000 zł Getin Noble Bank 2,47% 4,45% 475 720 zł PKO Bank Polski 1,99% 3,67% 348 050 zł Bank Pocztowy 2,30% 3,88% 451 231...

Więcej

Bohaterem dzisiejszego wpisu jest mały Xiao Cheng, chłopiec który stracił rękę w wypadku samochodowym. Rodzina małego Xiao Cheng’a jest biedna przez co nie było ich stać na tradycyjną protezę. Po usłyszeniu historii Cheng, lekarze w szpitalu Unii w Wuhan postanowili pomóc, wykorzystując drukarkę 3D. Wykorzystując swoją wiedzę na temat zastosowań technologii 3D w siedem godzin stworzyli trójwymiarowy projekt oraz wydrukowali go na drukarce 3D. Mały bohater  był tak uradowany, że nazwał swoją nową rękę Transformers na cześć filmu. Dzięki pomocy lekarzy chłopiec może znowu normalnie żyć, bawić się, cieszyć się z każdego nowego dnia. Szpital obiecał regularnie wymieniać protezę drukowaną w 3D, aż do uzyskania pełnoletności. Przedstawiona dziś historia jest kolejnym przykładem na to, że zastosowanie drukarek 3D może nie tylko spełniać marzenia, ale czasem ratować życie. Technologia 3D może być wykorzystywana dosłownie w każdej dziedzinie naszego życia poczynając od zabawy kończąc na medycynie.   Źródło: https://www.igo3d.com.pl/pl/blog/113-szescioletni-chlopiec-otrzymuje-wydrukowana-w-3d-reke-jako-prezent-z-okazji-dnia-dziecka...

Więcej
Rozwiązania 3D: Pies z protezą 3D

Rozwiązania 3D: Pies z protezą 3D


Napisane przez w dniu Cze 17, 2015

Student z Politechniki Warszawskiej stworzył pierwszą w Polsce wydrukowaną na drukarce 3D protezę dla dalmatyńczyka o imieniu Bero. Bohater naszego dzisiejszego wpisu zachorował na nowotwór kości, który umiejscowił się w kolanie tylnej łapy. Ratunkiem okazała się amputacja chorej kończyny. Za radą lekarza właściciele psa skontaktowali się z młodymi naukowcami z Wydziału Inżynierii Produkcji Politechniki Warszawskiej. Tam w Zakładzie Konstrukcji Maszyn i Inżynierii Biomedycznej wyprodukowano eksperymentalną protezę 3D dla Bera. Filamentem użytym do wydruku protezy w technologii 3D był PLA. Technologia druku 3D jest bardzo innowacyjnym rozwiązywaniem wielu problemów z zakresu medycyny, motoryzacji, a nawet kulinariów. Do tej pory  większość wpisów, historii jakie były ukazywane na naszej stronie dotyczyła wydarzeń zagranicznych. Niestety Polsce technologia druku 3D, wciąż nie jest tak rozpowszechniona jak za granicami naszego kraju chociaż dzięki jej zastosowaniom wiele aspektów naszego życia mogłoby ulec diametralnej zmianie.   Źródło:...

Więcej

Niedawne obrady sejmowej podkomisji która zajmuje się nowelizacją ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi były sporym zaskoczeniem. Powrócił temat rozszerzenia programu Mieszkanie dla młodych o oferty z rynku wtórnego. Deweloperzy odnieśli się do tego pomysłu raczej z niechęcią sugerując, że zarówno kupującym jak i gospodarce może on przynieść więcej szkody niż pożytku. Jak czytamy na portalu nieruchomosci.egospodarka.pl Przedstawiciele deweloperów nie kryją zdziwienia pomysłem sejmowej podkomisji. Z dużym zaskoczeniem przyjęliśmy informacje o rozszerzeniu programu MdM na rynek wtórny. Pomimo, iż taki ruch w najbliższych latach będzie miał korzystny wpływ na branżę deweloperską, o tyle w długiej perspektywie spowolni zasypywanie deficytu mieszkaniowego i może powodować wzrost cen, działając niekorzystnie dla całego rynku. – komentuje dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich Konrad Płochocki Dotychczas program przewidywał instrumenty wsparcia jedynie dla nowo powstającego budownictwa – tak w systemie deweloperskim czy spółdzielczym, jak i domów realizowanych indywidualnie przez przysłowiowych Kowalskich. Taka decyzja miała swoje uzasadnienie: 1. Według różnych szacunków w Polsce brakuje od 600 tys. do 2 mln mieszkań. PZFD wskazuje, że należy mówić o liczbie 1 mln mieszkań, która to stanowi różnicę pomiędzy liczbą gospodarstw domowych, a liczbą istniejących mieszkań). Ponadto duża część nieruchomości jest w nienależytym stanie technicznym. Polityka rządowa powinna zmierzać do powstawania nowego zasobu mieszkaniowego, aby doprowadzić do likwidacji obecnego deficytu. Tylko w ten sposób można trwale zwiększyć dostępność lokali. 2. Zgodnie z podstawowymi zasadami ekonomii, w sytuacji niedoboru jakiegoś towaru, aby zwiększyć jego dostępność należy zwiększyć podaż (lub ograniczyć popyt). Przy ograniczonej dostępności dóbr, wzmacnianie popytu poprzez dopłaty powoduje wzrost cen, zamiast zmniejszania niedostępności. Podjęta decyzja o wspieraniu rynku wtórnego niestety może mieć taki wpływ. 3. W Polsce mamy 4 mln mieszkań zbudowanych w technologii wielkiej płyty. Te budynki były projektowane na ok. 50 lat i części z nich już mija przewidziany okres przydatności. Na szczęście ta technologia okazała się trwalsza od prognoz, ale jeśli chcemy wymienić zasób wielkopłytowy w Polsce do 2100 roku na nowy, musimy zacząć budować dodatkowe 50 tys. mieszkań rocznie. Rząd już dziś musi zacząć myśleć o tym problemie. 4. Nowobudowany zasób mieszkaniowy jest energooszczędny. Ma to duże znaczenie w wypełnianiu zobowiązań w zakresie redukcji CO2 i rosnącej dbałości o środowisko. Od 2014 roku każdy nowoprojektowany budynek nie może przekraczać zapotrzebowania energii (EP) w wysokości 105 KWh/m2 w przypadku budynków wielorodzinnych i 120 KWh/m2 w przypadku budynków jednorodzinnych. Dla porównania przeciętne mieszkanie w bloku wielkopłytowym to ok. 350 KWh/m2, a niektóre domy z okresu PRL przekraczają 550 KWh/m2. 5. Budownictwo jest kołem zamachowym gospodarki. W budownictwie pracuje bezpośrednio 1,3 mln osób, a pośrednio 2,5 mln2. To aż 15% pracujących! Budownictwo generuje zapotrzebowanie na cegły, stal, beton, okna, drzwi, rury, kable,...

Więcej

Kradzież, powódź, włamanie czy pożar – to tylko kilka przykładów zagrożeń dla mieszkania czy domu. Bardzo trudno je przewidzieć, ale wybór odpowiedniej polisy ubezpieczeniowej może zrekompensować powstałe w ich wyniku straty. Na co zwrócić szczególną uwagę przy wyborze odpowiedniej polisy? Przed podjęciem ostatecznej decyzji dotyczącej wyboru odpowiedniego ubezpieczenia, należy dokładnie przeanalizować własne potrzeby oraz zastanowić się jakie elementy mieszkania czy domu powinny zostać ubezpieczone. Jest to bardzo ważny krok, który w razie wypadku zapewni satysfakcjonujące odszkodowanie. Zakres polisy może być różny – uzależniony jest od niego nie tylko wysokość składki, ale również nasze poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Jak podaje portal nieruchomosci.egospodarka.pl Pożar – najgroźniejszy dla domu W ciągu roku w Polsce odnotowywanych jest blisko 140 tysięcy pożarów w tym około 30-40 tysięcy to pożary mieszkań i domów. Spośród szkód powstających w wyniku różnego rodzaju wypadków, te spowodowane przez pożary wyrządzają największe straty. Właśnie dlatego podstawowy wariant ubezpieczenia to tak zwana linia od ognia. Obejmuje ona ubezpieczenie murów budynku mieszkalnego oraz jego stałe elementy, do których zaliczają się m.in.: tynk, kafelki, boazeria, panele, parkiet, terakota, jak również elementy instalacji. Warto pamiętać, że w przypadku ubezpieczenia domu, do stałych elementów zaliczany jest także dach oraz wszystkie części, które się na nim znajdują. (Ponadto do głównych nośników ryzyka, które często zagrażają nieruchomości należą między innymi huragan, zalanie, powódź oraz deszcz nawalny.) Sprawdź co masz w szafie Zakres polisy może być szerszy i obejmować także ruchomości domowe, czyli wszystkie elementy, które znajdują się wewnątrz, począwszy od zastawy stołowej, poprzez ubrania, rzeczy osobiste, meble czy sprzęt elektroniczny. Można je ubezpieczyć od ognia i innych zdarzeń losowych oraz od kradzieży z włamaniem. Niektórzy ubezpieczyciele oferują także ochronę przedmiotów znajdujących się w piwnicy (z zastrzeżeniem, np. że jej drzwi muszą być całkowicie zasłonięte). Ubezpieczając ruchomości domowe, trzeba precyzyjnie oszacować ich wartość. Nie należy opierać się na przybliżonych kwotach. Warto dokładnie przeanalizować co mamy w domu, gdyż odpowiednio określona wartość przedmiotów gwarantuje, w razie zajścia zdarzenia satysfakcjonujące odszkodowanie. Jeśli wysokość sumy nie odpowiada rzeczywistej wartości posiadanych rzeczy, wówczas przyznane odszkodowanie może być zbyt niskie. Definicje czy wyłączenia? Wybierając ubezpieczenie, należy wykazać się zmysłem przewidywania, zastanowić się jakie potencjalne zagrożenia mogą się przydarzyć oraz przeanalizować, które z nich obejmuje zakres ubezpieczenia. Warto również skorzystać z porady agenta, wytłumaczy on jak szeroka jest definicja danego zdarzenia. Zgłoszenie szkody a czas likwidacji Kiedy już przydarzy się nieszczęśliwy wypadek, należy zgłosić szkodę możliwie jak najszybciej, najlepiej zaraz po zajściu zdarzenia. W tym celu wystarczy wypełnić odpowiedni formularz znajdujący się na stronie internetowej lub zadzwonić do ubezpieczyciela, podać numer polisy, określić kiedy wystąpiła szkoda i precyzyjnie opisać, co uległo zniszczeniu lub kradzieży. Na miejsce zdarzenia przysyłany jest mobilny ekspert, który oceni szkody...

Więcej

Dość duża część polskich pożyczkobiorców spodziewa się poprawy ich obecnej sytuacji finansowej. Na tle innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej pod tym względem wypadamy dobrze. Pożyczkobiorcy są przeważnie zadowoleni z życia, chętnie wydają pieniądze i co ważne mają je pod kontrolą. Wynika z tego, że pożyczkobiorcy patrzą w przyszłość dość optymistycznie, Aż 51% badanych przez GfK na zlecenie International Personal Finance, właściciela Provident Polska spodziewa się wzrostu dochodów z pracy z kolei 10% polskich klientów firmy wydaje środki z większą łatwością niż to było rok temu – Klienci inwestują w domowe dobra trwałe oraz kupują lepsze jedzenie. Niestety aż 48% ankietowanych ogląda każda złotówkę z dwóch stron i tnie wydatki jak tylko może, głównie te na wakacje czy życie towarzyskie. Z badania wynika też, że pieniądze pożyczamy z dużo większą rozwagą . Klienci się zastanawiają, czy są w stanie uregulować zobowiązanie (60%), sprawdzają również, ile wynosi całkowita kwota do oddania (54%) i jak długo muszą spłacać pożyczkę (54%), oraz zadają pytanie, czy jest ona w ogóle potrzebna (36%). „Dla klienta ważny jest czas na zastanowienie i przeanalizowanie oferty pożyczkowej. Fachowe wsparcie doradcy może pomóc konsumentowi w wyjaśnieniu wszelkich wątpliwości i dokładnym oszacowaniu czekających go rat oraz kosztów pożyczki” – mówi serwisowi infoWire.pl Piotr Wardziak z Provident Polska. Co ważne, spośród wszystkich respondentów w Polsce ufają sektorowi finansowemu najmniej (38%). Dla porównania na Litwie w dobre intencje tego sektora wierzy aż 73% respondentów. Aby zmienić nasze nastawienie, potrzebne jest przyjęcie ustawy regulującej rynek pożyczek pozabankowych. „Procedowana ustawa na pewno zwiększy jego transparentność i pomoże oczyścić go z nierzetelnych fi1m – dodaje ekspert. Źródło:...

Więcej

Dopłaty do kredytów jedynie do rynku deweloperskiego praktyka ta stoi w sprzeczności z ideą zrównoważonego rozwoju całego kraju. W ostatnich 5 latach co piąte mieszkanie deweloperskie powstało w Warszawie, co ważne w tym czasie w ponad połowie polskich miast deweloperzy nie zbudowali żadnego mieszkania – wynika z danych GUS. Na dopłaty z programu Mieszkania dla Młodych liczyć mogą tylko ci klienci, którzy kupią nowy dom bądź mieszkanie od deweloperów lub spółdzielni. W ostatnich latach te drugie jednak prawie nic ie budują ( niespełna 1 lokal rocznie  przeliczeniu na 10 tys. obywateli), a trzeba podkreślić, że źródło pochodzenia lokalu to zaledwie jedno z kryteriów, które musi spełnić klient aby ubiegać się o pieniądze. Czy wprowadzenie takiego ograniczenia było słuszne? Jak czytamy na stronie nieruchomości.egospodarka.pl Dane GUS pokazują co prawda, że deweloperzy w ciągu ostatnich 5 lat budowali przeciętnie po 51,2 tys. nowych mieszkań (urząd do tej kategorii zalicza zarówno lokale w blokach jak i domy), ale trudno nie zauważyć, że firmy budujące mieszkania działają głównie w miastach. Na obszarach wiejskich w ostatnich latach powstawało bowiem jedynie po 5,1 tys. mieszkań rocznie. W uproszczeniu można więc przyjąć, że podatnicy z obszarów wiejskich raczej nie mają co liczyć na pieniądze z rządowych dopłat. Miasta, ale tylko wybrane Co więcej dane GUS pokazują, że deweloperzy nie budują wcale w każdym mieście. Z danych urzędu wynika, że w ciągu ostatnich 5 lat aż w 51% miast (465 na 913) nie powstało ani jedno mieszkanie deweloperskie. W efekcie podatnicy z co drugiego miasta nie mają co liczyć na rządowe dopłaty. Jakby tego było mało miast, w których rocznie powstaje nie więcej niż 10 lokali deweloperskich rocznie jest aż 655 (72%). To oznacza, że na terenie tych miast powstaje jeden przeciętnej wielkości blok raz na kilka lat albo raczej deweloperzy tworzą niewielkie osiedla domów jednorodzinnych. Warto w tym miejscu zauważyć, że zgodnie z danymi GUS za 2013 rok przeciętny blok mieszkalny mieścił 45 lokali. Jest w Polsce tylko 111 miast (na 915), w których deweloperzy w ostatnich latach faktycznie co roku budowali średnio przynajmniej taką liczbę lokali mieszkalnych lub domów. Nie sposób nie zauważyć przy tym, że średniej wielkości osiedle budowane przez giełdowego dewelopera przeważnie składa się nie z 45 lokali, ale około 300, podczas gdy największe projekty przekraczają swą „objętością” 1000 lokali. Co ciekawe takich miast, w których co roku powstaje przynajmniej 300 nowych mieszkań jest w całym kraju tylko 20. W nich faktycznie można mówić o efektywnej podaży, która np. w kilku inwestycjach pozwala znaleźć mieszkania spełniające wymagania programu „Mieszkanie dla młodych”. O koncentracji deweloperów na największych rynkach może świadczyć jeszcze jedna informacja. W jedynie 5 z 915 polskich miast powstała w ostatnich latach...

Więcej
Finanse: MdM wkroczy na rynek wtórny?

Finanse: MdM wkroczy na rynek wtórny?


Napisane przez w dniu Cze 15, 2015

Przegrane wybory prezydenckie spowodowały, że rząd w trybie natychmiastowym zajął się kwestią mieszkań dla młodych ludzi. Przyspieszono prace nas ustawą o budownictwie czynszowym, a do tego pojawił się pomysł, by do programu Mieszkanie dla Młodych włączyć rynek wtórny. Podczas przedwczorajszego posiedzenia podkomisji, która obradowała nad nowelizacją ustawy o Mieszkaniu dla Młodych pojawiła się i została przegłosowana rewolucyjna propozycja dotycząca włączenia do niego rynku wtórnego. Podtrzymany został również pomysł zwiększenia dostępności oraz kwot dopłat dla rodzin wielodzietnych. Jak czytamy na stronie finanse.egospodarka.pl Dla kogo dopłaty w MdM? Wg stanu na dziś, aby skorzystać z rządowego dofinansowania, należy kupować mieszkanie z rynku pierwotnego, które mieści się w limicie cenowym dla danej lokalizacji oraz spełnia warunek powierzchniowy (75 mkw. dla mieszkań i 100 mkw. dla domów – o 10 mkw. więcej w przypadku rodziców z co najmniej trójką dzieci). Ważne jednak, że mieszkanie może pochodzić jedynie z rynku pierwotnego i musi być kupione na kredyt w złotych rozliczony na co najmniej 15 lat i w kwocie odpowiadającej co najmniej połowie ceny nabywanej nieruchomości. O dofinansowanie mogą ubiegać się osoby do 35. Roku życia, zarówno single, jak i małżeństwa, bez względu na to, czy mają dzieci. Katalog beneficjentów programu nie zostanie zmieniony, ale rząd od początku chce ułatwić dostęp do niegorodzinom wielodzietnym (czyli z co najmniej trójką dzieci) oraz dać możliwość zakupu mieszkania od spółdzielni mieszkaniowych. Więcej dla rodzin wielodzietnych Beneficjenci z co najmniej trójką dzieci będą mogli otrzymać dopłatę kupując kolejną nieruchomość, a nie tylko pierwszą. Dodatkowo, osoby takie mogą też liczyć na wyższe dopłaty i to podwójnie. Z jednej strony bowiem dofinansowanie dla nich będzie się liczyć maksymalnie do 65 mkw. (a nie do 50 mkw. jak dla pozostałych), z drugiej zaś wprowadzona ma zostać zasada, wg której kwota dopłaty zależeć będzie od liczby dzieci. Dotąd na 10 proc. wartości odtworzeniowej mogli liczyć beneficjenci bezdzietni, a na 15 proc. ci z potomstwem. Po zmianach 15 proc. ma być dostępne dla kredytobiorców z jednym dzieckiem, tym z dwójką przypadnie 20 proc., a z trójką – aż 30 proc. wartości odtworzeniowej mieszkania. W efekcie połączenia obu w/w zmian dopłaty dla kredytobiorców z co najmniej trójką dzieci wzrosną o 160 proc. Rynek wtórny w MdM Teraz pojawił się całkowicie nowy pomysł, który może zrewolucjonizować program MdM. Chodzi o wprowadzenie możliwości skorzystania z rynku wtórnego przez osoby kupujące mieszkanie z drugiej ręki. To bardzo istotna zmiana, bo daje szansę na dopłaty osobom kupującym nieruchomości w miejscowościach gdzie deweloperzy ani spółdzielnie nie budują. Ich działalność koncentruje się bowiem w dużych miastach, a w wielu miejscowościach rynek mieszkań to tylko nieruchomości z drugiej ręki. Budownictwo w nich opiera się na inwestycjach realizowanych przez osoby fizyczne na własny...

Więcej
Rozwiązania 3D: PTASIE JAJA DRUKOWANE W 3D

Rozwiązania 3D: PTASIE JAJA DRUKOWANE W 3D


Napisane przez w dniu Cze 11, 2015

Naukowcy od lat badają przyczyny i skutki odrzucania przez ptaki swoich jaj lub składania ich w gniazdach ptaków innego gatunku. Jakiś czas temu opublikowano badanie, w którym zaprezentowano wyniki przeprowadzonych przez eksperymentów, które obejmowały odrzucanie jaj przez różne gatunki ptaków. Co ciekawe do tego eksperymentu naukowcy wykorzystali jaja wydrukowane za pomocą drukarki 3D! Dzięki wykorzystaniu technologii 3D naukowcy mogli w łatwy sposób stworzyć identyczne jaja w zależności od gatunku ptactwa, zmieniać rozmiary oraz kształty. Materiałem do druku 3D, który został wykorzystany do stworzenia jaj był powszechnie znany materiał do druku ABS, który po zakończonym drukowaniu został oszlifowany i wygładzony acetonem, by w pełni mógł odzwierciedlić jaja. Zastosowanie technologii 3D pozwala na przeprowadzanie przeróżnych eksperymentów związanych z przyrodą. Główną zaletą wykorzystania drukarki 3D jest fakt, iż badacze bez problemu mogą udostępnić plik z cyfrowym projektem 3D innym badaczom.    Źródło:...

Więcej
Finanse: Co dalej z frankiem szwajcarskim?

Finanse: Co dalej z frankiem szwajcarskim?


Napisane przez w dniu Cze 11, 2015

Wielu kredytobiorców zszokowała decyzj Szwajcarskiego Banku Centralnego, która w połowie stycznia doprowadziła do skokowego umocnienia franka o blisko 20% względem np. euro. Można stwierdzić, że w ciągu ostatnich 4 miesięcy kurs franka względem złotego spadł  do poziomu blisko 3,80 PLN. Z kolei pod koniec maja doszło do wybicia w górę z blisko 3-miesięcznej konsolidacji. Jak czytamy na portalu finanse.egospodarka.pl W dzisiejszej analizie staram się ocenić jak może się zachować kurs franka względem złotego w perspektywie średnioterminowej i długoterminowej. Decyzja Banku Szwajcarskiego W połowie stycznia Szwajcarski Bank Centralny wycofał się z utrzymywania minimalnego kursu kupna euro w relacji do franka, który przez blisko 3 lata utrzymywany był na poziomie 1.20 CHF. Wywołało to gwałtowny spadek kursu euro. W ciągu kilkunastu minut kurs euro w relacji do franka spadł o blisko 45%, potem doszło do odbicia. Na zamknięciu w dniu 15-go stycznia euro traciło blisko 20%. Kurs euro nie zdołał przebić na trwałe długoterminowego dna z 2010 roku na poziomie 1.01 CHF i rozpoczęło się kilkutygodniowe odbicie. Dotarło ono do 1.08 CHF. Ze szczytu z lutego kurs euro spadł pod koniec kwietnia do 1.0233 CHF, obecnie jest notowany po 1.0330 CHF. Fundamenty – niekorzystne trendy na świecie i zmarnowane szanse w kraju Cofnijmy się do 2004 roku, gdy Polska wstępowała do Unii Europejskiej. W tamtych czasach, kilka lat przed wybuchem kryzysu w latach 2007-2009, dosyć rozpowszechniony był pogląd, że w związku z ogromnym napływem funduszy unijnych do Polski i dużym dystansem jaki mamy do nadrobienia do rozwiniętych krajów europejskich, krajowa waluta jest niemalże „skazana na sukces” i będzie się umacniać w długim wieloletnim terminie. Z perspektywy czasu widać jak błędne i nieracjonalne były te założenia. ‚ Po pierwsze doszło do potężnych zawirowań na rynkach światowych, na co krajowi politycy nie mieli żadnego wpływu. W niepewnych czasach kapitał zawsze szuka bezpiecznej przystani w postaci np. dolara USA, franka czy złota. Nic dziwnego, że złoty uległ wtedy osłabieniu. W czasie ostatniego kryzysu tempo wzrostu PKB w Polsce nie spadło poniżej zera, co niektórzy wykorzystali do lansowania poglądu, że Polska jest „zieloną wyspą”. Tak jednak nie jest. Popatrzmy na bezrobocie i skalę emigracji z Polski. Wielu z nas pamięta jak dużo złoty stracił w 2009 roku, aczkolwiek w połowie 2008 roku krajowa waluta była zdecydowanie przewartościowana. Kurs dolara jak i franka spadł wtedy do poziomu 2.00 PLN. Warto też zauważyć, że działo się to w rok po zakończeniu kilkuletniej hossy na GPW w Warszawie w lipcu 2007 roku. W połowie 2008 roku wykresy indeksu WIG, jak i innych rynków np. S&P500 wskazywały na możliwą dalszą silną przecenę. Nie było wtedy żadnego powodu, aby złoty mógł się dalej umacniać. Co było potem wszyscy pamiętamy. W...

Więcej

Jednym  decydujących aspektów kampanii prezydenckiej była propozycja przewalutowania kredytów po początkowym kursie franka. W związku z tym, że jesteśmy już po wyborach czas aby miejsce specjalistów od marketingu zajęli ekonomiści. Nawet specjaliście w tej dziedzinie będą mieli problemy z oszacowaniem kosztów przewalutowania. Jedno nie ulega wątpliwości – za taką masową operację zapłacą nie tylko banki. Problem z wysokim LtV dotyczy co trzeciej umowy … Przed analizą problemów związanych z masowym przewalutowanie, trzeba przypomnieć kilka faktów o „frankowych” kredytach. Na ten moment w bilansach krajowych banków znajduje się 540 000 takich hipotek”. Przeważają w nich kredyty waloryzowane do kursu franka. Były one bardzo popularne w latach 2006 r.-2008 r. Z tego okresu pochodzi około 65-70% kredytów rozliczanych w CHF. Klienci którzy zakupili swoje mieszkania wcześniej tj. do 2006 r. i zadłużyli się we franku, na ogół nie mają powodów do narzekań. Jak znajdziemy na stronie egospodarka.pl Czytając komentarze z serwisów informacyjnych, można odnieść wrażenie, że wszyscy „frankowcy” znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Takie złudzenie powstaje, gdyż mniej zadłużone osoby rzadko zabierają głos w dyskusji. Dane statystyczne potwierdzają, że sytuacja „frankowców” jest zróżnicowana – tłumaczy Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl. Spore problemy z zadłużeniem (dług większy niż wartość mieszkania), ma mniej więcej jedna trzecia posiadaczy kredytów rozliczanych w CHF. Znacznie mniejszy (ok. 1,20% – 1,50%) jest odsetek „frankowych” kredytów z poważnym opóźnieniem w spłacie (powyżej 90 dni). Na ten wynik pozytywnie wpływa sytuacja finansowa dłużników. Dane NBP z marcowego raportu o inflacji wskazują, że ponad 90% „frankowców” ma dochody wyższe od przeciętnych. Węgierskie rozwiązanie było o wiele mniej radykalne Zwolennicy masowego przewalutowania kredytów w CHF często powołują się na przykład Węgier. Takie porównanie jest niezbyt trafne. Trzeba podkreślić, że węgierscy „frankowcy” bardzo źle radzili sobie ze spłatą rat. Opóźnienia przekraczające 90 dni miała ponad jedna piąta tych osób. Ze względu na krytyczną sytuację, rząd Viktora Orbana wykonał przewalutowanie po kursie CHF/HUF zbliżonym do aktualnej wartości rynkowej. Przeciętne zadłużenie kredytobiorców spadło o 20% dzięki odszkodowaniom, które banki zapłaciły za nieodpowiednie praktyki. Kredytodawcy wynegocjowali jednak znaczną obniżkę podatku bankowego. W świetle tych informacji Orban wydaje się raczej pragmatykiem, a nie bezkompromisowym pogromcą banków. Przewalutowanie po wyjściowym kursie CHF/PLN jest o wiele bardziej radykalnym rozwiązaniem niż wariant, który wybrał węgierski rząd. Obliczenia dotyczące trzech przykładowych kredytów wskazują, że po uwzględnieniu początkowych notowań franka, zadłużenie klientów krajowego banku spadłoby o 32% (kredyt ze stycznia 2009 r.), 42% (kredyt ze stycznia 2007 r.) i 47% (kredyt ze stycznia 2008 r.). Niektóre konsekwencje przewalutowania są zagadką Dla osoby znającej podstawowe zasady rachunkowości oczywisty jest fakt, że przewalutowanie po początkowym kursie franka nie pozostanie bez wpływu na stabilność banków. Spadek wartości kredytów hipotecznych spowoduje powstanie dużej luki w...

Więcej

Wiele osób zadaje sobie pytanie: kupić czy budować dom? – to dylemat przed którym stają przyszli właściciele domów. Oba rozwiązania mają swoje wady i zalety, a nasze gusta są różne, tendencja jest wyraźna: przekonujemy się do kupowania. Jak czytamy na stronie http://financegold.pl/ „Z całą pewnością to samo, co się dzieje w Europie Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych, zacznie w coraz większym stopniu występować w Polsce: na rynku stopniowo będzie malał udział domów budowanych własnymi siłami na rzecz domów gotowych, tworzących zorganizowane osiedla, gdzie zarówno zieleń, jak i budynki są zaprojektowane w przemyślany sposób i stanowią jakieś zamierzenie urbanistyczne” – mówi serwisowi infoWire.pl dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich Konrad Płochocki. Co decyduje o tym, że domy wolimy kupować? Przede wszystkim brak czasu, a niekiedy lenistwo. Długo pracujemy, przez co nie chce nam się przeznaczać wolnych chwil na zapoznawanie się z tematem budowy domu, zdobywanie pozwoleń w urzędach, kupowanie materiałów czy kontrolowanie robotników. Kierujemy się wygodą i zawieramy umowę z deweloperem. Nie oznacza to jednak, że na wygląd naszej przyszłej nieruchomości nie mamy wpływu. „Deweloperzy przygotowują projekty indywidualnie i są gotowi zmieniać aranżację powierzchni wedle potrzeb danego nabywcy” – zauważa ekspert. Samodzielnej budowy domu podejmują się głównie osoby mające jego własną, niestandardową koncepcję architektoniczną oraz dużo czasu. Oczywiście zwykle jest to rozwiązanie tańsze, ale za to bardziej pracochłonne. Odpowiedź na pytanie, co jest lepsze – kupno czy budowa domu – okazuje się więc bardzo „prosta”: to zależy…   Źródło:...

Więcej

Przy zakupie wymarzonego mieszkania zasięgamy informacji z różnych źródeł takich jak np. ogłoszenia sprzedażowe, artykuły prasowe czy po porostu zasięgamy języka wśród znajomych. Istnieje jednak instytucja, która może nam pomóc przy zakupie, sprzedaży lub wynajmie mieszkania, a co dla klient najważniejsze osoba ta jest profesjonalistą w tym co robi – to pośrednik rynku nieruchomości. Kim jest pośrednik? Pośrednik na rynku nieruchomości to osoba przygotowana do zawodu i znająca rynek od podszewki. Każda osoba nazywająca się pośrednikiem nieruchomości musi być ubezpieczona – to w dużym stopniu podnosi jej wiarygodność co więcej – ubezpieczenie jest obowiązkowe. Dotyczy ono odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez działanie lub zaniechanie pośrednika (w razie niekorzystnej dla nas sytuacji będziemy mogli dochodzić odszkodowanie). Wszystkie regionalne stowarzyszenia pośredników są zrzeszone w Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości, która dba o przestrzeganie standardów jakości wykonywanych usług, podnosi swoje kwalifikacje oraz stoi na straży etyki zawodowej. Dlaczego warto skorzystać z pomocy? Pośrednik jest traktowany jako ekspert. Dlatego taka osoba jako specjalista, przedstawi indywidualną ofertę, odpowie na każde pytanie kupującego, może przygotować dodatkowe analizy na prośbę klienta, doradzi, przygotuje niezbędne dokumenty, ale co najważniejsze nie narazi nas na straty. Pośrednik ponosi odpowiedzialność za swoje działania, można go porównać do dobrego kierowcy, ma ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej i nigdy z niego nie korzysta. Pośrednik jako specjalista wykonuje swoje działania najlepiej jak potrafi, bo ma świadomość, że w przeciwnym razie może mieć problemy. Poza tym pośrednik nigdy nie jest anonimową osobą. Pułapek na drodze do zakupu  nieruchomości jest wiele, Współpracując z pośrednikiem zaoszczędzimy czas i nie wykluczone, że również pieniądze. Zadaniem pośrednika jest fachowe doradztwo oraz sprawne i szybkie doprowadzenie do transakcji sprzedaży kupna czy wynajmu nieruchomości, która jest zamiarem klienta.   Źródło:...

Więcej

W roku 2016 minie 10 lat od początku boomu jaki miał miejsce w roku 2006 w sektorze budownictwa mieszkaniowego w Polsce. To bardzo dobry moment aby przypomnieć wszystkim nabywcom mieszkań z tego okres, iż nadszedł przysłowiowy „ostatni dzwonek” na dochodzenie roszczeń od deweloperów za wady nieruchomości zbudowanych  tym czasie. Jak czytamy na portalu nieruchomosci.egospodarka.pl Popyt przewyższający podaż Mimo że data ta jest umowna, można przyjąć, iż początki polskiego boomu mieszkaniowego sięgają 2006 roku. Coraz stabilniejsza gospodarka oraz zwiększona dostępność kredytów mieszkaniowych (w tym jakże medialnych ostatnio kredytów walutowych we frankach szwajcarskich) pozwoliła wielu Polakom podjąć, niejednokrotnie trudną, decyzję o zakupie własnego „M”. Początkowo popyt znacznie przekraczał liczbę mieszkań dostępnych na rynku, co z jednej strony automatycznie windowało ich ceny, ale z drugiej jednocześnie skłaniało deweloperów do rozpoczęcia inwestycji na szeroką skalę. Ceny gruntów nadających się pod tego rodzaju budownictwo poszybowały w górę. Nowe osiedla zaczęto realizować w miejscach, które wcześniej nie cieszyły się większym zainteresowaniem branży bądź miały stanowić zaplecze inwestycyjne na przyszłość, czego przykładem są choćby realizacje w warszawskich dzielnicach Białołęka i Wilanów. Budowano coraz więcej i coraz szybciej, aby wykorzystać istniejącą koniunkturę. Taka sytuacja pozwoliła wielu osobom zrealizować swoje marzenia o nowym mieszkaniu, i to nie tylko szukającym przestronnych apartamentów, ale przede wszystkim mniejszych mieszkań dostępnych dla przeciętnej polskiej rodziny. Niestety sytuacja miała również swoje ciemniejsze strony. Co nagle, to po diable Tempo realizacji nowych inwestycji i dążenie wielu firm deweloperskich do minimalizowania kosztów niejednokrotnie powodowały obniżanie standardów wykonania mieszkań i nieruchomości wspólnych, czyli m.in. elewacji, klatek schodowych, zadaszenia, wentylacji, izolacji poziomych i pionowych budynków. Za przykład można uznać wykorzystywanie materiałów nieodpowiedniej jakości, niedbalstwo wykonawcze czy błędy projektowe i odstępstwa do założeń projektowych na etapie realizacji. Powyższe zaniedbania często łączyły się z kolejnym grzechem pierworodnym budownictwa mieszkaniowego, jakim jest wybór miejsc pod osiedla, w lokalizacjach, które nie są do tego przygotowane, często z powodu niewłaściwych warunków geologicznych. Nie dotyczyło to jedynie tańszych mieszkań, ale także ekskluzywnych osiedli zamkniętych. Już po zakupie wymarzonego lokum na wielu inwestycjach zaczęły ujawniać się wady nabytych mieszkań oraz nieruchomości wspólnych. Część z nich była oczywiście usuwana przez deweloperów z uwagi na udzielone gwarancje i rękojmię za wady fizycznie nieruchomości. Jednak część usterek załatwiano jedynie powierzchownie lub w ogóle, a ogromna liczba wad, pomimo starań powstałych na osiedlach wspólnot mieszkaniowych i firm zajmujących się zarządzaniem nieruchomościami, istnieje do dnia dzisiejszego. Deweloper płaci za błędy Gdy deweloper nie chce naprawiać istniejących wad mieszkań czy też części wspólnych, mieszkańcy mogą kierować przeciwko niemu pozwy o zapłatę za nienależyte wykonanie zobowiązań. Podstawowym instrumentem chroniącym właścicieli jest wspomniana już rękojmia, która pozwala na stosunkowo łatwe dochodzenie roszczeń z tytułu wad nieruchomości, wymaga wszakże dochowania trzyletniego terminu (dla nowych...

Więcej

Na co największą uwagę zwracają polscy kredyto- i pożyczkobiorcy? Jak podaje portal finanse.gospodarka.pl  Z badania zrealizowanego przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Finmarket.pl wynika, że tym, co najbardziej liczy się dla zadłużających się, jest niewygórowana rata, brak prowizji oraz minimum formalności. Najbardziej istotne wyniki badania koncentrują się na najważniejszych z punktu widzenia konsumenta cechach ofert pożyczkowych. Kluczowa okazuje się tu być niska rata, na którą wskazuje 53% respondentów. Ważny jest również brak prowizji (45%) oraz sprowadzone do minimum formalności (37%). Jedynie co piąty ankietowany wskazywał na wagę szybkości udzielenia pożyczki oraz łatwości w jej uzyskaniu. Tutaj należy jednak podkreślić, że w przypadku firm pożyczkowych wyniki są nieco odmienne – tutaj szybkość uzyskania środków była cechą kluczową dla respondentów (31%). Jest to również główna zaleta tego typu firm obok niewielkich wymogów formalnych. Respondenci zostali również poproszeni o wskazanie instytucji, do których najczęściej udawali się po wsparcie finansowe. Zdecydowanym liderami wśród banków okazały się PKO BP oraz Credit Agricole, a także Santander Consumer Bank i Alior Bank. W kategorii firm pożyczkowych prym wiodły Vivus, Provident oraz EkspresKasa. Osoby biorące udział w badaniu wskazały również celowość zadłużania się. Zarówno w przypadku brania kredytów w banku, jak i w instytucji pozabankowej praktycznie jedno podobieństwo można zauważyć w przypadku pożyczek na remont mieszkania (30% i 31%). Okazuje się, że banki zdecydowanie częściej wybierane są przy zakupie AGD/RTV (40% do 11%) oraz przy zakupie samochodu/motocyklu (16% do 9%). Z kolei pożyczka poza system bankowym brana jest przy wydatkach zdrowotnych (16% do 4%) oraz przy realizacji swoich pasji/hobby (13% do 4%). Wizerunek instytucji niebankowych wyraźnie różni się od wizerunku banków. Te pierwsze są postrzegane przede wszystkim jako udzielające pożyczek szybko (78% do 55%), łatwo je przyznające (77% do 42%) oraz niewymagające sprawdzania historii kredytowej (76% do 25%). Banki kojarzą się częściej z niską ratą oraz długim czasem, na jaki można rozłożyć spłatę. Informacje o badaniu Badanie przeprowadzono techniką CAWI na panelu internautów epanel.pl w dniach 13-18 maja 2015 roku. Wzięły w nim udział osoby w wieku 30-65 lat (z zachowaniem podziału kwotowego), aktywne zawodowo, o dochodzie osobistym netto w wysokości maksymalnie 5000 PLN. Dodatkowym warunkiem było spłacanie kredytu lub pożyczki w ciągu ostatnich dwóch lat.   Źródło:...

Więcej

Francuska firma produkująca kosmetyki L’Oreal wraz z firmą Organovo, która zajmuje się bioinżynierią stworzyła odpowiednik ludzkiej skóry. Jest to historyczne wydarzenie, które może zrewolucjonizować branże kosmetyczną. Do tej pory Instytut Medycyny Wake Forest był  pionierem w dziedzinie ,,uprawianych” i drukowanych na pomocą drukarki 3D organów.  Instytut drukuje hydrożelowe komórki ,,oparte” na tzw. rusztowaniach. Skóra ta jest położona na chipach i połączona z zastępczą krwią, dzięki której komórki pozostają żywe. Organovo stosuje nieco inny, lepszy  sposób. Pozwala on na bezpośredni montaż tkanek wydrukowanych w technologii 3D bez konieczności rusztowania. Dzięki wytworzonej przez firmę Organovo ludzkiej skórze może znacznie zmniejszyć się testowanie kosmetyków na zwierzętach, co zapewne bardzo zadowoli obrońców zwierząt. W tym przypadku technologia 3D, która została wykorzystana do wydrukowania ludzkiej skóry może być zastosowana nie tylko w branży kosmetycznej, lecz również medycznej. Wydrukowana ludzka skóra może posłużyć ofiarom pożarów do przeszczepu skóry. Źródło:...

Więcej

Kluczowymi kryteriami dla osób zapożyczających się jest: niska rata, brak prowizji oraz jak najmniej formalności. Klienci którzy wybierają firmy pozabankowe, wskazują na szybkość udzielenia pożyczki i jej łatwą dostępność. Banki są wybierane częściej przez tych, którzy szukają kredytu z niską ratą i rozłożonego na wiele lat. Klienci firm pożyczkowych nie zwracają szczególnej uwagi na koszty zadłużenia. Jak czytamy na portalu financegold.pl – Z badania przeprowadzonego wraz z instytutem ARC Rynek i Opinia wynika, że Polacy zaciągają kredyty lub pożyczki wtedy, gdy są do tego zmuszeni. Jeżeli już zaciągają kredyty, to chętniej wybierają bank – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Ewelina Fastyn, dyrektor zarządzający portalu Finmarket.pl, gromadzącego oferty z branży telekomunikacyjnej, turystycznej, finansowej i ubezpieczeniowej i dającego możliwość ich porównywania. Fastyn podkreśla jednak, że jeżeli sytuacja jest nagła i klienci mają pilną potrzebę zaciągnięcia pożyczki, wybierają firmę pozabankową, a gdy chcą związać się ratami na dłuższy okres – bank. Banki były zdecydowanie częściej wybierane przy zakupie sprzętu AGD i RTV oraz samochodu lub motocyklu. Z kolei po ofertę firmy pożyczkowej częściej sięgano przy wydatkach zdrowotnych czy realizacji swoich pasji. Dla ponad połowy badanych klientów instytucji finansowych kluczowymi kryteriami wyboru oferty były niska rata (53 proc. wskazań), brak prowizji (45 proc.) oraz mało formalności (37 proc.). Na szybkość udzielenia pożyczki i łatwość jej uzyskania wskazało po 22 proc. ankietowanych. Dla osób wybierających ofertę firm pożyczkowych te dwa kryteria były jednak ważniejsze – wskazało je ponad 30 proc. badanych. – Zaobserwowaliśmy bardzo ciekawy dysonans w postrzeganiu banków i firm pozabankowych. Respondenci wskazywali, że firmy pozabankowe są cenione ze względu na łatwość i szybkość uzyskania pożyczki oraz brak formalności. Z kolei banki – ze względu na większą kwotę finansowania i większe możliwości uzyskania pożyczki – mówi Ewelina Fastyn. Firmy pożyczkowe w porównaniu z bankami są postrzegane przede wszystkim jako te udzielające pożyczek szybko (78 proc. do 55 proc.), łatwo je przyznające (77 proc. do 42 proc.) oraz niewymagające sprawdzania historii kredytowej (76 proc. do 25 proc.). Banki zaś kojarzą się częściej z niską ratą oraz długim czasem, na jaki można rozłożyć spłatę. – Co ciekawe nasi respondenci, którzy decydują się na ofertę firmy pozabankowej, mają na uwadze to, jak łatwo tę pożyczkę jest uzyskać, a nie to, jakie będą jej koszty. W przypadku banków koszty związane z uzyskaniem kredytu miały już znaczenie – mówi Fastyn. Jej zdaniem rosnące zainteresowanie klientów kredytami gotówkowymi i pożyczkowymi – na co wskazują m.in. obserwację Finmarket.pl – dają duże możliwości rozwoju tego segmentu rynku. – Widzimy potencjał, jaki drzemie w tym sektorze. Cały czas firmy i banki wychodzą z ofertą naprzeciw konsumentom i widzimy trend, który pokazuje, że cały czas ta branża będzie się rozwijała – podkreśla Ewelina Fastyn....

Więcej

Jak przypomina Topnorma kredytem z rządową dopłatą w ramach programu MdM można finansować także dość wysokie, bo wynoszące zazwyczaj kilka tysięcy złotych, prowizje banków za udzielenie tego typu kredytów hipotecznych. Pani Anna znalazła wymarzone dwupokojowe mieszkanie w takiej cenie która pozwoli jej na zaciągnięcie kredytu z dofinansowaniem wkładu własnego w ramach programu Mieszkanie dla Młodych. Spełnia wymogi stawiane przez ustawę o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi ( m. in. wiek  i warunek, że jest to pierwsze mieszkanie, kupowane na rynku pierwotnym). Nie jest jednak pewna czy kredyt z rządową dopłatą może objąć także prowizję banku, która akurat w jej przypadku przekracza 4 tys. złotych Obawy pani Anny wynikają z faktu, że kredyt w ramach programu może objąć wyłącznie zakup mieszkania – dokładnie tak jest zapisane w ustawie. Zapisane jest również, że kwota kredytu ma stanowić co najmniej 50% ceny zakupu mieszkania. W ustawie jednak nic nie jest wspomniane o kosztach prowizji za udzielenie kredytu, która standardowo jest pobierana przez banki, a w związku z tym jest nierozerwalnie powiązana z takim kredytem. Prowizja to określony przez dany bank procent od kwoty zaciągniętego kredytu, dlatego jej kwoty są dość spore – wynoszą zazwyczaj kilka tysięcy złotych, a wyłożenie takiej kwoty jednorazowo może stanowić problem dla młodych kredytobiorców. Dofinansowanie wkładu własnego przy kredycie MdM może zostać udzielone, jeśli kredyt został udzielony: wyłącznie na zakup mieszkania; kwocie stanowiącej co najmniej 50% ceny zakupu mieszkania; w walucie polskiej; na okres co najmniej 15 lat. Interpretacja Ministerstwa Infrastruktury i Rozowju (MiR) dotycząca tej kwestii jest korzystna dla beneficjentów programu MdM. Resort stoi na stanowisku, że wskazanie zakupu mieszkania „jako jedynego celu kredytu nie wyklucza możliwości objęcia kwotą udzielonego kredytu prowizji związanej z jego udzieleniem, jako wymaganego kosztu ponoszonego na rzecz instytucji kredytującej przez nabywcę”. MiR argumentuje, że traktowanie prowizji jako „autonomicznego wydatku w stosunku do zakupu mieszkania” byłoby po prostu nieuzasadnione. Nie taka była bowiem intencja ustawodawcy, który wprowadzając ograniczenie dotyczące zaciągnięcia kredytu MdM jedynie na zakup mieszkania chciał przede wszystkim wykluczyć sytuacje, w których kredytem z rządowym dofinansowaniem finansowane byłyby „inne niż mieszkanie, dodatkowe cele inwestycyjne o charakterze rzeczowym”.   Źródło:...

Więcej
Rozwiązania 3D: DRUK 3D W MEDYCYNIE

Rozwiązania 3D: DRUK 3D W MEDYCYNIE


Napisane przez w dniu Cze 8, 2015

W szpitalu akademickim Sao Paolo w Brazylii zakończyła się pierwsza w historii operacja odbudowy twarzy za pomocą wydrukowanej na drukarce 3D tytanowej płytki. Pacjentką była 23 letnia Jessica Cussioli. Po wypadku na motocyklu młoda kobieta przeżyła trudne chwile, cała prawa strona czaszki była uszkodzona.  Kobieta miała 12 cm dziurę w strukturze kostnej czaszki. Po wypadku Jessica Cussioli bez przerwy odczuwała bóle całego ciała, zawroty głowy. Jedynym rozwiązaniem było wszczepienie tytanowej płytki wydrukowanej na drukarce 3D, która miała za zadanie ochronę jej mózgu. Operacja odbudowy twarzy była bardzo droga, cały koszt wyniósł 41,5 tys. Zaczęto szukać alternatywnego wyjścia. Ratunkiem okazał się Szpital Clinicas z Unicamp gdzie zaczęto eksperymentować z nakładką, która została wydrukowana za pomocą drukarki 3D. Profesor Paul Kharmandayan, szybko stworzył wirtualny model 3D czaszki Jessiki, aby zaprojektować idealny model tytanowej płytki. Przed odbyciem operacji lekarze musieli uzyskać zgodę rady etyki Uniwersytetu, jako że materiał tytanu nie jest jeszcze objęty ANVISA. Po otrzymaniu takowej zgody lekarze stworzyli płytkę z tytanu, którą następnie wszczepili. Na szczęście operacja powiodła się pomyślnie. Młoda kobieta dzięki wykorzystaniu zastosowań z zakresu 3D powoli wraca do zdrowia.   Źródło:...

Więcej

Uważasz, że sprzedaż mieszkania to pestka? Każdy to może zrobić? Przekonaj się jak niewiele potrzeb, aby skutecznie zniechęcić potencjalnych nabywców. Poniżej 5 sposobów, aby nie udało się nam sprzedać mieszkania podaje portal nieruchomosci.egospodarka.pl/ Nie szczyp się. Daj wysoką cenę. Będzie z czego schodzić. Nasza cena nie przystaje do wartości mieszkań w okolicy? To nic nie szkodzi! I tak pewnie jak przyjdą je oglądać to będą się targować. O ile w ogóle przyjdą. Bo zbyt wysoka cena odbiegająca od realiów potrafi skutecznie zniechęcić potencjalnych nabywców. Kij ma dwa końce, a więc zarówno za wysoka jak i za niska cena wydają się podejrzane.Idealna cena to wynik chłodnej kalkulacji między wartością nieruchomości czyli tym za ile chcesz sprzedać, a za ile klient w danej chwili będzie gotowy ją kupić. Sesja dla domu? Przecież portal ogłoszeniowy to nie magazyn o wnętrzach. Na pewno w prywatnym archiwum masz sporo zdjęć. a to, że niewiele na nich widać prócz rodziny i domowego rozgardiaszu? To żaden problem. Nadrobi się w opisach. Problem w tym,że nabywcy kupują oczami i to często zanim  przekroczą próg sprzedawanego mieszkania. Przypadkowe zajęcia, zamiast chęci obejrzenia lokalu wywołają co najwyżej irytację. Nabywca chce zobaczyć jasne, przestronne wnętrza sfotografowane z różnych perspektyw. Pokazywanie jednego i do tego byle jak sfotografowanego pomieszczenia to zwykła strata czasu. Nie trać czasu na remonty. Nowy właściciel i tak wszystko naprawi. Jak wiadomo każde mieszkanie z czasem się zużywa. W związku z tym nikogo nie powinien dziwić cieknący kran, skrzypiące drzwi czy naderwany karnisz. A tym bardziej przepalone żarówki czy poplamiona kanapa. Jak ktoś kupi to sam sobie wymieni. Jednak pierwsze wrażenie bardzo mocno zapada w pamięć potencjalnego nabywcy i to zwykle na niekorzyść sprzedającego. W jakim celu kupować towar z widocznymi usterkami, skoro w podobnej cenie można mieć lepszy? Porządki owszem, ale bez przesady. Nie da się ogarnąć wszystkiego. To zupełnie normalne, że w domu w którym ktoś mieszka widać ślady jego obecności. Przecież nikomu nie powinno to przeszkadzać? Właśnie, że może i to nawet bardzo. Przyszłego właściciela nie interesuje jakich kosmetyków używasz, co lubisz jeść lub nad czym aktualnie pracujesz. Ma główny cel – zobaczyć i przekonać się na własne oczy, czy w nowym lokalu będzie mógł wygodnie mieszkać. Dlatego warto na czas prezencji mieszkania z łazienki kuchni i pokoi i powinny poznikać wszystkie prywatne drobiazgi. Najlepiej jeśli wnętrza będą wyglądać neutralnie, jak w hotelu. Każdy moment jest dobry na prezentację mieszkania Jeśli przyszły właściciel dzwoni to znaczy, że mu zależy.Nie ma na co czekać. Najwyżej na chwile wciśnie się rodzinę do sypialni, a psa zamknie na balkonie. Przecież taka wizyta nie będzie trwać dług? Niekoniecznie. Osoby chcące kupić nieruchomość potrzebują czasu, żeby spokojnie się rozejrzeć. Kiedy...

Więcej

Jeśli jesteś miłośnikiem takich filmów jak „Transformers” czy „Avengers”, a do tego  lubisz gadżety, to figurki z kolekcjonerskiej serii na pewno przypadną Ci do gustu. 10 marca 2015 roku miała swoją premierę elektroniczna wersja książki ,, Starość aksolotla”. Grupa Allegro postanowiła wesprzeć akcję promocyjną premiery e-booka’a poprzez zlecenie grupie PIAP designu wydruku w technologii 3D  kolekcjonerskich figurek robotów.  Figurki zostały  zaprojektowane przez Alexa Jeagera, twórcę efektów specjalnych do takich filmów jak „Avengers”, „Igrzyska śmierci”, „Transformers” i wielu innych. Do wydruku z drukarki 3D robotów użyto syntetycznego polimeru. Pomysł na wsparcie akcji promocyjnej poprzez wydrukowanie na drukarce 3D figurek był strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu pomysłowi grupa Allegro wsparła rozwój rynku technologii 3D poprzez przybliżenie użytkownikom portalu idei technologii druku 3D, jego zastosowaniu oraz efektu końcowego. Pomimo tak dużego rozgłosu wiele osób nadal nie zna możliwości jakie niosą ze sobą rozwiązania z zakresu 3D. Postanowiliśmy więc sprawdzić możliwości drukarki 3D i również wydrukować sobie komiksową postać za pomocą drukarki Ultimaker 2.Same figurki mogą być wspaniałym prezentem dla dziecka lub fanów filmu czy kolekcjonerów robotów.    Źródło:...

Więcej

Jak wynika z szacunków Lion’s Bank – 153 dni tyle statystyczny klient musi pracować, aby zarobić na obsługę przeciętnego kredytu hipotecznego przez rok. Porównując wynik z rokiem 2014 jest on o 4 dni lepszy (krótszy). Szczegółowe informacje na temat badania na stronie finanse.egospodarka.pl Dziś, a więc 2 czerwca 2015 roku, przypada Dzień Wolności Hipotecznej. Statystyczny zatrudniony zarobił już wystarczająco dużo, aby opłacić roczne raty przeciętnego kredytu hipotecznego. Dzień Wolności Hipotecznej jest więc symboliczną datą, od której przeciętny obywatel przestaje w danym roku zarabiać na obsługę kredytu, a zaczyna na siebie. Z obliczeń Lion’s Bank wynika, że w 2015 roku zajęło to 153 dni. Po raz trzeci z rzędu zanotowana została więc poprawa względem roku poprzedniego. Warto przypomnieć, że jeszcze w 2012 roku, aby spłacić należne za ten rok raty kredytowe, trzeba było zarabiać aż 179 dni, czyli 26 dni dłużej. Przeciętna rata to 1133 zł miesięcznie Pomysł obliczania Dnia Wolności Hipotecznej zrodził się w Lion’s Bank, aby pokazać, jak ważnym elementem domowego budżetu jest rata kredytu hipotecznego. Jest to tym bardziej potrzebne, że zmian kosztu kredytu nie uwzględniają inne cykliczne publikacje ważnych danych gospodarczych, takich jak np. inflacja. Do obliczeń przyjęto dane ZBP na temat liczby udzielanych i działających umów o kredyt hipoteczny, informacje o przeciętnym okresie kredytowania oraz danych NBP na temat kosztu kredytu i łącznego zadłużenia Polaków tak w walutach obcych, jak i w złotym. W ten sposób Lion’s Bank oszacował, że przeciętny spłacany przez Polaków kredyt hipoteczny miał na koniec 2014 roku saldo na poziomie 151,2 tys. zł, a w walucie – 261,8 tys. zł. W pierwszym przypadku przeciętne oprocentowanie kredytu wyniosło 4,06%, a miesięczną ratę oszacowano na niewiele ponad 992,5 zł. Kredyt walutowy dla uproszczenia utożsamiono z długiem w szwajcarskiej walucie. Ten co prawda oprocentowany był pod koniec ubiegłego roku tylko na 1,68%, ale w związku ze znacznie wyższym saldem, miesięczna rata przekroczyła 1,4 tys. zł miesięcznie. Aby wartości te uśrednić, należałoby znać dokładną liczbę czynnych umów kredytowych w złotym i w walucie. Na podstawie ogólnodostępnych danych można oszacować, że z ogólnej liczby czynnych umów kredytowych (prawie 1,9 mln) ponad 66,7% to kredyty złotowe, a mniejszość, bo prawie 33,3% umów dotyczy długu hipotecznego w walucie obcej. Statystyczny kredytobiorca złotowo-walutowy ma więc do oddania średnio 188 tys. zł. Rocznie obsługa takiego długu kosztuje go 13 593,99 zł, co oznacza miesięczną ratę na poziomie 1132,83 zł. Przy zarobkach netto na poziomie 2702,92 zł (szacunek na podstawie danych GUS o poziomie miesięcznych wynagrodzeń) oznacza to, że aby zarobić na 12 rat trzeba przepracować 153 dni. Pomijamy w tym przypadku podział na dni robocze i wolne od pracy, a przeciętne wynagrodzenie przeliczamy na dni kalendarzowe. Z rodziną zarobisz szybciej Pewnym...

Więcej

Po zniesieniu obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę mieszkańcy osiedli domów jednorodzinnych nadal będą mieli wpływ na powstające w ich sąsiedztwie budynki. Muszą jednak zwracać większą uwagę na miejscowe warunki zabudowy oraz  plany zagospodarowania przestrzennego. Lokalizacja inwestycji wynika albo z decyzji o warunkach zabudowy lub z miejscowego planu zagospodarowania. zarówno w jednym jak i drugim przypadku sąsiedzi dostają informację oraz mogą wyrazić swój pogląd, który może zostać wzięty pod uwagę lub nie, bo z tym jest różnie. Ten etap jest ważniejszy i istotny, kiedy sąsiedzi mogą powiedzieć nie chcę tak, chcę inaczej wyjaśnia Ryszard Kowalski prezes Związku Pracodawców – Producentów Materiałów dla Budownictwa. Zgodnie z nowelizacją Prawa budowlanego podpisanej w marcu przez prezydenta Bronisława Komorowskiego od końca czerwca osoby budujące dom jednorodzinny nie będą musiały uzyskać pozwolenia na budowę. Jak wyjaśnia Ryszard Kowalski będzie to duże ułatwienie. Do tej pory wymóg pozwolenia na budowę był niepotrzebnym obciążeniem administracyjnym. Zaznacza też że państwo nie musi nadzorować tego typu inwestycji, ponieważ zgodnie z prawem to inżynierowie budownictwa i architekci również pełnią funkcję kontrolną. To oni będą teraz mieli decydujące zdanie. Utworzone przed laty zawody zaufania publicznego, np. inżynierowie budownictwa, projektanci, architekci powinni  rolę kontrolną pełnić, ale równocześnie zachowaliśmy władcze działanie organów państwa – taki stan prawny krytykuje Kowalski. Zaznacza również, że poza samą procedurą uzyskania pozwolenia na budowę dotychczasowe prawo powodowało opóźnienia. Wydaną decyzję można było zaskarżyć, co wpływało na znaczne wydłużenie procesu budowy. Po nowelizacji nie będzie możliwości zaskarżenia pozwolenia na budowę np. przez niezgadzających się na projekt sąsiadów. Nie pozbawi to ich jednak możliwości powiedzenia nie  będą jednak musieli reagować już wcześniej. Zniesienie tej decyzji nie stawia w gorszej sytuacji sąsiadów – mówi Kowalski. Powiem więcej: wbrew fałszywym poglądom nawet istnienie decyzji pozwolenia na budowę nie chroniło, to tylko był pozór, bo jeżeli to pozwolenie zostało wydane zgodnie z tzw. WZ-ką [decyzja o warunkach zabudowy – red.] lub z miejscowym planem zagospodarowania, to jeśli nawet 40 sąsiadów napisałoby, że im to się nie podoba, to nie można byłoby tej decyzji podważyć, bo była zgodna z tym, co zostało już wcześniej ustalone. Zgodnie z nowym prawem osoby chcące wybudować dom jednorodzinny będą musiały zgłosić taki zamiar oraz przekazać projekt do starostwa powiatowego. Nie będą jednak musiały do niego załączać m. in. oświadczeń o zapewnieniu wody. energii, ciepła i gazu. Zniknie również obowiązek zgłaszania planowania rozpoczęcia robót budowlanych do nadzoru budowlanego.   Źródło:...

Więcej

Drukarki 3D pozwalają nam na wydrukowanie ciekawych akcesoriów praktycznie z każdej dziedziny naszego życia. Słyszeliśmy już o wydrukowanych krzesłach, obiektywach do aparatu, a nawet o wydrukowanych za pomocą drukarki 3D syntetycznych uszach. Wydruki z drukarki 3D na pierwszy rzut oka wydają się być nie zagrażającą w żaden sposób zabawą. Grupa Defense Distributed, pod przewodnictwem Cody’ego Wilsona, 25-letniego studenta prawa z Teksasu, wydrukowała za pomocą drukarki 3D  pistolet. 99% jego części zostało stworzonych z plastiku. Tylko jeden element jest metalowy – iglica, wykonana ze zwyczajnego gwoździa. Broń działa i nie rozpada się przy wystrzale. Fakt możliwości wydrukowania tak niebezpiecznego urządzenia jest przerażający. Drukowanie broni to oczywiście bardzo skrajny przypadek, który pokazuje, że wszystko zależy od intencji użytkownika. Ktoś może stworzyć buty lub półkę na książki, a inny pistolet. Na szczęście są też osoby, którym na sercu leży dobro drugiego człowieka. Ich wyobraźnia sięga dużo dalej niż prymitywna przemoc.   Źródło:...

Więcej

Wiele osób wysyłających dzieci na studia zadaje sobie pytanie czy lepiej wynająć mieszkanie, czy też kupić. Home Broker przy okazji Dnia Dziecka sprawdził jak to wygląda i jak okazuje się zakup nieruchomości wygląda tutaj całkiem atrakcyjnie. Więcej w tym temacie możemy przeczytać na portalu nieruchomosci.egospodarka.pl W Polsce jest ok. 1,5 mln studentów, najwięcej z nich uczy się w Warszawie (ćwierć miliona). Poza stolicą ponad 100 tys. żaków znajdziemy jeszcze w Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu. W większości ośrodków akademickich sporą część stanowią studenci przyjezdni, a nie dla każdego wystarczy miejsc w akademikach, ponad połowa studentów szuka więc mieszkania do wynajęcia. Największą popularnością cieszą się dwu- i trzypokojowe mieszkania, w których może zamieszkać troje lub czworo żaków, co znacząco obniża koszty na osobę. A gdyby tak stanąć jednocześnie po obu stronach tej swoistej barykady? Kupić mieszkanie, w którym studiujące dziecko zamieszka i jednocześnie jego część wynająć znajomym młodego studenta? Home Broker przyjrzał się konkretnemu przykładowi uczelni w Warszawie by sprawdzić, czy taka operacja się opłaca. Własne mieszkanie za kilkaset złotych miesięcznie Stołeczna Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego ma wprawdzie sporo miejsc w akademikach, ale nie starcza ich dla wszystkich, poza tym nie każdy chce w domu studenckim zamieszkać. Kampus uczelni zlokalizowany jest na Ursynowie, w pobliżu alei Jana Rodowicza „Anody”. W sąsiedztwie nie brakuje osiedli (głównie budowanych z tzw. „wielkiej płyty”), jest więc gdzie zamieszkać. Trzypokojowe mieszkanie o powierzchni ok. 60 metrów kwadratowych to w tej okolicy wydatek rzędu 400-450 tys. zł. Z drugiej strony, gdybyśmy chcieli taki lokal wynająć, trzeba się liczyć z kwotą 2,5-2,7 tys. zł. Jeśli w lokalu, oprócz dziecka właściciela, zamieszka trójka studentów, każdy z nich będzie płacił co najmniej 600 zł, co i tak będzie stawką atrakcyjną w tej lokalizacji. Po uwzględnieniu czynszu i podatku, miesięcznie w portfelu zostanie ponad 1200 zł. Jednocześnie nie trzeba wydawać 600-700 zł na wynajem dla dziecka, więc de facto mamy ok. 1800 zł na plusie. W przypadku zaciągnięcia na w/w mieszkanie kredytu na 25 lat należy liczyć się z miesięczną ratą około 2,1 tys. zł. Zatem nadwyżka kwoty raty nad zyskiem wynosi zaledwie 300 zł. Realnie płacimy więc każdego miesiąca ratę kredytową w wysokości 300 zł, a mieszkanie się spłaca. Jeszcze lepiej wyjdzie to, gdy mieszkanie zostanie kupione za gotówkę – wówczas można odliczyć wszelkie koszty bankowe i odsetki kredytowe. Sytuacja w innych dzielnicach stolicy oraz pozostałych ośrodkach jest podobna. Trudno o rozwiązanie, w którym kredyt sam będzie się spłacał, zwykle należy liczyć się z dodatkowym obciążeniem maksymalnie kilkuset złotych, wszystko zależy od danej nieruchomości. Czy zakup mieszkania za gotówkę jest w obecnej sytuacji realnym pomysłem? Z danych transakcyjnych Home Broker wynika, że ponad 60 proc. mieszkań jest obecnie kupowanych za gotówkę,...

Więcej

Typowy kredyt zaciągnięty w I kwartale tego roku, zaciągnięty był w polskim złotym, na okres 25-35 lat, w wysokości 100-200 tysięcy, z wkładem własnym poniżej 20 procent, tak wynika z danych zgromadzonych w raporcie Amron-Sarfin. Rynek w ujęciu kwartalnym w dalszym ciągu notuje spadki, ale optymizmem napawa lepszy wynik w stosunku do I kwartału 2014 roku. W I kwartale tego roku banki udzieliły ponad 42 tysiące kredytów mieszkaniowych, o łącznej wartości niespełna 9 miliardów złotych. Jest to wynik gorszy od IV kwartału 2014 roku o 1,92 procent w ujęciu ilościowym i o prawie 2 procent pod względem wartości. Jednak spadek zarówno ilości, jak i wartości udzielanych kredytów w I kwartale jest zjawiskiem, które obserwujemy co roku. Koniec roku często sprzyja poszukiwaniu nieruchomości i finalizowaniu transakcji. Z kolei w pierwszych miesiącach każdego roku regularnie obserwujemy mniejsze zainteresowanie kredytami, a dopiero w II kwartale z reguły widać wzrost akcji kredytowej. Mniejsza liczba kredytów w I kwartale tego roku (podobnie jak w I kwartale 2014 roku) spowodowana była także kolejnym etapem wdrożenia Rekomendacji S. Wszystkie kredyty udzielane od stycznia tego roku nie mogą być wyższe niż 90 procent wartości nieruchomości, co w praktyce oznacza konieczność wniesienia 10 procentowego wkładu własnego. Dlatego wielu klientów dysponujących niewielkim wkładem własnym przyspieszało decyzje o zakupie i finalizowało transakcje jeszcze w 2014 roku. Wzrost rok do roku – czy to promyk nadziei? Optymizmem może napawać wzrost akcji kredytowej w porównaniu rok do roku. W stosunku do analogicznego okresu 2014 roku, wartość udzielonych kredytów wzrosła o 1,40 procent, a ilość o 0,54 procent. Natomiast w porównaniu z 2013 rokiem wzrost jest jeszcze większy – w ujęciu wartościowym o prawie 12 procent, a w ujęciu ilościowym o 1,3 procent. Rosnący powoli rynek, w kolejnych okresach może dalej wzrosnąć, na co wskazują między innymi wyniki ostatniej ankiety NBP skierowanej do przewodniczących komitetów kredytowych. Większość banków oczekuje wzrostu popytu na kredyty oraz zapowiada łagodzenie kryteriów przyznawania. Pomagać we wzrośnie rynku będą także utrzymujące się dalej na niskim poziomie stopy procentowe. Wartość (w mld zł) Liczba kredytów I kw. 2013 8,017 41 599 II kw. 2013 9,160 44 079 III kw. 2013 9,531 45 773 IV kw. 2013 9,767 45 414 I kw. 2014 8,854 41 942 II kw. 2014 9,577 45 499 III kw. 2014 9,232 43 653 IV kw. 2014 9,161 42 993 I kw. 2015 8,978 42 169 Źródło: AMRON-SARFiN Jakie kredyty zaciągaliśmy? Średnia wartość udzielanego kredytu w I kwartale 2015 roku wynosiła 210 997 złotych i była wyższa o 1263 złotych niż 3 miesiące wcześniej. Jednak w ujęciu ilościowym największą liczbę kredytów (36,47 procent) zaciągano na kwoty z przedziału 100-200 tysięcy złotych. Tylko co piąty kredyt był wyższy...

Więcej

Całkiem optymistyczne nastroje panują wśród przedstawicieli europejskiego sektora bankowego, chociaż jak wynika z najnowszego szóstego Europejskiego Barometru Bankowości EV są słabsze niż w minionym roku. Z badań wynika, że w ciągu najbliższych 6 miesięcy polepszenia wyników finansowych spodziewa się 56% respondentów. Badani deklarują, że złagodzą również politykę kredytową stosowaną wobec małych i średnich przedsiębiorstw – taką zapowiedź złożyło aż 70% z nich. Jak podaje portal finanse.egospodarka.pl Z badania wynika, że o poprawie sytuacji makroekonomicznej w 2015 roku przekonanych jest 38% ankietowanych. W opozycji do nich pozostaje 27% respondentów oczekujących pogorszenia. Generalnie zatem przedstawiciele są mniej optymistyczni niż w poprzedniej edycji badania, kiedy to poprawy sytuacji oczekiwało aż 64% ankietowanych. W gronie największych optymistów znaleźli się przedstawiciele członków zarządów banków polskich oraz hiszpańskich. Aż 62% Polaków stwierdziło, że sytuacja gospodarcza ulegnie nieznacznej poprawie, a jedynie 23% zadeklarowało, że oczekuje pogorszenia. To jednak słabszy wynik niż przed rokiem, gdy w gronie optymistów znalazło się aż 92% polskich bankierów. Polskie banki są w bardzo dobrej kondycji zarówno jeżeli chodzi o wyniki finansowe, jak i warunki gospodarcze w jakich funkcjonują. Mimo, że wynik tej edycji badania jest nieco gorszy niż ubiegłoroczny, to nadal jesteśmy w europejskiej czołówce jeśli chodzi o poziom optymizmu – tłumaczy Iwona Kozera, Partner, Szef Grupy Rynków Finansowych EY na Europę Środkową i Południową. Przychody banków w górę Zdaniem 56% respondentów, sytuacja finansowa ich banku poprawi lub bardzo się poprawi w ciągu następnych 12 miesięcy. To o 4 punkty procentowe mniej w porównaniu z poprzednim rokiem. Według ankietowanych, przychody europejskich banków wzrosną w roku 2015 przeciętnie o 3,46%, a koszty spadną o 1,57%, z kolei wskaźnik zwrotu z kapitału poprawi się o 1,62%. Segmenty, które mają szansę na najbardziej dynamiczny rozwój to zdaniem 62% badanych bankowość prywatna i wealth management. Ponad połowa ankietowanych jest zdania, że wzrośnie także bankowość detaliczna i korporacyjna. Wśród polskich przedstawicieli sektora panował mniejszy optymizm co do wzrostu przychodów (mediana na poziomie 2,33%). Do tego, zdaniem polskich bankierów, w 2015 roku koszty wzrosną o 0,75%, a wskaźnik zwrotu z kapitału spadnie o 1%. Łatwiej o kredyt dla MŚP Ankietowani członkowie zarządów polskich banków stwierdzili, że w 2015 roku polityka kredytowania sektora MŚP będzie coraz luźniejsza. Taką opinię wyraziło 70% badanych. Dla porównania w Europie tego zdania jest 52% respondentów. Łatwiejszy dostęp do kredytów dla sektora małych i średnich firm to efekt kilku czynników. Z jednej strony ostatnie działania regulatorów również w wyniku tzw. przeglądów jakości aktywów wpłynęły na poprawę wskaźników kapitałowych i płynnościowych banków. Z drugiej, instytucje finansowe coraz częściej zwracają się w kierunku klienta biznesowego ze względu na fakt, iż ten segment rynku w Polsce jest relatywnie mniej finansowany przez banki w porównaniu do krajów strefy euro....

Więcej

Niewiarygodną dla wielu rewolucją w branży fotograficznej było przejście z analogowych aparatów na aparaty cyfrowe. Drukarki 3D powoli rewolucjonizują i tą branżę. Nadchodzi nowa  era-era drukowanych zdjęć 3D. Początkowo wydawało się być to niemożliwe, a większość z nas zadawała sobie pytanie-  jak? Zespół z Instructables stworzył specjalną technikę drukowania zdjęć na drukarce 3D. Co prawda można w ten sposób wydrukować jedynie czarno-białe zdjęcia, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wcześniej przekonwertować kolorową fotografię na odcienie szarości. Pomysł opiera się na tym, że drukarka 3D  drukuje powierzchnie o różnej wysokości. Wysokość wydruku zależy od poziomu jasności danego piksela zdjęcia. Obszary białe otrzymują najmniej materiału (są najniższe), a im obszar jest ciemniejszy, tym wyższy w tym miejscu będzie wydruk. W efekcie powstaje trójwymiarowa płaskorzeźba, która jest wierną kopią zdjęcia. Zdjęcia wydrukowane na drukarce 3D oglądane pod kątem mogą być nieczytelne dla widza. Efekt możemy ujrzeć po podświetleniu zdjęcia od tyłu. Filament, materiał do druku 3D, używany do tego typu wydruku jest półprzezroczysty. Dzięki temu światło przechodzące przez trójwymiarową odbitkę jest jaśniejsze w miejscu, gdzie pigmentu jest najmniej i ciemniejsze tam, gdzie wypukłości są większe. Ta technika doskonale ukazuje zdjęcia czarno-białe. Zdjęcia wydrukowane z drukarki 3D są bardzo oryginalne, a przede wszystkim wyglądają zniewalająco. Minimalistyczne wydruki świetnie odnajdują się w każdym nowoczesnym wnętrzu. Za dnia byłyby niezrozumiałymi, futurystycznymi obrazami, przypominającymi wariacje na temat faktury i tekstury. Nocą, po podświetleniu, stawałyby się pięknymi, czarno-białymi fotografiami. Źródło:...

Więcej

Jak wynika z najnowszego raportu serwisu OtoDom.pl przybywa Polaków, którzy decydują się na zakup nieruchomości, najważniejszym kryterium jest cena. Nadal bardzo istotna jest lokalizacja, ale jest to kryterium nie najważniejsze. Coraz więcej osób kupujących mieszkania stawia na udogodnienia, a więc szukają mieszkań z dużym balkonem, miejscem parkingowym przed blokiem czy placem zabaw, co dla rodzin z dziećmi staje się obecnie bardzo ważnym aspektem. 84% chcących zakupić własne mieszkanie lub dom zaciągało na ten cel kredyt, chociaż dość duża grupa, bo 27% z własnych środków finansowała co najmniej 30% inwestycji. Na portalu biznes.newseria.pl jest ciekawy artykuł na ten temat: – Przede wszystkim dla klientów kluczowa jest lokalizacja, natomiast króluje też cena. To, które z tych kryteriów, jest istotniejsze, zależy od regionu. W Gdańsku bardziej zwracają uwagę na cenę, w przypadku naszych badań jest to 80 proc. respondentów, a w przypadku Krakowa zdecydowanie bardziej liczy się lokalizacja – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Monika Rudnicka, dyrektor serwisu OtoDom.pl. Koszt nieruchomości ma znaczenie dla 68 proc. nabywców, co oznacza, że ich liczba zwiększyła się od poprzedniego roku o 4 proc. Liczba osób zwracających uwagę na lokalizację spadła o 7 proc. i wynosi dziś 55 proc. – Lokalizacja dla każdego znaczy coś innego, ale gdyby uśrednić wszystkie głosy, to można powiedzieć, że jest to przede wszystkim łatwy dojazd samochodem, czyli to wcale nie musi być w centrum miasta, może być na obrzeżach, łatwy dojazd komunikacją miejską, w mieście, ale nie w hałaśliwym centrum, czyli z dużą dostępnością terenów zielonych i w przyjaznej okolicy – zwraca Rudnicka. Z badań TNS Polska dla OtoDom.pl wynika, że podejście Polaków do zakupu nieruchomości powoli zaczyna się zmieniać – Te najważniejsze kryteria, czyli cena i lokalizacja, oddają trochę pola wszystkim pozostałym udogodnieniom – mówi Monika Rudnicka. – Czy jest balkon i taras, czy są miejsca parkingowe, czy jest ogrodzenie, czy są place zabaw. Takie aspekty zaczynają być elementem różnicującym dla każdego dewelopera. Zaledwie 8 proc. badanych deklarowało, że chce kupić mieszkanie mniejsze niż 40 mkw., a 15 proc. szukało ponad 80 mkw. 27 proc. potrzebuje metrażu 51-60 mkw., a 73 proc. badanych chce mieć do dyspozycji 2-3 pokoje. 55 proc. Polaków deklaruje, że nieruchomość kupi tylko z rynku pierwotnego, od dewelopera. – W tym zakresie też mamy różnice regionalne – zaznacza Monika Rudnicka. – Ze statystyki ogólnopolskiej bardzo mocno wybija się Warszawa, ponieważ klienci w stolicy chętnie kupują z rynku wtórnego. Prawdopodobnie wynika to z dostępności ofert, ich atrakcyjności i ceny, która jest dopasowana do kieszeni klienta. Inny jest też proces zakupu. W przypadku rynku wtórnego klienci mówią, że jest to dla nich lepszy wybór, bo mieszkanie już jest gotowe, mogą się od razu wprowadzić, mogą także negocjować cenę, co u dewelopera jest trudniejsze. 35 proc. Polaków, kupując nieruchomość od dewelopera, narzeka na czas oczekiwania na objęcie inwestycji, a 25 proc. na wyższe ceny. 21 proc....

Więcej